we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

środa, 18 lutego 2015

YouCafe #5

Wróciłam! Sesja zdana, wszystko poszło dobrze, średnia ładna, jeszcze kilka dni wolnego i zaczynamy drugi semestr. I publikować regularnie, znowu. Tęskniłam za tym ;)

___________________________________________________________________

Następnego ranka umysł Dana bardzo nie chciał poddać się torturom.
Chłopak, wkładając wszelkie siły psychiczne w utrzymanie tego stanu wyparcia, z którym się w cudowny sposób obudził, wstał z łóżka. Słońce wpadające do pokoju przez kuchenne okno sugerowało, że godzina jest bardzo popołudniowa. Szatyn zmierzwił włosy, oparł się o blat kuchenny i utkwił wzrok w stojących na półce butelkach, zastanawiając się, od jakiego soku chce rozpocząć swój dzień. Może od winogronowego…? Tego z procentami?
A potem, bez ostrzeżenia, wszelkie bariery, które utworzyły się w jego umyśle podczas snu, pękły, a lawina świadomości przygniotła świat.
- Matko z córką, synu z ojcem, dlaczegoooooo – jęknął przejmująco, chowając twarz w dłoniach, i osunął się do pozycji embrionalnej na podłogę.
Kontemplując swoją rozpacz, leżał tak przez dłuższą chwilę, dopóki do wstania nie zmusiły go wibracje telefonu porzuconego obok łóżka. Jakoś przyczłapał do drżącego urządzenia i, widząc migające na wyświetlaczu imię, westchnął cicho.
- Co jest? – zapytał grobowo, po wciśnięciu zielonej słuchawki.
- Wow, okej, widzę, że wczorajszy wieczór skończył się dla ciebie albo bardzo źle, albo bardzo dobrze – mruknął Troye.
- Nie wiem jak na to odpowiedzieć – mruknął Dan i było to szczere; naprawdę, nie wiedział.
- Cóż, po tym jak zniknąłeś, bawiłem się jeszcze gorzej, więc dzisiaj robię powtórkę u siebie. Przyjdziesz? – głos Troye’a wydawał się dziwnie zduszony i pełen trudnych do określenia emocji.
Dan zmarszczył brwi, niezbyt pewien, co to może oznaczać. I zbyt zmęczony, aby się zastanawiać.
- Nie wiem, czy… - zaczął, ale Troye nie pozwolił mu dokończyć.
- Proszę, Dan – wydukał z nietypowym dla siebie przejęciem – To ważne, przyjdź. Chcę, żeby wszyscy dzisiaj byli.
*
- Jeszcze raz, co zrobił?!
Phil westchnął, pocierając skronie z nadzieją, że odgoni to ból głowy. Siedział przy kanapie, a nie na niej, bo z jakiegoś powodu uznał to za opcję odpowiedniejszą dla siebie.
- Pocałował mnie – powiedział chyba po raz sto dwudziesty siódmy tego dnia, czerwieniejąc lekko na policzkach.
To niespecjalnie pomogło mu w uwierzeniu we własne słowa, ale próbować było można. Oparł głowę o bok kanapy i utkwił wzrok w PJ’u, który wyglądał jednocześnie jakby chciał się roześmiać i krzyknąć.
- Po pierwsze: ja pierniczę, myślałem, że zajmie ci to trochę dłużej, jeśli w ogóle podołasz.
- Dzięki – prychnął niebieskooki, zamykając oczy.
- Jestem szczerzy, okej? – PJ wzruszył ramionami, ignorując pikający co jakiś czas telefon – A po drugie: powiedz mi, dlaczego nie jesteś teraz cały w skowronkach? Bo tego nie potrafię zrozumieć ani trochę.
Phil przygryzł wargę i wzruszył ramionami. To fakt, na początku był przeszczęśliwy, ale potem zaczął myśleć, co, jak wiadomo, psuje wszystko i… no, teraz siedział na podłodze.
Odezwał się dopiero po dłuższej chwili ciszy.
- Nie wiem, coś mi nie pasuje. To było dziwne. Wydawało mi się, że… - odwrócił wzrok, zdając sobie sprawę z tego, jak głupio to zabrzmi – Zrobił to jakby… ze strachu.
Tym razem PJ nie powstrzymał parsknięcia śmiechem, co zwróciło mu się w morderczym spojrzeniu. Zacisnął usta i dla pewności przytknął do nich knykcie.
- Ze strachu? – powtórzył po chwili, przekrzywiając głowę; mówił powoli i z taką dozą niedowierzania, aby uświadomić Philowi jak bardzo nielogiczne jest jego widzimisię.
- Nie wiem, PJ – mruknął czarnowłosy – Nachyliłem się nad nim, żeby ściągnąć mu rzęsę z policzka, a on się do mnie przykleił. Szybko, jakby chciał mieć to z głowy. Chyba… pomyślał, że tego od niego oczekuję. Cholera.
PJ przestał się uśmiechać.
- Cholera.
- No właśnie.
W pokoju zapanowała grobowa cisza. Żółty kubek z Pikachu, z resztkami herbaty w środku, wciąż leżał na stole.
- Zadzwoń do niego i zaproś go gdzieś. Gdy przyjdzie odpowiedni moment, wyjaśnisz mu, że źle cię zrozumiał. Po prostu z nim pogadaj.
Phil pokiwał głową, ale zaraz po tym momentalnie spochmurniał.
- Nie wziąłem od niego numeru… - przyznał markotnie.
PJ przez chwilę po prostu na niego patrzył, a potem plasnął się otwartą dłonią w czoło.
- No to czas odwiedzić YouCafe.
*
Tego dnia Dan nie przekroczył progu kawiarni. Po pierwsze – miał wolne. Po drugie – wolał nie kusić losu. Potrzebował trochę czasu, żeby ogarnąć swoje myśli i uspokoić się. Dlatego po telefonie od Troye’a uznał, że być może ta cała impreza nie jest takim złym pomysłem i w sumie to spadła mu z nieba; siedzenie w domu i zamęczanie się czarnymi wizjami nie było tym, czego potrzebował.
Na ulicy prowadzącej z przystanku tramwajowego do apartamentowca, w którym mieszkał Troye, spotkał Zoe i Louise. Obie były w dobrych humorach, choć uśmiech Zoe zdawał się czasem odrobinę wymuszony. Wyglądała, jakby coś ją trapiło, ale Dan postanowił zbyt się nie wtrącać; w końcu sam miał dużo na głowie i pewnie było to widać, a miał nadzieję, że nikt nie będzie go o nic wypytywał.
Impreza faktycznie pomogła mu się trochę rozluźnić i poprawić humor. Troye, z wyjątkiem kolegów po fachu, zaprosił też dość sporo swoich znajomych; hałas i tłok zrobiły się dość szybko, tworząc tą pełną chaosu atmosferę charakterystyczną dla domówek, której Dan bardzo w tym momencie potrzebował. Nie musiał kontemplować chaosu w swojej własnej głowie.
- Hej, wszyscy, mam coś ważnego do powiedzenia – wykrzyczał Troye ze szczytu schodów jakoś dwie godziny po rozpoczęciu.
Zoe, z którą Dan rozmawiał sobie w jednym z cichszych kątów pokoju, drgnęła niespokojnie i momentalnie zbladła. Nie umknęło to jego uwadze, ale wciąż o nic nie pytał.
- Co jest? – odkrzyknął ktoś z tłumu, a chłopak wyszczerzył zęby.
- Bawimy się w chowanego! I Zoe będzie szukać.
Dziewczyna przełknęła ślinę, po czym na jej twarzy pojawił się bardzo wiarygodny, ale bardzo nieszczery uśmiech.
- Świetnie, dzięki, Troye! – zawołała; tylko Dan mógł usłyszeć drżenie w jej głosie. W tym momencie nie potrafił już się powstrzymać.
- Zoe, o co chodzi? – spytał głośnym szeptem.
Dziewczyna przygryzła wargę.
- Ja… nie mogę… cholera – skrzyżowała ramiona na piersiach i znów zwróciła się w kierunku Troye’a – Jesteś pewien, że nie chcesz trochę poczekać? Nie ma jeszcze Tylera…
- Więc ma problem – uciął Troye brutalnie, co poskutkowało kilkoma śmiechami i okrzykami z tłumu jego znajomych – Zamknij oczy i odczekaj minutę. Każdy się chowa!
Dan, całkowicie zbity z tropu, wszedł za najbliższą firankę, wiedząc, że doskonale go tam widać. Nie miał jednak ochoty wygrać ani nic z tych rzeczy; chciał, żeby Zoe szybko go znalazła i wytłumaczyła, co się właściwie dzieje. Atmosferę można było ciąć nożem.
I faktycznie, po niecałej minucie Zoe szarpnęła za materiał i machnęła na niego ręką, niewerbalnie zapraszając do towarzyszenia podczas poszukiwań reszty. Tak czy inaczej, wciąż nie chciała nic powiedzieć.
W końcu, gdy wszyscy zostali znalezieni, Zoe podeszła do największej szafy w pokoju (Dan przez cały czas zastanawiał się, czemu ją omija), stanęła naprzeciwko niej i powiedziała głośno:
- Come out of the closet!
W pokoju najpierw rozebrzmiały śmiechy, a potem zapanowała grobowa cisza i wszyscy spojrzeli po sobie niepewnie. Dan jęknął, gdy wszystkie elementy układanki połączyły się w jedność. Już wiedział, o co chodzi.
Z szafy jednak nie było żadnego odzewu. Po dobrej minucie Zoe spuściła głowę i podeszła do drzwi. Po ich otworzeniu okazało się, że Troye cały czas siedział w środku.
- Boję się – powiedział zduszonym głosem.
Dan zrobił kilka kroków w jego kierunku. W oczach chłopaka szkliły się łzy, nic nie zostało z tej pewnej siebie postawy i łobuzerskiej iskry w oku, które zawsze mu towarzyszyły.
- Nie ma się czego bać, stary – zawołał jakiś męski głos spośród gości.
Troye siedział w szafie, wśród rozrzuconych ciuchów, małych kartonów i reklamówek przez długą chwilę. Potem siąknął nosem, przetarł policzki z wyschniętych już łez i niepewnie wyszedł na zewnątrz.
- Coming out – mruknął.
W tym momencie zamknęły się drzwi frontowe; przez natężenie emocji spowodowane wyznaniem Troye’a, nikt nie zauważył nowego przybysza. Tyler, z oczami wielkości talerzyków do ciasta, patrzył na całą scenę z końca korytarza.
W tym momencie Troye się popłakał. Zoe i Louise dopadły do niego pierwsze, zaraz potem Dan i Chris. Jednak, gdy to Tyler przecisnął się przez ludzi i wyciągnął przed siebie ramię, aby też go dotknąć, Troye wyrwał się z uścisku wszystkich, zmierzył go nieokreślonym spojrzeniem i bez słowa poszedł na górę.
Zoe, Louise i kilku jego bliższych znajomych poszło za nim; jeden wrócił z informacją, że impreza może być kontynuowana do białego rana, a Troye pojawi się, jeśli będzie miał ochotę.
Tyler siedział do samego końca. Na fotelu, w kącie, pijąc drinka za drinkiem i pustym wzrokiem nieustannie zerkając w kierunku schodów.
*
Tramwaj świecił pustkami. Godzina nie była bardzo późna; Dan postanowił opuścić imprezę po jedenastej wieczorem. Wszyscy inni zostali, a on zastanawiał się, co zrobić ze swoim życiem.
Na kolejnym przystanku jego życie zadecydowało za niego.
Wysiadł, zapatrzony w telefon.
- Dan? – usłyszał znajomy głos, a jego spojrzenie automatycznie powędrowało w kierunku źródła.
To był PJ. Dziwny supeł zawiązał się i zacisnął w jego wnętrznościach na widok tej twarzy, a także na wspomnienie drugiego konta założonego na konsoli Phila. A co jeśli byli razem? I teraz Dan dostanie gonga na twarz za to, co zrobił?
- Cześć – powiedział niepewnie, rozglądając się dyskretnie.
A tak przynajmniej myślał.
- Phila tu nie ma – mruknął tamten, uśmiechając się lekko – Właśnie pojechał do domu. Byliśmy w waszej kawiarni, ale dzisiaj zamknęliście wcześniej.
- Ach, no tak, tak wyszło – odpowiedział szatyn cicho, czując, jak zasycha mu w gardle.
- Phil chciał z tobą pogadać.
Dan zakrztusił się powietrzem.
- O-o… o czym?
- Niczym ważnym – sprostował szybko PJ, podnosząc dłonie w swego rodzaju uspokajającym geście – Mówił coś o kinie i Hobbicie, i że dostał bilety, a ostatnio rozmawialiście… Nie wiem, pewnie jutro wpadnie do YouCafe.
Dan skinął głową.
- To mój tramwaj – powiedział tylko, zerkając na nadjeżdżający środek transportu.
- Do zobaczenia – skinął głową PJ, przyglądając mu w badawczy sposób – I nie bój się, Phil nie zaprasza na randki. To po prostu kinomaniak, a z tego, co zrozumiałem, lubicie te same filmy.
Drzwi tramwaju zamknęły się za nim, a szatyn opadł na pierwsze wolne siedzenie.
To dobrze, powtarzał sobie w myślach. To dobrze, to dobrze, to dobrze.
Nie potrafił się zmusić do uśmiechu.
*
PJ poczekał aż tramwaj odjedzie i z całej siły pacnął się z płaskiej w czoło.

- Brawo, PJ. Brawo. 

17 komentarzy:

  1. Łoooooouuuu!!! YOUCAFE!!!! :3 Moje prośby wysłuchane!!! Rozdzialik jak zawsze świetny! Ale nie za dużo się w nim działo... ._. Mam nadzieję, że następny rozdział pojawi się w niedzielę. Czymu nie mam pojęcia, tak może dla zajęcia. Czasu w zapasie i weny w każdym czasie. Yaoiców jak najwięcej, postów oczywiście nie mniej. Rodziały dłuższe muszą być, bo inaczej nie będziesz się... myć? ;-; To było głupie i wogóle co ja robię. Mój pierwszy komentarz, ale ze mnie pisarz. Już kończę, bo muszę. Żegnam się z małym misię~! ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju dopieoro wczoraj wspominałam sobie jak dawno nie wstawiałaś phana... i BUM wchodzę na fb i widzę świeżutki rozdzialik <3
    Boże to była taka cudowna akcja *w* Troye coming out~! jeju czekam na akcje bardzo troyler, żeby było dużo łez. Łzy, krew i inne cudowności. Rozdział cudowny jak zawsze podsumowując.
    Wogle planujesz może znów napisać w między czasie napisać jakiegoś one-shota w stylu Still into you? <3 chociaż kocham to opowiadanie nad życie, to wolę zwykłego phana niż AU. ale są gusta i gusta xd
    Padam do stóp i życzę weny. EN

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział genialny... dopiero go odkryłam w ogóle tego bloga i jestem zachwycona!
    Czekam na następny i zapraszam do mnie:
    http://story-kpop-yaoi-poland.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Żyjesz Bee, żyjesz <3 Miałam dzwonić na pogotowie, na policję i... I... No. Dokładnie ._. Ale cieszę się, że wróciłaś do żywych i nieumierających ;3; Czekam z niecierpliwością na dalsze... Wszystko :D /Kira

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam z niecierpliwością na następną część! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jenyjeny, ale super, że wróciłaś! ♥
    To znaczy wiadomo, że wrócisz, tylko tak jakoś pusto, czytać nie było co, w ogóle wszyscy znacznie mniej piszą, publikują i te pierdoły. Co te szkoły/studia robią z ludźmi ;cc;

    Rozdział - ekstra
    Ale do pełni szczęścia brakuje Rairy (właściwie Rajin -.^, ale kogo to obchodzi? XD) ^ to była taka ukryta prośba o napisanie ;~;

    OdpowiedzUsuń
  7. *człowiek odzyskał internet* OMG coś nowego!!! Czytam Twojego bloga od niedawna, ale kocham wszystko co piszesz <3. Dzięki tobie pokochałam Nędzników ^^. Czekam na kolejne rozdziały... Czegokolwiek. Wszystko mnie uszczęśliwi bo piszesz genialnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Oł geez pokochałam phan :) Chę więcej!!! :D To jest po prostu genialne :)

    OdpowiedzUsuń
  9. gratuluję zdanej sesji!
    jeszcze raz powtórzę, że bardzo lubię twój styl, to jeden z niewielu blogów, które czytam i śledzę.
    Czekam na cd.

    kunoichi ze slodkiego swiata yaoi

    OdpowiedzUsuń
  10. Yey, nowy rozdział! Nareszcie się doczekałam! No to teraz czekam na następny, żeby nie było. Już nie mogę się doczekać!
    Brawo, bardzo ładnie napisany rozdział, mimo że niewiele się działo.
    Gratuluję zdanej sesji i czekam na więcej!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ok. Natrafiłam na tego bloga szukając jakiś polskich fanfiction z les mis exr i zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Serio. Uwielbiam twój styl a fanficki wpisują się w moje fandomy więc po prostu żyć nie umierać (jak zobaczyłam phana to myślałam, że umrę) czekam na cokolwiek co napiszesz.
    -Aazmo

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooooch! Przeczytałam too! ^^ jakie kawaii. Pozdrawiam. :)
    PS: czekam na Talk match to me SnK ! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. OMG. CUDOWNE, GENIALNE, WSPANIAŁE, PERFEKCYJNE!!!!!! JEDYNE CZEGO TERAZ POTRZEBUJĘ TO POWOLI ROZKRECAJACEJ SIĘ AKCJI PT. PHAN I JAK NAJSZYBSZEGO OPISU TROYLERA!! WIĘCEJ TROYLERA!! MATKO TO BYŁO TAKIE SŁODKIE ^^ MASZ OGROMNY TALENT, PISZESZ PO PROSTU PIĘKNE ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak zwykle, jestem zadowolona z twojego wpisu :) chyba się trochę uzależniłam :D

    kunoichi z slodkiswiatyaoi.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Czyżby PJ i Chris...? :D Rozdział świetny jak zwykle, dzięki Tobie pokochałam Phan :3

    OdpowiedzUsuń
  16. moje pheels asdfghjjk jezu to ff jest cudowne, nie mogę się już doczekać następego x

    OdpowiedzUsuń