we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 23 maja 2015

RAIRAAAWR!! episode 12

Nie wiedziałam o czym napisać fanfika, więc napisałam fanfika o fanfikach.

________________________________________________________

- Przepraszam, nie jestem pewien, czy dobrze zrozumiałem. Mam zrobić co…?
Shinra przenosił wzrok z jednej dziewczyny na drugą, nieco skamieniały i bardzo zakłopotany.
- Zawsze dostajesz dobre oceny za prace pisemne – odpowiedziała jedna z nich, bardzo zawstydzona, chowając się za długą, czarną grzywką.
- A to znaczy, że zarąbiście piszesz! – druga podskoczyła podekscytowana, a dwie jasnobrązowe kitki zakołysały się na jej głowie wraz z tym ruchem.
- Dlatego chciałyśmy cię poprosić o napisanie dla nas opowiadania – cicha i nieśmiała kontynuowała, patrząc w swoje buty.
- Ciągle się z nimi bujasz, więc wiesz jak się zachowują i takie tam! – dwie kitki znów zakołysały się radośnie.
Shinra jeszcze przez dłuższą chwilę mierzył obie dziewczyny wzrokiem, a potem powolnym ruchem zmierzwił sobie włosy.
- Mam napisać opowiadanie… o zabarwieniu homoerotycznym… o moich dwóch przyjaciołach? – mruknął, wciąż niepewnie.
- Tak, prosimy – odparła cicho czarnowłosa.
Okulary doktorka zabłysnęły, zakrywając emocje kryjące się w jego dużych oczach.
- Co będę z tego miał? – zapytał zupełnie innym tonem, a dwie dziewczyny uśmiechnęły się szeroko.
- Zapłacimy!
- Wchodzę w to.
*
Z tym, że Shinra nie wiedział jak pisanie fanfików jest skomplikowane i zupełnie inne od tworzenia eseju na konkretny, narzucony z góry temat.
Dlatego od dobrej godziny siedział przed ekranem swojego laptopa, a biały, pusty dokument świecił mu po oczach.
- Zacznijmy jeszcze raz… - mruknął sam do siebie i umościł się wygodniej w obrotowym krześle.
Nie potrafił tego zrozumieć. Dlaczego zawsze, gdy go widział, serce waliło mu jak oszalałe? Przecież powinien go nienawidzić… Jedynym uczuciem, jakim powinien go darzyć, było obrzydzenie… A jednak, kiedy te szkarłatne oczy spoczywały na jego – miodowo-czekoladowych – a blade wargi wykrzywiały się w zadowolonym z siebie uśmieszku, Shizuo czuł jak cały świat zatrzymuje się w miejscu, a gwiazdy przygasają przed jego blaskiem…
Długo zajęło mu określenie tych uczuć, jeszcze dłużej pogodzenie się z nimi. I w końcu nadszedł dzień, w którym podjął jedną z najważniejszych decyzji w swoim życiu – postanowił wyznać Izayi całą prawdę.
Gdy zobaczył go na końcu korytarza szkolnego, zaschło mu w gardle, a serce zagrało przyspieszonym biciem melodię miłości. Izaya, jak zwykle z resztą, od razu odnalazł go spojrzeniem i uśmiechnął się w ten irytujący, pociągający sposób, którego Shizuo tak bardzo nienawidził i tak bardzo uwielbiał…
- Shizu-chan – powiedział, a jego głos posłał dreszcz w dół tych perfekcyjnie zbudowanych pleców – Stęskniłeś się za mną od wczoraj?
Shizuo otworzył usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Taka reakcja spowodowała zmianę w wyrazie twarzy bruneta – przestał się uśmiechać i bardziej skupił szkarłatne spojrzenie na postaci swojego największego wroga.
- Izaya – powiedział odrobinę zduszonym głosem – Muszę ci coś powiedzieć.
Serce zabiło mu szybciej – czyżby zauważył… nadzieję w oczach bruneta? Nie, na pewno nie, to tylko jego wyobraźnia… Przecież niemożliwe, żeby on też… Żeby Izaya też…
- Tak, Shizu-chan? – zapytał brunet zupełnie innym głosem niż wcześniej, trochę bardziej czułym, bardziej prywatnym i ciepłym…
Zbliżył się do blondyna o krok, a tamten przełknął ślinę.
- Ja… Ja cię…
Shinra, podirytowany, zaznaczył wszystko, co do tej pory napisał i usunął dokument.
- Beznadzieja – mruknął sam do siebie, poprawiając okulary – Trzeba do tego podejść z innej strony.
Westchnął głęboko, wstał i poszedł do kuchni przygotować sobie kawę. Zamyślił się tak bardzo, że o mały włos – zamiast cukru – nie wsypał sobie do kawy sproszkowanej papryki.
- Byłaby ostra – powiedział pod nosem i, po tych słowach, poderwał wzrok, spoglądając w przestrzeń z zainspirowaniem – Ostrzej.
Zalał kawę, pomieszał w ekspresowym tempie i wrócił do laptopa. W jego głowie krył się genialny koncept. Z zarumienionymi policzkami, zaczął pisać.
Minęły dwa tygodnie odkąd Izaya i Shizuo byli razem. Jednak, pomimo zawsze panującej między nimi atmosfery seksualnej frustracji, która niezmiernie frustrowała przy okazji ich najbliższych przyjaciół, jeszcze nic brzydkiego między nimi nie zaszło.
To jest, dużo się całowali – praktycznie nie mogli się od siebie odlepić – ale nic poza tym. Może to dlatego, że dla nich nawet całowanie było jak walka. Ich języki walczyły o dominację zawsze, kiedy postanawiali zaszyć się gdzieś w kącie i pójść w ślinę. Nie raz, nie dwa takie dzikie harce kończyły się niekomfortową twardością w bokserkach.
Tym razem jednak przyjaciele szybciej zwinęli się do domu z jednego ze spotkań, a dwójka kochanków została sama. Już przy żegnaniu ostatnich gości czuli, że coś się dzisiaj zdarzy… i że nie będzie to nic grzecznego.
- To… co robimy? – zapytał Izaya i przygryzł wargę w bardzo sugestywny sposób.
Shizuo jęknął cicho na ten widok i oblizał usta.
- A co chcesz robić? – zapytał nisko i warcząco, podchodząc do swojego chłopaka o kilka kroków bliżej.
- Może lepiej ci pokażę – odmruczał brunet i pokonał dystans między nimi, a potem padł przed blondynem na kolana.
Szczupłe palce drżały mu, gdy rozpinał rozporek w spodniach swojego kochanka. Shizuo był już widocznie podniecony; nie miał pod spodem bielizny, więc jego miecz rozkoszy zaprezentował się brunetowi w całej okazałości.
- I-izaya – jęknął Shizuo, czerwieniejąc jak piwonia.
- Jest taki duży – odparł brunet i wykorzystał swoje umiejętności jedzenia bananów na czas.
Dotarcie do fontanny przyjemności i puszczenie z niej strumienia gęstego uczucia nie zajęło wiele. Shizuo opadł na kanapę, wycieńczony. Po chwili jednak gong wybił rundę drugą – i trzeba było kontynuować podróż przez krainę ekscytacji.
Tym razem to Shizuo miał ambitniejsze plany. Położył swojego kochanka na łóżku i powoli zdjął z niego ubrania, podsycając żar pożądania. Izaya czuł się tak, jakby całe jego ciało płonęło, gdy blondyn wodził po nim dłońmi, zupełnie jakby po ciemku szukając włącznika światła na ścianie. W końcu znalazł takie miejsce, przycisnął, a brunet jęknął i cały się rozpalił, błyszcząc blaskiem rosnącej temperatury.
I, po dłuższej chwili leniwej zabawy w przygotowania do apogeum, Shizuo jeszcze raz użył swojego miecza, tym razem jako klucza. Bramy raju zostały otwarte, a Izaya poczuł jego smak i dotyk od opuszków palców aż po same pięty.
Za zadowolonym z siebie Shinrą niepostrzeżenie pojawiła się Celty. Wczuty w wykonywaną czynność, zauważył ją dopiero, gdy wystukała na telefonie wiadomość i przycisnęła ekran do jego policzka.
- A-ach, Celty! – zaczerwienił się po same czubki uszu, próbując zminimalizować dokument.
Co robisz? – Celty skrzyżowała ramiona, „patrząc” na niego wyczekująco.
- N-nic takiego… Projekt do szkoły… - doktorek machnął ręką, próbując usiąść tak, aby jego tułów zasłonił ekran laptopa.
Każą ci pisać nieudane porno dla mamusiek do szkoły? Dodaj tam jeszcze pseudo BDSM, bogatego kolesia z kompleksem kontroli i laskę, która ciągle przygryza wargi, a dotkniesz dna.
Shinrze opadły ramiona.
- No to jak ja mam to zrobić?
Celty wystukała coś na telefonie z nonszalancją.
Patrz i ucz się.
*
- Dziękujemy, Shinra-san! – kucyki przytuliła pendrive z zapisanym na nim opowiadaniem do sporych rozmiarów piersi – Naprawdę, wiedziałyśmy, że możemy na ciebie liczyć!
- Oto twoja zapłata – powiedziała nieśmiała cicho i wręczyła mu plik banknotów.
- T-tak… Nie ma za co, serio. To była czysta przyjemność – Shinra szybko schował pieniądze i oddalił się pospiesznie.
Podejrzewał, że - przez wyobraźnię Celty – sny na temat tej dwójki będzie miał przez następny miesiąc. I nie miały to być koszmary.
W czasie, kiedy on walczył z własnymi myślami, dwie dziewczyny, niby od niechcenia, weszły do jednego z pustych gabinetów. Z tym, że nie był on pusty.
- Macie to? – zapytała postać siedząca przy biurku nauczyciela.
- Tak jest – odparła czarnowłosa, nagle całkiem pewnym siebie głosem, a kucyki momentalnie przestała się uśmiechać i jej twarz przybrała wyraz czystej pogardy.
- Obrzydlistwo. Nawet nie chcę tego czytać. Dawaj nam pieniądze i pozwól w końcu ściągnąć te mundurki.
Rzuciła pendrive w kierunku swojego „pracodawcy”, a ten bez problemu schwycił go w locie. Odrzucił walizeczkę z pieniędzmi, którą one także schwyciły zgrabnie.
- Interesy z wami to sama przyjemność – uśmiechnął się Izaya szeroko, chowając pendrive do kieszeni.
- Nawzajem – prychnęła kucyki, po czym przekrzywiła głowę lekko – Mogę o coś zapytać?
- Już to zrobiłaś – odparł brunet, wstając.
- Walisz do tego? – wyszczerzyła zęby.
Zapanowała dłuższa cisza.

- Nie – skłamał.

11 komentarzy:

  1. Ja prdl... najlepszy wstęp do wpisu ever XD Porównanie z włącznikiem na ścianie podbiło moje serce, w ogóle dawno się tak nie uśmiałam podczas czytania, no i wyczułam hejt na 50 twarzy Greya przy wypowiedzi Celty xd
    "Po chwili jednak gong wybił rundę drugą" - powiedz, co brałaś? >O<
    To było po prostu piękne.
    Zapału! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Perfekcyjne ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Idealne :) Dawno się tak nie śmiałam. Zakończenie perfekcyjne i rozbił mnie hejt Celty na 50 twarzy Greya xd I moja znajoma wymyśliła bardzo piękną perspektywę Danastasi i Pana Phistiana Lestey'a, więc jeśli bedzie przerwa w YouCafe, zawsze możesz napisać takiego odkrywczego oneshota (mam wielką nadzieję, zwłaszcza z twoim talentem pisarskim)

    OdpowiedzUsuń
  4. "skłamał" No nie moge xDD Zawsze płaczę przy tym opowiadaniu, całe to poczucie humoru, ten absurd xD mistrzostwo w czystej postaci, chyba mogę uznać że rairaww to mój ulubiony fanfick ze wszystkich. I Shinra xD że też się zgodził, chociaż podoba mi sie kanon w którym Shinra skrycie fangirluje Shizaye.
    izaya takie interesy na boku... ;>
    Celty wygrała mimo wszystko xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Super jak zawsze ;) ale ja z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział Phan'a. Rozbudziłaś we mnie milość do tych dwóch panów. Nie znałam ich wcześniej, a teraz wariuję na ich punkcie, oglądam wszystkie ich filmiki i w ogóle śledzę dokładnie ich życie :D mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się jak najszybciej, bo czekam z utęsknieniem. Weny! <3
    Eitheldur

    OdpowiedzUsuń
  6. Fanfik o fanfikach! To jest coś! xd
    Opowiadanie świetne! Shinra piszący o Shizayi. O bosz! Yaoiste nam z niego zrób xd Tak Shinra! Śnij o Shizayi!
    Coś tak myślałam, że te dziewczynki to siostry Izayi :)
    Heh a to sobie Izaya wymyślił xd Jestem ciekawa jakie pomysły dała Celty xd
    Fapiący Izaya<3333 Wygrałaś!

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na mojego pierwszego w życiu bloga, XD potrzebuje komentarzy... http://shounen-ai-czylitakietam.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wiem że może jest już za późno i zaczęłaś pisać coś innego; jakąś nową serię czy coś, ale chciałam cię prosić żebyś napisała coś z Shizuo i Izayą. Chodzi o to że od czasu kiedy wpadłam na twojego bloga obrałam sobie za cel obejrzenie Durarary i przeczytanie twojej serii Bruises and Bitemarks. Chciałam zobaczyć jak świetne jest opowiadanie z twoim ulubionym paringiem. Ja osobiście nie pokochałam Shizayi od razu. Dopiero po przeczytaniu twojej serii stwierdziłam że oni są po prostu dla siebie stworzeni. :D Próbowałam czytać inne fanfiki ale po prostu nikt ale to nikt nie potrafił tak pięknie opisać ich relacji ani napisać coś tak pięknego jak ty. Więc błagam cię; wiedząc że ty też kochasz Shizayę, abyś napisała jakąś nową serię czy chociaż jakiegoś one shota związanego z nimi!!! Bardzo ale to bardzo błagam. Ps. Masz niesamowity talent i muszę ci podziękować bo dzięki twojemu opisowi oczu pewnej osoby moje życie stało się szczęśliwsze, a ja sama wyszłam z depresji i zaczęłam uparcie dążyć do moich dawno zapomnianych i całkiem nowych planów :D Bardzo ci dziękuje też że dzięki twojemu blogowi pokochałam aż trzy paringi :D Przepraszam za tak długi i męczący komentarz. Jeszcze raz prześlicznie dziękuję i błagam z całego serca :D Pozdrawiam, podziwiam i życzę szczęścia :D (Kiedyś chciała bym pisać tak jak ty, jesteś moją idolką!!! Twój talent zwala z nóg!!! <3)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dopiero teraz ogarnęłam,że nie skomentowałam mojego ukochanego OTP :') Ach ta Celty i pisanie ff o Shizayi, zawsze ją po cichu podejrzewałam xD Za to pisarskie skille Shinry znam z autopsji ^^" Pewnie dlatego tak mi się podoba styl w którym piszesz, i do Ciebie wysyłam koleżanki dopiero zaczynające z gejnym dobrem, by nie trafiły na jakieś dziwne wersje słodkiego Izayi w netach XD
    Dużo weny nie tylko w czasie,ale i po sesji, no i oczywiście trzymam kciuki w piątek ~ Miz

    OdpowiedzUsuń
  10. Kto by pomyślał, że Cielty ma tak bujną wyobraźnię xD. Kocham tą serię- Zawsze podczas czytania płaczę ze śmiechu i nie mogę się opanować ;). Cieszy mnie, że nie zrobiłaś z Izayi ,,słodkiego cukiereczka", chwała ci za to :D.
    Z niecierpliwością czekam na dalsze rozdziały i życzę ogromu weny ;3

    OdpowiedzUsuń
  11. Blog chyba jest opuszczony, zawieszony - a szkoda! Kocham Durarara!! i nigdy nie przepadałam za Shizayą, ale to opowiadanie było bardzo dobre i nie czytało mi się tego źle. Wręcz przeciwnie, czytało się cudownie, to chyba za sprawą talentu autorki. Przezabawne opowiadanie! Biedny Shinra, hahaha :') Mam nadzieję, że autorka nadal coś tam sobie skrobie i rozwija talent. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń