we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

poniedziałek, 7 września 2015

YouCafe #8

*rzuca tu ten rozdział i ucieka*

____________________________________________________

W drodze do mieszkania Phila obaj byli przesadnie wyluzowani.
Poważnie, coś w stylu znamy się już pięć lat i właśnie spaliliśmy razem blanta wyluzowani. To, co zaszło między nimi w ciemnościach sali kinowej, na tyle wpłynęło na ich humory, że ani jednemu, ani drugiemu nie zamykały się usta i nie schodziły z nich uśmiechy. A to wszystko w bardzo przyjacielskiej, swobodnej otoczce.
Która z każdym krokiem bliżej celu ich podróży dziwnie drżała, topniała i spływała, odsłaniając coś zupełnie, zupełnie innego.
Gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi, Dan całkowicie zamarł w miejscu. Zapach mieszkania, które – bez zaskoczenia – pachniało Philem, tak silnie i nagle zadziałał na jego zmysły, że automatycznie przełknął ślinę.
- A więc wnioskuję, że – zaczął Phil niewinnie, wciąż za jego plecami – lubisz całować się w miejscach publicznych?
Chwila ciszy i szatyn parsknął śmiechem, coraz bardziej zmieszany i coraz bardziej wyczekujący. Phil jednak minął go, tylko delikatnie muskając dłonią jego ramię, i skierował się do salonu. Dan zamrugał i, niepewnie, podążył za nim.
- Ten pierwszy raz był… nieplanowany – mruknął, przejeżdżając dłonią po karku.
Czarnowłosy włączył sprzęt i spojrzał na niego kątem oka, a potem uśmiechnął się. Wciąż wyglądał na tyle sympatycznie i uroczo jak zawsze i Dan, poza narastającym napięciem, poczuł coś ciepłego i przestraszyło go to dużo bardziej niż wcześniejsze fizyczne doznania i perypetie.
- Nieplanowane pierwsze razy nie zawsze są niewypałem – wzruszył niebieskooki ramionami, włączając muzykę – Hm, Dan…?
Dan spuścił wzrok. Pierwsze dźwięki piosenki wypełniły pokój i poczuł, jak całkowicie się w nich zatraca. Wszystkie opory, granice, zmartwienia, wszystkie swoje zwyczajowe stresy i niepewności zostawił za drzwiami.
W końcu uniósł wzrok; najwyraźniej jego spojrzenie było tak otwarte i jednoznaczne, że Phil na chwileczkę stracił oddech.
A potem odłożył pilot na stół i podszedł do niego powoli, a Dan parsknął śmiechem, jednak odrobinę zestresowany, czując jak łomocze mu serce.
- T-to był miły wieczór – powiedział czarnowłosy, badawczo wodząc wzrokiem po twarzy młodszego chłopaka – Powiedz mi, czy… masz coś przeciwko temu, że moglibyśmy…?
Zbyt duże napięcie.
Dan, rozpaczliwie dążąc do apogeum tej elektryzującej sytuacji, zrobił to, na co miał przecież taką straszną ochotę. Pocałunkiem przerwał mu w pół słowa. I dzięki temu poczuł się trochę pewniej, z dłońmi we włosach Phila, z zębami zaciśniętymi na jego dolnej wardze, z uczuciem, że zrobił pierwszy krok…
Ale ta przewaga szybko poszła w niepamięć. Uzyskawszy tę niewerbalną zgodę, Phil drgnął nieznacznie. I Dan zaczął odczuwać go w swoich ramionach zupełnie inaczej. Szczególnie w momencie, w którym został przyparty do ściany – jakim cudem, przecież była dobre trzy metry za nim? – a duże dłonie zacisnęły się na jego biodrach, wbijając się w skórę w talii.
Był niesamowicie świadomy wszystkiego, co się dzieje, a jednocześnie tak bardzo fruwał w czymś w rodzaju całkowitego zapomnienia. Jak kiedykolwiek mógł myśleć, że przypieranie kogoś do ściany jest fajniejsze, niż bycie przypieranym? Że bycie silniejszym daje mu poczucie przewagi, a tym samym sprawia większą przyjemność?
Został unieruchomiony, ściśnięty, zmacany, rozłożony mentalnie na czynniki pierwsze, nakręcony, zdominowany. I podobało mu się to jak ja pierdole. Czując kolano między nogami, automatycznie pchnął biodrami do przodu i sapnął cicho w usta, które łapczywie dobierały się do jego własnych.
Odczuwszy ten ruch, Phil drgnął lekko. Odsunął się, aby spojrzeć na twarz młodszego chłopaka; widząc jego zaczerwienione policzki i usta, jego zaszklone oczy i rozszerzone źrenice, uśmiechnął się delikatnie pod nosem. Zrezygnował z przyciskania go do ściany, aby chwycić go za nadgarstek i delikatnie, acz nagląco pociągnąć w kierunku innego pokoju.
Dan nie miał czasu rozglądać się po sypialni. Zwłaszcza, że światło było zgaszone, a on sam bardzo szybko został usadzony na łóżku.
Jęknął niecierpliwie, ale szybko został uspokojony ponowną obecnością wilgotnych ust na swoich własnych. Tym razem jednak pocałunek był bardziej powolny, głębszy i uziemiający. Zatracił się w nim na tyle, że nawet nie poczuł, jak jego pasek zostaje rozpięty, razem z guzikiem i rozporkiem; dopiero wyraźny i wprawny nacisk dłoni na jego męskość, jeszcze przez bokserki, sprawił, że drgnął mocno i wygiął się.
            Wygięcie się wyeksponowało jego szyję. Phil wykorzystał tę okazję tak dobrze jak tylko potrafił, nie przestając poruszać dłonią; na tyle, aby zbliżyć się do krawędzi, a nie jej przekroczenia. To wystarczyło, aby Dan zaczął widzieć światełka przed oczami.
            - Mocniej – wymamrotał, nie mogąc się powstrzymać, i od razu tego pożałował – T-to znaczy…
            Czarnowłosy nie wahał się przez ani moment. Wybranie kawy, czy zdecydowanie się na rozmiar popcornu, który weźmie, zajmowało mu trochę czasu. Zdarcie spodni i bokserek ze swojego nowego znajomego i wzięcie jego penisa do ust – zero wątpliwości.
            Dan zawył. Nie, żeby nigdy wcześniej nikt mu nie obciągał, ale… on sam nigdy tak bardzo tego nie chciał. Aż wstyd mu się było do tego przyznać przed samym sobą, ale naprawdę miał ogromną nadzieję, już wracając z kina, jeszcze w drodze do mieszkania, że to się stanie.
            A Phil dobrze wiedział co robi. Po kilku pierwszych ruchach nieco zwolnił, czując w dłoni i pod językiem, że gdyby kontynuował, doprowadziłby szatyna do szczytu w kilkanaście sekund. W tym momencie miał Dana pod sobą, w ustach, wijącego się i jęczącego, niewprawnie przebierającego palcami w jego włosach, i bardzo mu się to podobało.
            Sam był jeszcze całkowicie ubrany, ale na razie nie przykładał do tego szczególnej wagi. Nie, żeby ciasność w spodniach ani trochę mu nie przeszkadzała – po prostu nie była na tyle ważna, co rozciągający się przed nim widok i te odgłosy.
            Zanim Dan zdążył postradać zmysły, czarnowłosy podniósł się, zawisł nad nim i – dość gwałtownie – zszarpał z niego koszulkę. Szatyn sapnął cicho, już prawie całkiem rozebrany, opadając na materac z cichym tąpnięciem, obserwując ciemny materiał frunący przez chwilę w powietrzu i opadający na ziemię. A potem spojrzał na Phila i ich spojrzenia spotkały się, i przeszedł go tak potężny dreszcz, i tak dziwna fala emocji, że aż sam się zdziwił.
            Miał ochotę oddać mu się cały. W jakikolwiek sposób, w jakimkolwiek miejscu.
            Bardziej lub mniej boleśnie.
            Phil jednak, niespodziewanie dla szatyna, stał się bardzo delikatny. Nachylił się nad nim i przeczesał palcami jego włosy, po czym zapytał:
            - Lubisz, gdy ktoś cię za nie szarpie?
            Dan, na sam dźwięk tego pytania, jęknął cicho.
            - Nie wiem – sapnął, nie spuszczając wzroku z iskrzących oczu Phila.
            - Chcesz spróbować? – zapytał brunet, wciąż bardzo nienatarczywie i czule – Jeśli nie chcesz, nic się nie stanie.
            - Tak, proszę – odpowiedział szatyn niemal od razu, sprawiając, że starszy chłopak przygryzł wargę.
            I szarpnął go za włosy, odchylając jego głowę, i wgryzł się w jego szyję, i ssał, na pewno zostawiając ślady, i to wszystko bolało, ale było najlepsze na świecie.
            - Wszystko w porządku? – zapytał, delikatnie przygryzając płatek jego ucha.
            - T-taaak…
            Dan, dosyć buńczucznie, sięgnął drżącą ręką gdzieś pomiędzy podbrzusze swoje i Phila, i spróbował wykonać kilka ruchów, które miałyby sprawić przyjemność im obojgu. Nie miał bladego pojęcia co zrobić i jak to zrobić, ale najwidoczniej nie poszło mu tak źle, gdyż brunet syknął i ugryzł go mocniej.
            Na co on, instynktownie, zareagował silniejszym, mocniejszym ruchem. Co odpłaciło mu się kolejnym, mocnym ugryzieniem. I wciąż było tak bardzo, bardzo dobrze. Przyjemność wypełniała go od czubka palców u stóp po koniuszki włosów, więc nie zostało w jego głowie wiele miejsca na dziwienie się samemu sobie, czy zastanawianie nad poprawnością tego, co się działo. Z resztą, jeśli coś jest aż tak przyjemne i nikomu nie dzieje się krzywda, to jak może być złe?
            - Pamiętaj, że – zaczął Phil cicho, tuż przy jego uchu, i jasne stało się, jak ciężko utrzymać mu emocje na wodzy, aby mówić tak racjonalnie – w każdej chwili możemy przestać… Wystarczy, że powiesz, a ja…
            Dan mocno wypiął biodra, przyciskając się tym samym do bruneta, i wykonał powolny, sugestywny ruch, który zamknął mu usta. Z jednej strony, fakt, że Phil upewniał się o zgodę i badał granice calutki czas, bardzo dobrze o nim świadczył. Ale z drugiej – Dan już teraz był całkowicie pewien, że zgodzi się na wszystko. I niebieskookiego trzeba było o tym jakoś powiadomić, lepiej szybciej niż później.
            - Phil – wymruczał, zarzucając chłopakowi ramiona na szyję – Czy ja ci wyglądam na niezdecydowanego?
            Dla całkowitej pewności poruszył biodrami raz jeszcze. Wystarczyło.
            Obok koszulki na ziemi wylądowały spodnie, bokserki, skarpetki. Dan, całkowicie nagi, leżący na kolorowej pościeli, poczuł gorąco na policzkach; Phil jeszcze miał na sobie komplet ciuchów.
            I chyba zdjęcie ich nie było jego priorytetem. Dłonie szatyna zostały schwycone w mocny uścisk i przyciśnięte do materaca nad jego głową, a on sam stał się całkowicie wyeksponowany na dotyk. A tego było dużo. Tak dużo, że jego łomotanie serca zagłuszyło odgłos zatrzaskiwanej szuflady i pierwszą oznaką tego, że posuwają się dalej, było uczucie chłodnej, klejącej cieczy na jego podbrzuszu i zapach wiśni.
            Już w tym momencie wiedział, że nigdy nie spojrzy na wiśnie tak samo.
            Dłonie Phila też były całe w żelu. Temperatura każdego miejsca, którego dotknął na ciele Dana, wzrastała. Może żel był rozgrzewający? Jeśli tak, to dlaczego nagle cały poczuł się dziwnie gorący? Ciepłe krople powoli spływające w dół brzucha, po jego męskości, na wewnętrzną stronę ud, między pośladki, dłonie, które je śledziły, chwytały, rozmazywały jeszcze dalej i mocniej, i intensywniej.
            To wszystko było tak bardzo nierealne, że poczuł się jak w filmie. Leżał na plecach, nad sobą miał niebieskookiego, który szeptał mu do ucha i całował po szyi, a jego dłoń wędrowała coraz niżej, i niżej, i najpierw to było dziwne i nowe, i nie do końca przyjemne, ale po kilku chwilach stało się cholernie przyjemne i Dan chciał dużo więcej, i chyba w pewnym momencie zaczął to mówić na głos, a jego prośby zostały wysłuchane.
            Przy jego pomocy Phil ściągnął koszulkę; spodnie już rozpiął i zsunął sam, bo dłonie szatyna zbyt drżały. Gdzieś tam z pokoju dobiegały ich jeszcze dźwięki muzyki, ale słyszeli przede wszystkim swoje oddechy i czuli wiśnie. I już obaj byli całkiem nadzy, i to tym razem Dan był na górze. Patrzył na leżącego pod nim bruneta, a serce biło mu jak oszalałe. Musiał natychmiast skumulować gdzieś ten nadmiar emocji, bo w tym momencie – nie wiadomo czemu – zachciało mu się płakać.
            Phil podniósł się nieznacznie, chwycił go za biodra i pomógł się ustawić, nieustannie całując go po ramionach i klatce piersiowej.
            Dan zacisnął zęby i opadł na niego, powoli, boleśnie, do samego końca. Oczy bruneta zaszły mgłą; przygryzł wargi i zacisnął dłonie na biodrach szatyna.
            Przyzwyczajenie się do nowego uczucia zajęło mu kilka chwil. Polubienie go – sekundę. Więc poruszał się tak, jak wydawało mu się, że powinno to wyglądać. Cały pokój pachniał wiśniami, a on odrzucił głowę do tyłu i pozwolił tej chwili zapanować nad nim całkowicie.
            Dłoń na jego szyi pojawiła się całkiem znienacka, tak samo jak usta na ustach. Phil drżał; a może to on sam? A może to wszystko wokół, z wyjątkiem nich?
            Świt zastał ich zdecydowanie za szybko.
*
            ken_doll: nuuuudzi mi się D:
            lickthepj: Tobie też?
            ken_doll: yap ziomeczek poszedł gdzieś randkować dwóch poszło udawać że nie randkuje do gejbaru i ciul
            lickthepj: To my też chodźmy porandkować.
            ken_doll: ale ja uprawiam seks jeszcze przed pierwszą randką i co teraz
            lickthepj: To najpierw chodźmy uprawiać seks, a potem porandkować.
            ken_doll: a co jeśli w rl jestem brzydki co wtedy zrobisz
            lickthepj: Założę Ci papierową torbę na głowę.
            ken_doll: uuuu fifti szejds of pj
            lickthepj: Musisz być gotowy na wszystko.
            ken_doll: mrau podniecasz mnie
            lickthepj: Kiedy przestaniemy udawać, że to żarty, i się umówimy?
            lickthepj: Jesteś?
            lickthepj: Hmm, okej. Żartowałem tylko.
            lickthepj: Z tymi żartami, w sensie. Żeby nie było.


            Chris zablokował telefon i schował go do kieszeni, patrząc w przestrzeń. 

10 komentarzy:

  1. JESUS NO NARESZCIE TYLE CZEKAŁAM
    Niesamowity rozdział jak zawsze, Phan cudowny i wgl brak słów
    No a kickthestickz
    Spełnienie marzeń, wreszcie opko w którym żaden nie jest emo, nie chce umrzeć ani w ogóle bez otoczki biedy i nieszczęścia
    Uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam,żałuję że nie spotkałam Cię na Niu ;-; - Miz

    OdpowiedzUsuń
  2. Kyaaa!!! Tak tak :) Wreszcie jest rozdział ale warto było :) Jest kapitalny :D
    Porównanie do kawy i popcornu mnie rozwaliło xD Co do fejsbukowego pytania ja jestem jak najbardziej za, im więcej tym lepiej ;) Weny

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś moją bohaterką

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowne, najlepsze pary z youtube

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem zachwycona całą serią <3 potrzebuję wincyj! ;)

    ... chociaż po tym odcinku już nigdy nie spojrzę na Phila tak samo.. D:

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu, umarłam. Kurde cudownie to opisalas. Jestes Miszczem.: )
    Jak szalona pochlonelam to w sekunde. Cudownie napisany rozdział.


    Kunoichi z slodkiswiatyaoi.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeżu odkryłam dziś Twojego bloga i zakochałam się w tym opowiadaniu. To jest tak bardzo dobra historia, i w ogóle Dan i Phil i Troyler <3 Kocham bardzo, czekam na dalsze cześci, a teraz lecę czytać inne Twoje opowiadania coby jakoś przyspieszyć sobie czas oczekiwania :D
    Alice

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo cieszę się że trafiłam na tego bloga dzisiaj, jestem pewna że będę tu zaglądać częściej bo twoje opowiadania są naprawdę świetne :).

    OdpowiedzUsuń
  9. O mój Boże to jest takie świetne. Tyle czasu szukałam polskiego Phanficka i znalazłam jeden ale NIEZIeMSKI nabbdkanabaka 💓

    OdpowiedzUsuń
  10. Dopiero teraz sie zorientowałam że to ostatnia część ;-; co mam zrobić ze swoim życiem? Ile miesięcy musze czekać na następny rozdział? ;--; btw nie jestem na bieżąco ale blog nadal funkcjonuje tak?

    OdpowiedzUsuń