we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 18 kwietnia 2015

YouCafe #6

Tararira, w końcu jest nowy rozdział. Na następny mam bardzo poważne plany :D
Jedzie ktoś na Pyrkon? Bo jeśli ktoś jedzie na Pyrkon, to powinien do mnie napisać wiadomość na fanpejdżu albo odezwać się w jakikolwiek inny sposób, żebyśmy mogli się wymienić numerami i tam zgadać! :3

___________________________________________

No i stało się. Dan został zaproszony na nie-randkę i – po czterdziestu minutach nerwowego wybierania nie-randkowych ciuchów – wsiadł do tramwaju, który miał go zawieźć na miejsce tego nie-romantycznego spotkania w czysto przyjacielskich, platonicznych okolicznościach. Tak.
Zastanawiał się, czy temat jego ostatniej wpadki zostanie w ogóle poruszony, a jeśli tak, to czy na poważnie, czy ze śmiechem. Myśląc o wpadce, miał oczywiście na myśli pocałunek. Bardzo niefortunny i bardzo nieprzemyślany, i bardzo…
Dan nerwowo potarł o siebie dłonie, wyglądając przez brudną szybę tramwaju. Zbliżał się jego przystanek.
Nie musiał rozglądać się zbyt długo, gdy wysiadł; żółta bluza z twarzą Jake’a z Pory na przygodę rzuciła się w oczy niemal natychmiast. Ku własnemu zaskoczeniu, na widok Phila wcale nie zrobiło mu się niezręcznie. Wręcz przeciwnie, chociaż uczucie delikatnego zmieszania gościło gdzieś tam ukryte w jego wnętrznościach, na twarz mimochodem wpełzł mu uśmiech.
- Cześć – powiedzieli jednocześnie.
- Fajna bluza – dodał Dan od razu, szczerząc zęby.
- Fajna koszula – odparł Phil, który był chyba jedyną osobą nie szydzącą z faktu, że Dan bardzo często nosił się na czarno.
Ruszyli w kierunku galerii handlowej niespiesznym krokiem, jako że do filmu zostało im jeszcze trochę czasu.
- I co, podekscytowany? – zapytał Dan, zerkając na towarzysza kątem oka, po czym dodał trochę za szybko – Filmem, w sensie.
- Jestem podekscytowany całym dzisiejszym dniem – Phil poprawił grzywkę, a słowa te w jego ustach zabrzmiały tak niewinnie, że szatyn zezłościł się na nieuzasadniony ścisk, który poczuł w żołądku.
Nie wiedział, czy Phil odbiera go tak samo – szczególnie po ostatnim zajściu – i zastanawiał się dlaczego w ogóle ktoś taki jak on zainteresował się nim i miał ochotę spędzać z nim czas. Chociaż każdy kto znał Dana trochę dłużej, przywykał do jego czasami narcystycznych odzywek, wszyscy wiedzieli, że jest on pierwszą osobą, która potrafiłaby wskazać na śmietnik, powiedzieć „to ja” i śmiać się z własnego żartu przez następny kwadrans.
Przed filmem zdążyli wypić jeszcze po gorącej czekoladzie w małej kawiarence na pierwszym piętrze galerii; dziewczyna, która ją przygotowywała, w piance Dana wyrysowała nieco krzywe serduszko. Zakłopotany szatyn nie zauważył chwilowego milczenia, które zapanowało przy stoliku, zajęty jak najszybszym jej spijaniem.
- Mamy miejsca w przedostatnim rzędzie – powiedział Phil, spoglądając na bilety, gdy stali już w kolejce do kas – Jest już trochę po premierze, więc ludzi nie będzie pełno.
- To dobrze! – zawołał Dan trochę zbyt entuzjastycznie – Bo wiesz jak to przy dużych tłumach…
Phil tylko skinął głową; szatyn czuł się przy nim coraz bardziej swobodnie, co jednocześnie cieszyło go i martwiło. Zwykle otwarcie się przed kimś nowopoznanym zajmowało mu nieco dłużej, jeśli w ogóle do tego dochodziło.
W końcu dopchali się do początku kolejki, skasowali bilety, dostali po parze okularów 3D i doczłapali do odpowiedniej sali kinowej. Ludzi faktycznie nie było zbyt dużo, a większe grupy usytuowały się w okolicach środka, zostawiając przód i tył nieco puste. Nie, żeby Dan narzekał, czy coś w tym stylu.
Chociaż, gdy usiedli na szarym końcu i uświadomił sobie, że nikt ich nie widzi, a gdy światła zgasną, będą zupełnie niewidzialni, znajomy ścisk pojawił się gdzieś w okolicach jego żołądka. Czy to znów strach, że Phil na coś liczy? Po ostatnim razie nie był dumny z takiego myślenia – równie dobrze to właśnie niebieskooki mógłby pomyśleć, że Dan ma niecne zamiary.
A przecież nie miał, nie miał i udowodni mu to tego wieczoru, nie robiąc nic głupiego. Może nawet potem, po filmie, gdy atmosfera będzie zabawna i luźna, uda mu się żartem wspomnieć o swojej wpadce i obaj się z tego pośmieją. Może i tak będzie.
Rozmawiali jeszcze półgłosem do momentu, w którym nie pogasły światła i nie skończyły się reklamy. Chociaż Dan całkowicie wczuł się w film i odezwał się w jego trakcie tylko kilka razy, aby szybko skomentować coś bardzo istotnego, był nieprzerwanie świadomy obecności Phila tuż obok niego. Zupełnie jakby znajdował się w uniwersum Hobbita, ale z ciepłem emanującym z ciała znajdującego się po jego lewej stronie. Był w dwóch światach jednocześnie – albo to czarnowłosy w jakiś sposób przeniknął z nim do jego fascynacji fikcją.
Po jednej z ważniejszych scen pełnych emocji nadszedł czas na nieco uspokajający fragment podróży, w którym – z wyjątkiem niesamowitych efektów specjalnych zastępujących widoki – nic się nie działo. Dan odwrócił się i nachylił, aby powiedzieć Philowi coś bardzo ważnego i, jak się okazało, tamten wpadł na identyczny pomysł. Ich duże okulary pacnęły jedne o drugie, a oni obaj zamarli na krótką chwilę; czarnowłosy chyba wymruczał przeprosiny, a Dan wydukał coś w rodzaju „ojej”. I nie wiadomo, który pierwszy to zrobił, ale w ułamku sekundy ich usta zderzyły się ze sobą dość brutalnie, a oprawki okularów zazgrzytały, kolidując.
Okej, sytuacja wymknęła się spod kontroli. Bardzo wymknęła się spod kontroli, ale Dan chyba jeszcze nigdy nie miał na coś takiej ochoty, więc nie przerywał. Garść miał pełną żółtego materiału, z którego zrobiona była bluza czarnowłosego, a drugą dłoń dość posesywnie przycisnął do jego karku, przyciągając go bliżej. Phil z kolei dłonie położył po obu stronach jego szyi, palcami wjeżdżając na coraz gorętsze policzki, sprawiając, że szatyn czuł się drobniejszy i delikatniejszy niż w rzeczywistości. Pocałunek smakował popcornem i był naprawdę łapczywy. Na zmianę ssali sobie języki i podgryzali wargi, jakby mówiąc – okej, stało się, już za późno, więc równie dobrze możemy to zrobić w taki sposób. Dan pomyślał, że należałoby przestać dopiero w momencie, w którym poczuł szarpnięcie w dole brzucha i drgnięcie w bokserkach, a ręce zaświerzbiły go do tego stopnia, że jęknął cicho.
Odsunęli się od siebie niemal jednocześnie.
- Przegapimy film – powiedział Phil tylko, uśmiechając się lekko i Dan także parsknął śmiechem.
Serce waliło mu jak młotem.
I wrócili do oglądania.
*
Świat się nie zawalił.
Troye w końcu przyznał się znajomym do swojej orientacji i świat się nie zawalił. Wręcz przeciwnie – uczucie rozpadającego się życia pozbawionego kontroli zniknęło i chłopak w końcu poczuł, że ma nad wszystkim panowanie. Było dobrze.
No, powiedzmy. Gdyby pominąć fakt, że teraz on i Tyler zostali całkiem sami w YouCafe, a ruch był żaden, wszystko byłoby w jak najlepszym porządku. Jednak obaj krążyli wokół siebie jakby jeden bał się, że drugi się rozsypie przy najmniejszym dotknięciu. Odzywali się do siebie też tylko wtedy, gdy było to całkowicie koniecznie.
Prawda była taka, że odkąd go tylko zobaczył, Troye był zauroczony Tylerem. I, co wiązało się z tym niefortunnym faktem, nieustannie zazdrosny i sfrustrowany, ponieważ – jak wiadomo – Tyler uwielbiał flirtować i nie miał bladego pojęcia o jego zainteresowaniu chłopcami. Przez co pozwalał sobie na niewybredne żarty i nieskrępowany kontakt fizyczny. Przez co Troye nie raz kończył na imprezie w łazience, oblewając zimną wodą twarz i nie tylko.
Ale teraz atmosfera zmieniła się całkowicie. Pomimo faktu, że zauroczenie nie jest najszybciej mijającym uczuciem, Troye czuł, że ma panowanie nad całą tą sytuacją. To Tylerowi było nieziemsko głupio i to Tyler nie wiedział jak się do niego odzywać i czy przeprosić. On nie musiał nic robić. Tylko czerpać satysfakcję, trochę cierpką, ale jednak.
- Robisz coś po zmianie? – zapytał w końcu Tyler, tym razem fioletowo włosy, niezobowiązującym tonem.
- Planowałem pójść do O2L na drinka – odparł Troye, zerkając na niego kątem oka.
Tyler skinął głową, nawet nie mrugając; O2L był jednym z popularniejszych klubów dla członków LGBT i sam nieraz tam bywał. Jak w każdym klubie znajdowali się tam ludzie w porządku, ale też tacy, którzy mieli niecne zamiary i miał nadzieję, że zmartwienie nie pojawiło się na jego twarzy. Przecież Troye nie był jego młodszym braciszkiem, ani nic z tych rzeczy.
Tylko dlaczego teraz uświadomił sobie to z taką mocą?
- Będziesz miał coś przeciwko jak wybiorę się z tobą? – spytał, uśmiechając się szeroko.
Troye pokręcił głową.
- Ani trochę. Jeśli będziesz moim skrzydłowym.
Tayler przełknął truskawkowe smoothie, które właśnie sobie przyrządził, z nieco cierpkim wyrazem twarzy.
- Nie ma problemu, dzieciaku.

12 komentarzy:

  1. Kocham to!!! Ten pocałunek- OMG. I najlepsze jest to, że pojawia się tu również Troyler <3 Uwielbiam. Nie lubię pisać komentarz, ale sądzę, że jak się podoba to wypada skomentować. Pozdrawiam i życzę dużo weny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. TEN POCAŁUNEK, JEJKU
    UMARŁAM
    PA

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam, pokochałam, umarłam. I pa. I cześć.

    OdpowiedzUsuń
  4. To było coś genialnego *Q* I ten pocałunek był taki... taki no.
    Kocham, ubwielbiam, ubóstwiam, amen.

    OdpowiedzUsuń
  5. gysfhdjhbukja umrzyłam *o* // katujesz tymi odstępami między nowymi rozdziałami a jednocześnie udowadniasz, że warto czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Napisałam fajny komentarz to mi net padł i się usuneło :( Także powiem tylko że jest zajebiste i uwielbiam i chcę więcej :) Weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialne! Ale odstepy pomiedzy rozdzialami <<<< czekam na next i zazdroszcze talentu do pisania
    polSKIE FF O PHAN I TROYLER >>> WSZYSTKO ❤️
    Pozdrawia
    @annabeth_sister

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział! I uwielbiam ten pocałunek - i to "przegapimy film" bardzo mi się podobało.
    Kocham całe to opowiadanie, tak samo "Still into you" - dzięki niemu w ogóle poznałam Dana i Phila ^u^ Szerzysz phandom w Polsce!
    Pozdrawiam
    Vicky

    OdpowiedzUsuń
  9. No dobra. Wkręciłam się. Nie tylko w to, ale w całą twoją twórczość. Wiem że sesja się zbliża, ale błagam o więcej i to jak najszybciej :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha, świetne! (Więcej więcej Troylera ^^)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie umiem pisać komentarzy. Po prostu umieram

    OdpowiedzUsuń