we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

piątek, 3 lipca 2015

YouCafe #7 - The Troyler Chapter

Tak to zawsze jest, kiedy w fanfika wplatam jakiś mały szipek w tle, aby trochę urozmaicić historię - w pewnym momencie w trakcie pisania uświadamiam sobie, że gdybym się uparła, miałabym materiał na dwa rozdziały, a głównego szipa ani widu, ani słychu. Dlatego właśnie ten rozdział nazywam The Troyler Chapter i będzie on funkcjonował także jako one shot~ Jeśli ktoś nie czyta go jako kontynuacji wcześniejszych rozdziałów YouCafe, tylko osobne opowiadanie - odnośnik do początku całej historii jest tutaj.
A ja jestem już po sesji, zdałam wszystko, opiłam wszystko razy dwa i zabieram się za tworzenie. Miłych wakacji, wszystkim!~

_____________________________________

When you move in right up close to me, that’s when I get the chills all over me.

Trzy kolorowe szoty, które Troye i Tyler wypili przed wyjściem z YouCafe pomogły młodszemu chłopakowi wejść do O2L bez drżenia kolan i ogólnych objawów zbliżającego się osłabnięcia.
Pomieszczenie, do którego wkroczyli, było rozległe, przyciemnione i wibrujące. Pachniało drogimi perfumami i czymś słodkim, alkoholowym, a także – jak większość miejsc posiadających palarnię wewnątrz – dymem. Każdy stolik przypominał strefę VIP przeciętnego klubu, a faktyczne strefy VIP ukryte były w małych pokoikach „wyciętych” w ścianach, zasłonięte bordowymi, zwiewnymi kotarami. Troye automatycznie musnął palcami nadgarstek Tylera, który stał pół kroku za nim, aby upewnić się, że wciąż tam jest.
- Okej – powiedział donośnie, aby tamten usłyszał go pomimo dudniącej muzyki – Drinki?
Fioletowowłosy skinął głową i ruszyli w stronę baru. Był on zgrabny, długi i oświetlony od dołu intensywnym, czerwonym światłem. Barman, ku nieco rozbawionemu zaskoczeniu Troye’a, wyglądał jak typowy barman w typowym gejowskim klubie, w typowym gejowskim filmie. Obcisła, czarna bokserka ze skórzanymi elementami odsłaniała szczupłe, wytatuowane ramiona, a oczy idealnie podkreślał eyeliner. Spojrzał na przybyszy, trochę dłuższym, badawczym spojrzeniem obdarzając Troye’a, i uśmiechnął się lekko.
- Coś podać? – zapytał spokojnie.
Troye skinął głową, jednocześnie zastanawiając się dlaczego zawsze odnosi wrażenie, że barmani i pracownicy lokali mówią cicho, a i tak doskonale słychać ich przez głośną muzykę.
- Żartujesz sobie? – Tyler pacnął rękę młodszego chłopaka sięgającego po portfel – Chcesz sam sobie kupić pierwszego drinka w O2L?
Troye zamrugał, a chichot barmana jeszcze bardziej go zakłopotał.
- A dlaczego nie? – spytał, chowając portfel z powrotem do kieszeni.
- To byłoby po prostu smutne – Tyler wywrócił oczami, poprawiając fioletowe włosy – Jeszcze dużo muszę cię nauczyć.
- W takim razie kupmy sobie nawzajem, chcę się napić – mruknął tamten w bardzo sarkastyczny sposób.
Wytatuowany barman zaśmiał się na głos. Tyler natomiast wyglądał tak, jakby chciał udusić ich oboje.
- Nie kupujesz sobie drinków sam. Tyle, tak to wygląda.
- Nikt tu tego nie robi? – Troye przekrzywił głowę, marszcząc czoło.
W tym samym momencie bardzo wysoki i bardzo barczysty chłopak usiadł nieopodal nich, obdarzając ich zdawkowym spojrzeniem. Miał na sobie zwykły, biały v-neck i proste, ale drogie jeansy, a jasne włosy związane w mały kucyk z tyłu głowy. Barman zerknął w jego stronę, ale tamten pokręcił głową.
- Tacy goście jak tamten – mruknął Tyler, dyskretnie wskazując w stronę przybysza – kupują drinki innym.
- A kto kupuje im? – dociekał Troye, w tym momencie już autentycznie zainteresowany i nieironiczny.
- Sami sobie kupują. Albo, ewentualnie, jeśli przyjdzie większy  gościu, to wtedy kupi im…
- To takie heteronormatywne – Troye zmarszczył brwi, niezadowolony.
- Troye, jesteśmy dosłownie odwrotnością heteroseksualistów, jakim pierdolonym cudem mielibyśmy być heteronor…
- Wiesz o co mi chodzi, typowy podział na role w związku, większy i bardziej męski osobnik…
Tyler wymamrotał pod nosem ciche no kurwa, nie wierzę i przytknął dłoń do ust przyjaciela.
- Słodki Jezu, Troye, czy możesz zamknąć się na trzy sekundy, przestać być nadętym uparciuchem i dać mi sobie pomóc, czy wybierasz życie smutnej, żelaznej dziewicy do końca swoich smętnych dni, wypełnionych zbyt drogimi drinkami, za które sam musisz płacić?
Troye zamrugał i, po chwili nieco przerażonej kontemplacji, skinął głową.
- Dobrze, pokaż mi jak to się robi.
Tyler odetchnął, zmierzył wyraźnie rozbawionego ich konwersacją barmana szybkim spojrzeniem, i poprawił włosy.
- Złap spojrzenie kogoś, kto wydaje ci się kupującym. Nie przestawaj ze mną rozmawiać, żebyś nie wyglądał na sępa. Rozglądaj się, spokojnie, nienatarczywie. Gdy ktoś odwzajemni spojrzenie, uśmiechnij się. Ale nie patrz za długo, tylko chwilkę. Po chwili wróć do niego spojrzeniem. Gdy znowu spotkacie się wzrokiem, przetrzymaj go trochę dłużej. I tak w kółko, aż nie podejdzie.
- Okej – Troye skinął głową – Ale o czym mamy rozmawiać?
- Zarzucić wam jakimś tematem, aby to nie wyglądało zbyt sztucznie? – zaproponował barman, a Tyler zmierzył go raz jeszcze. Tamten tylko wyszczerzył zęby i wzruszył ramionami, wracając do polerowania szklanek.
- Jak ci się podoba to miejsce? – zapytał fioletowowłosy po chwili milczenia – Spędziłem tu bardzo dużo czasu.
- I pewnie wypiłeś dużo darmowych drinków – odmruknął chłopak, rozglądając się w sposób, który, miał nadzieję, był nienatarczywy i od niechcenia.
- Być może – Tyler poprawił okulary, dyskretnie zerkając w stronę każdego miejsca, w którym wzrok Troye’a spoczął na dłużej.
- Powiedz mi, bo jestem bardzo ciekaw, czy kiedykolwiek to ty kupowałeś drinka komuś?
Tyler zarumienił się lekko, ale czerwone światła padające od dołu na jego twarz doskonale to zamaskowały.
- Być może – powtórzył się.
Troye machnął ręką, zatrzymując wzrok na tym samym gościu, którego Tyler wcześniej określił mianem kupującego. Blondyn też na niego zerknął i… uśmiechnął się pierwszy. Chłopak poczuł jak serce zamiera mu na moment, po czym momentalnie odwzajemnił uśmiech. Jego towarzysz musiał włożyć całą siłę woli, aby w bardzo niedyskretny sposób nie odwrócić się o sto osiemdziesiąt stopni i nie obczaić „wybrańca”.
Po dziesięciu minutach bezsensownej rozmowy, wymienianych spojrzeń, walki Tylera z ciekawością i świetnej zabawy barmana, któremu brakowało tylko popcornu, blondyn w białym v-necku wstał niespiesznie i podszedł do nich.
- Cześć – powiedział niskim, gardłowym głosem, tylko zerkając na Tylera z grzeczności, całość uwagi skupiając na Troye’u – Jak się bawicie?
- W porządku – odpowiedział Troye, sam siebie zaskakując swoim pewnym tonem głosu – jak na pierwszą wizytę.
Blondyn zamrugał, a jego błękitne oczy nieustannie wędrowały po twarzy młodszego chłopaka.
- Nigdy wcześniej tu nie byłeś? To gdzie chodziłeś wcześniej, jeśli nie tutaj? – nagle jakby o czymś pomyślał i cofnął się o pół kroku – Och, chyba, że jesteś…
- Nie – Troye wyszczerzył się – Nie jestem hetero. Po prostu do niedawna oficjalnie byłem, to tyle.
- Ej, gratulacje! – blondyn rozpromienił się – Trzeba to uczcić. Coming out, to znaczy. Wybierzcie sobie co chcecie, chłopaki, ja stawiam. Musisz być dumny ze swojego…?
Zerknął na Tylera, co miało być kolejnym przejawem grzeczności, ale chociaż zachowywał się naprawdę sympatycznie, oczywistym było to, że po prostu próbuje wybadać stan cywilny Troye’a i ich relacje.
- Przyjaciela – wtrącił szybko Troye, zanim Tyler w ogóle zdążył otworzyć usta – Pracujemy razem. On był out odkąd praktycznie pamiętam, a nigdy nie zorientował się, że ja… no wiesz.
Blondyn zaśmiał się i pomachał barmanowi, aby zamówić drinki.
Posiedzieli przy alkoholu może kwadrans, po czym biały v-neck, śląc Troye’owi uśmiechy i powłóczyste spojrzenia, przeprosił ich na chwilę i odszedł w stronę toalet. W momencie, w którym zniknął, Tyler wstał i chwycił Troye’a za nadgarstek.
- Dobra, chodźmy na drugą salę.
Troye zmarszczył brwi i przekrzywił głowę.
- Dlaczego? Tu jest w porządku, poza tym… - wskazał kciukiem w kierunku toalet, jakby chcąc powiedzieć zapomniałeś? o tym blondynie? który mnie podrywa???
Tyler wywrócił oczami.
- Ale ty jesteś naiwny, Troye. Jak dobrze, że przyszedłeś tu ze mną. Nie wychodzisz stąd z pierwszą osobą, która kupiła ci drinka.
- Dlaczego nie? – naciskał chłopak.
- Bo nie! Przynajmniej dopóki nie poznasz kogokolwiek innego. Jesteś tu po raz pierwszy i nawet nie chcesz poznać innych opcji, tylko bierzesz co dają? Zawsze możesz go potem znaleźć.
Troye miał bardzo wiele wątpliwości i argumentów przeciw, ale widząc wyrafinowany wyraz twarzy fioletowowłosego, w końcu się poddał, wstał i niechętnie ruszył za nim w kierunku drugiej sali. Barman odprowadził ich wzrokiem, uśmiechając się pod nosem.
*
W przeciągu następnych trzech godzin poznali sześciu nowych znajomych – czterech z nich postawiło drinki obojgu, dwóch tylko Troye’owi. Każdego z nich po jakimś czasie Tyler odprawiał z kwitkiem, zabierając Troye’a w inne miejsce. Początkowo chłopak irytował się, ale alkohol, dobra muzyka i zainteresowanie, które otrzymywał i zauważał, sprawiły, że przestał się nad tym tak bardzo zastanawiać. Pod koniec imprezy wylądowali przy tym samym barmanie, przy którym pili pierwszego drinka. Od razu, gdy ich zobaczył, jego twarz rozjaśnił szeroki uśmiech.
- Coś podać? – zapytał spokojnie, polerując kufel.
- Po ostatnim? – zapytał Tyler nieco mamroczącym tonem, a Troye skinął głową.
- Weź co uważasz, ufam ci. A ja idę siku.
Zgrabnie i z gracją zeskoczył ze stołka i skierował się w stronę toalet tanecznym krokiem. Tyler przez chwilę przyglądał się jego oddalającej się postaci, po czym z westchnieniem wrócił do kontemplowania listy drinków wiszącej na ścianie za plecami barmana.
- Dwa razy Cuba Libre. Z podwójną limonką – zadecydował w końcu.
- I jak ci wychodzi skrzydłowanie? – spytał barman niewinnie, przyjmując zamówienie.
Tyler wzruszył ramionami, patrząc na niego nieco spod byka.
- Całkiem dobrze. Nie zapłacił dzisiaj za żadnego drinka.
Barman skinął głową, krusząc lód. Zerknął w kierunku toalet, aby upewnić się, że Troye nie wraca i nachylił się w kierunku Tylera.
- Tamten blondyn, z którym gadaliście na początku zostawił tu swój numer. Poprosił mnie, żebym mu go dał.
Fioletowowłosy poczuł bardzo dziwny i bardzo nieprzyjemny uścisk w żołądku, którego nie mógł i nawet nie chciał próbować logicznie wyjaśnić.
- Czemu mówisz o tym mi? – wymamrotał, marszcząc brwi.
Wytatuowany chłopak wzruszył ramionami.
- Zawsze miałem słabość, do skrzydłowych, którzy sami potrzebowaliby dostać odrobiny skrzydeł – uśmiechnął się lekko, wciskając w dłonie Tylera drinka; razem ze zwiniętą karteczką z numerem przytkniętą do boku szklanki – Zrobisz z tym, co uważasz.
- Poeta z ciebie, co? – westchnął okularnik, nieco niezdarnie wciskając sobie karteczkę do kieszeni spodni.
- Czasem lubię urozmaicić sobie pracę – wzruszył tamten ramionami.
W tym momencie wrócił Troye. Jego krok nie był już tak taneczny jak wcześniej. Widząc swojego ulubionego drinka, tylko uśmiechnął się delikatnie i wypił go, głównie milcząc.
Z O2L wychodzili po trzeciej w nocy, a miejsce było jeszcze pełne ludzi. Zanim zdołali opuścić lokal, dostali co najmniej dziesięć propozycji tańca i picia, ale Troye, nie czekając nawet na odpowiedź Tylera, od razu odmawiał. Okularnik, skonsternowany, przyglądał się plecom przyjaciela, gdy ten po wyjściu na ulicę przyspieszył, nawet na niego nie czekając.
- Ej, ponuraku, co się stało? – zapytał, doganiając go na wyludnionej uliczce – Nie podobało ci się?
Troye odwrócił się do niego i zmrużył oczy.
- To nie tak, że mi się nie podobało, ale… Czy ty przypadkiem nie miałeś dzisiaj być moim skrzydłowym?
Tyler przełknął ślinę.
- P-przecież byłem. Nie zapłaciłeś dzisiaj za ani jednego drinka…
Troye prychnął.
- Myślisz, że naprawdę chodziło mi o darmowe chlanie? Chyba żartujesz. Zabierałeś mnie od każdego z tych gości w momencie, w którym rozmowa zaczynała się naprawdę kleić. I to cały czas pod pretekstem tego, że powinienem poznać ich więcej.
Tyler milczał, z przerażeniem uświadamiając sobie, że nie może nie zgodzić się z niczym, o czym mówi jego przyjaciel.
- I jak to się skończyło? – głos Troye’a podnosił się coraz bardziej – Słuchałem się ciebie za każdym razem, i wychodzę z gejowskiego baru pijany i bez żadnego numeru telefonu. A ty? Korzystasz z okazji, kiedy wychodzę do głupiego kibla, i bierzesz numer od barmana! Pieprzony hipokryto!
- C-co? – Tyler zamrugał, przez chwilę nie mając bladego pojęcia, o czym Troye mówi.
- Myślisz, że nie widziałem jak dawał ci drinka z karteczką? A byłem na drugim końcu sali, bo wychodziłem akurat z klopa. Mogliście się całować i byłoby bardziej dyskretnie. Nie chciałeś poczekać, aż poznasz jeszcze piętnastu takich? Z innymi barmanami nie gadałeś, trzeba było ich sprawdzić, zanim podejmiesz tę super poważną decyzję weźmiesz numer…
- Ten numer nie był dla mnie! – krzyknął Tyler, przytłoczony tonem głosu Troye’a i coraz bardziej zirytowany jego bezwzględnym sarkazmem – Przestań tak do mnie mówić, chciałem dobrze!
Troye przez chwilę stał w milczeniu.
- Jak to nie był dla ciebie?
Okularnik westchnął; serce w klatce piersiowej tłukło mu niemiłosiernie, a myśli w głowie nie chciały poukładać w nic logicznego. Była tylko noc i spontanicznie wypluwane słowa, i szum alkoholu, i ten dziwnie ciążący w kieszeni kawałek papierka.
- Ten blondyn z początku zostawił to dla ciebie – odpowiedział w końcu, a Troye zacisnął wargi.
- Cudownie. I nie powiedziałeś mi o tym, ponieważ?
- Ponieważ… nie wiem, Troye, może dlatego, że jego cel był jasny? Chciał cię po prostu zaliczyć!
W tym momencie młodszy chłopak wybuchnął głośnym śmiechem, co wprawiło myśli fioletowowłosego w jeszcze większy mętlik.
- A myślisz, że po co ja tam poszedłem, Tyler, co? – syknął Troye, patrząc mu prosto w oczy świdrującym wzrokiem – Żeby znaleźć przyjaciół? Do pogadania i pospacerowania od czasu do czasu? Nie prosi się o skrzydłowego, jeśli szuka się przyjaciół! Prosi się o skrzydłowego, jeśli szuka się pieprzenia!
Tyler przełknął ślinę i skrzyżował ręce na piersiach, czując wściekłość w postaci gorącego dreszczu przechodzącą go od kręgosłupa po same pięty.
- Nie jesteś taki – warknął, odwzajemniając intensywne spojrzenie – Ty taki nie jesteś.
- Nie ma w tym nic złego!
- Nie mówię, że jest – skontrował Tyler od razu, też podnosząc głos – Ale ty taki nie jesteś! Nie potrafiłbyś tak, znam cię i to nie w twoim stylu!
Troye, sfrustrowany, rozpostarł ramiona.
- Wciąż, byłoby miło wygrać chociaż trochę kontaktu oprócz drinków! Wiesz, fizycznego, coś w tym rodzaju, jak to w klubach! Pocałować się, czy coś! Ale jak miałem to zrobić, skoro skrzydłowy ciągle dyszał każdemu w kark i zabierał mnie, gdy robiło się fajnie?!
Tyler zagryzł wargę, czując przepełniającą go frustrację i gniew.
- Tak ci się chciało całować?
- Być może, tak!
- No to proszę! Proszę bardzo!
W ułamku sekundy doskoczył do niego, chwycił jego twarz w obie dłonie i przyciągnął niżej, do siebie. Pocałował go gorliwie i krótko.
Odsunęli się od siebie powoli, nieznacznie, na odległość kilkunastu centymetrów i spojrzeli sobie prosto w oczy; widmo zażartej kłótni, uciętej tak nagle i gwałtownie, wciąż majaczyło gdzieś w tle. Troye wyglądał tak, jakby chciał coś powiedzieć. Wyglądał tak przez chwilę, a potem przestał tak wyglądać. W zamian za to chwycił Tylera za kark i ich usta zderzyły się ponownie, tym razem mocniej i na dłużej, i dając upust nagromadzonej frustracji, ustępując czemuś innemu, równie intensywnemu, ale dużo przyjemniejszemu.
- Postawiłeś mi dzisiaj ostatniego drinka – zauważył Troye, po dłuższej chwili, opierając czoło o czoło Tylera, oddychając ciężko.
- To dlatego, że chciałem cię zabrać do domu – odmruknął Tyler – od samego początku.
- Trzeba było tak od razu – westchnął młodszy chłopak i musnął ustami nos okularnika.
- Chciałem być dobrym ziomkiem i skrzydłowym – wymamrotał tamten, topniejąc trochę w jego ramionach.
- Byłeś beznadziejnym ziomkiem i skrzydłowym.

- Spadaj.

11 komentarzy:

  1. Ahahaha wreszcie!!! Miły akcent na początek wakacji, czekam z niecierpliwością na następne rozdziały!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany nareszcie, Troyler foreva :D Są jeszcze słodsi niż Phan w Twoim wydaniu
    Czekam jeszcze na tenczowego vloga i mogę uznać wakacja za mile rozpoczęte xD ~ Miz

    OdpowiedzUsuń
  3. Urocze i słodkie!!! Ten barman był życiem i czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślałaś, żeby wysłać jakiś opek do druku na konkurs Kotori czy TCD? xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetne!
    Mam pytanie, oglądałaś już pierwsze odcinki DRRR!!!x2 Ten?

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzięki tobie zaczęłam ich oglądać. I od rozpoczęcia YouCafe obejrzałam już dużą część filmików Dana, Phila, Tylera i Troya. O ile pamiętam to jeszcze kilku z tu występujących osób ale to raczej pojedyńcze vlogi. I chociaż mój angielski dogorywa, gdzieś, zamknięty w piwnicy, to oglądanie anglojęzycznego youtuba mogę chyba uznać za naukę XDDD bo w sumie to po obejrzeniu tego czuję się mądrzejsza XD.
    A rozpisałam się tak o tym oczywiście dlatego, że nie wiem jak mam skomentować rozdział, a chcę napisać długi komentarz. Ale ćśii... Nikt o tym nie musi wiedzieć.
    Także ten, no... Podobało mi się, czytam to trzeci raz od dodania tego tutaj, a komentuję dopiero teraz, pobieważ bo tak. A! No i czytając to ten 3 raz, po obejrzeniu 1/2 ich filmików i zasubskrybowaniu kanałów (dodaniu na snapa, zaobserwowaniu na instagramie, tumblerze i założeniu tweetera XDDD *stalker mode on*) w końcu wiem kto jest kim i nie zastanawiam się przez 10 minut (nie wierzę, że przed chwilą napisałam "minót"), który to Tyler, a który Troye! XDDD To samo z Danem i Philem XDDD
    Pisz szybciej, bo czekają wszyscy!
    No to ten: weny, miłych wakacji, dobranoc, bo jest już po 2.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana uwielbiam! Chociaż przyzbaję, że specjalnie ich nie shipuję (troye! No! He is too pure! My cinamon roll) ale mogła byś napisać nawet Stalin x Lenin bookstore au a i tak bym się zakochała. Pozdrowionka gacie po tacie no i ja czekam na mojego phana! I było by miło zobaczyć u ciebie znowu jakieś Les Miz (w końcu znalazłam polkę w ukochanym fandomie! aaaa)
    Pozdrawiam pozdrawiam weny życzę! ~3~

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hejka!
    Mam maluśką sprawę do Ciebie - na moim blogu powstaje właśnie zakładka "Polecane blogi", w której chciałabym umieścić link do Twojego, potrzebna mi jednak Twoja zgoda. :)
    Liczę na szybką odpowiedź i pozdrawiam,
    Nessa.

    OdpowiedzUsuń