we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 18 października 2014

Talk math to me #3

Ej, przekroczyliśmy 200k odwiedzin ;_; czo.
Na mieszkaniu mam już internet, więc przy dobrych przypływach i odpływach coś może pojawiać się i w tygodniu <3.
Btw, zaczęłam oglądać Yowamushi Pedal. Ktoś coś? :3
____________________________________________________

- …I rozniosę tą twoją drużynę w pył, zobaczysz!
- Och…?
- Tak! Ostatnio fruwam, wszystko mi wychodzi, po prostu wszystko. Nawet dostałem czwórkę z matmy, a to się nigdy nie zdarzało, wiesz?
- Mhhhm.
- Wyobraź sobie, że Końska Twarz mnie już w ogóle nie irytuje! Ani troszkę. Nie przejmuję się tym jego ciągłym morderczym wzrokiem, bo jestem szczęśliwy!
- Ach, tak…
Eren odłożył puszkę napoju energetycznego na stolik i zwrócił się w stronę bruneta, siedzącego wygodnie, z dłońmi splecionymi na karku.
- A co słychać u ciebie? Opowiadaj coś – ponaglił autentycznie zainteresowanym tonem, co Leviego skłoniło do lekkiego uniesienia brwi.
- Czemu cię to interesuje? – mruknął, nie spuszczając z Erena wzroku.
- A ciebie nie interesuje moje opowiadanie? – odbił piłeczkę szatyn, marszcząc brwi nieznacznie, nachylając się nad swoim byłym nauczycielem.
- Interesuje – Levi wzruszył ramionami.
- No właśnie, mnie twoje też.
- Ale dlaczego?
- Bo cię kocham! – odparował Jaeger zanim w ogóle zastanowił się co mówi i że mówi to po raz pierwszy.
Leviemu drgnęła powieka; przez dłuższą chwilę po prostu siedział bez ruchu, wpatrzony w młodszego chłopaka, który powoli przybierał kolor dojrzałego pomidora, a potem jednym susem pokonał dzielącą ich odległość, żeby te słowa z ukochanych ust wyciągnąć jeszcze kilkakrotnie.
Po wszystkim, gdy Eren jeszcze drżał delikatnie, a oddech ledwie wracał mu do normalności, Levi wplótł palce w jego nieco wilgotno-chłodne od potu włosy i zamruczał cicho, z satysfakcją.
- A co słychać u twojego przyjaciela? – spytał w końcu.
- Końska Twarz uczy go grać w siatkówkę – odparł Eren, wciskając twarz w zgięcie w szyi bruneta, wdychając jego zapach.
- Och? – Levi uniósł brwi – A przypadkiem nie było odwrotnie jeśli chodzi o matematykę?
- Tak, dokładnie tak.
Levi skinął głową nieznacznie, zmrużył oczy lekko i nic już na ten temat nie powiedział.
*
Po trzecim treningu Arminowi udało się zaserwować prawidłowo i wystarczająco mocno dziesięć razy z rzędu. Gdy piłka po raz wtóry przeleciała nad siatką i odbiła się idealnie tuż przed linią końcową, blondyn aż podskoczył z podekscytowania.
- Udało mi się! – zawołał, zwracając roześmianą twarz w kierunku „nauczyciela”.
Ich spojrzenia skrzyżowały się i Kirstein też uśmiechnął się szeroko, ignorując nagłe, wzmożone tłuczenie w klatce piersiowej.
- Odbicia dołem i oburącz też wychodzą ci już coraz lepiej – przyznał, po czym zerknął na zegarek – Czas się zbierać.
Uśmiech odrobinę spełzł z twarzy Armina; czas na tych treningach zlatywał mu zdecydowanie zbyt szybko.
- Bawię się zdecydowanie zbyt dobrze – mruknął, pochylając się po stojącą przy ławce butelkę wody.
- To źle? – odmruknął Jean, niespiesznie zbierając porozrzucane wszędzie piłki.
- Nie, ani troszkę – zaśmiał się blondyn, przecierając usta wierzchem dłoni – Po prostu nie spodziewałem się, że aktywność fizyczna może mi sprawiać przyjemność.
Kirstein zatrzymał się w pół kroku, zamrugał i uniósł wzrok. Na jego ustach tańczył rozbawiony uśmieszek.
- Zaskoczę cię, Arlert, ale słyszałem, że aktywność fizyczna czasem potrafi sprawić wiele przyjemności.
Butelka omal nie wyślizgnęła się ze szczupłej dłoni niebieskookiego, a ten zaczerwienił się lekko, spuścił wzrok i też zaśmiał.
- N-no przecież wiesz, o czym mówiłem! – zerknął na Jeana, niby spod byka, przekrzywiając głowę nieznacznie i przygryzł dolną wargę delikatnie, żeby nie dostać ataku śmiechu z zakłopotania.
I wtedy po raz pierwszy Jean w pełni i stuprocentowo zdał sobie sprawę z tego, jak cudownie byłoby mieć Armina, pod sobą, wciąż tak samo niewinnego, rozłożonego na jasnym prześcieradle; widzieć te intensywnie niebieskie oczy podążające za jego dłońmi, powodować i wsłuchiwać się w urywany oddech.
- Tak, wiem – odmruknął, wracając do rzeczywistości – To co, jutro matematyka? Będę czekał. A teraz sorki, ale muszę biec, spóźnię się na… no. Trzymaj się!
Krótki ścisk dłoni na ramieniu i już go nie było. Armin zamrugał, zdezorientowany i odrobinę zasmucony; zazwyczaj wracali razem choć kawałek drogi.
Powoli udał się do szatni, bez pośpiechu przebrał w codzienne ciuchy i, próbując rozplątać słuchawki, powlókł się w kierunku wyjścia. W którym ktoś stał i na niego czekał.
- Eren! – zawołał, zaskoczony, chowając słuchawki i telefon do plecaka – Nie byłeś dziś u…?
Jaeger pokiwał głową; wyraz twarzy miał w zupełności nie do odczytania, co w jego przypadku samo z siebie było podejrzane. Blondyn jednak, zajęty własnymi myślami, nie zwrócił na to odpowiednio dużej uwagi.
- Byłem – mruknął Eren, wciąż jakby w swoim świecie – I zwinąłem trochę wcześnie, żeby po ciebie wpaść.
Armin skinął głową, stając przy przyjacielu.
- Musiałeś minąć się z Jeanem – podsunął cichutko, jakby mając nadzieję, że dowie się w ten sposób czegokolwiek i zrozumie, czemu Kirstein wystrzelił z sali jak błyskawica.
Eren wyraźnie się zaczerwienił.
- A-ano tak, tak. Spieszył się. Jak tam trening? Co robiliście?
Powiedział to wszystko nad wyraz szybko. Armin zmarszczył brwi i wzruszył ramionami delikatnie.
- No, to co zwykle, siatkówka… Eren, wszystko gra?
Szatyn pokręcił głową, a potem szybko nią pokiwał i podrapał się po policzku, jednocześnie mierzwiąc włosy. Sprawiał wrażenie oświeconego i przerażonego, zupełnie jak dziecko, które dowiaduje się, że Święty Mikołaj to tak naprawdę sąsiad z watą przyklejoną do twarzy, a ciąża nie powstaje od przytulania.
- Tak, wszystko okej – odparł szybko – Idziemy?
I tyle. No bo, nie oszukujmy się, czy istnieje dobry sposób na powiedzenie swojemu najlepszemu przyjacielowi, że jego „nauczyciel” gry w siatkę wypadł z sali gimnastycznej jak poparzony, a kolor jego twarzy i bardzo wyraźne wybrzuszenie w okolicach paska od spodni nie pozostawiły Erenowi żadnych wątpliwości co do jego intencji?
Jaeger posłał blondynowi ukradkowe spojrzenie; nie wyglądał, jakby cokolwiek traumatycznego miało przed chwilą miejsce. Na jego policzkach było trochę koloru, ale to nic dziwnego po treningu. Czyli na razie nic mu się nie stało – i Eren miał zamiar dopilnować, żeby był bezpieczny.
*

            Mikasa wylądowała na podłodze. Po raz drugi tego dnia.
            Syknęła cicho, ale zanim zdążyła się pozbierać, czyjeś kolana przygniotły jej nadgarstki i została unieruchomiona w bardzo krępującej pozycji.
            - Trzy do dwóch. Doganiam cię.
            Annie uśmiechnęła się leciutko, niezbyt kwapiąc się do zejścia z  rywalki.
            - Tsk – Mikasa odwróciła wzrok, dysząc cicho ze zmęczenia – Złaź.
            Blondynka wzruszyła ramionami nieznacznie i zgrabnie, co, ku zaskoczeniu drugiej dziewczyny, do niej pasowało, zeskoczyła z niej i stanęła na prostych nogach.
            - Kirstein – powiedziała, wsuwając kosmyk włosów za ucho – Co o nim sądzisz?
            Po każdym nokaucie jedna z nich miała prawo do zadania jakiegokolwiek pytania i uzyskania szczerej odpowiedzi.
            Mikasa zmarszczyła czoło; nigdy wcześniej nie analizowała postaci Jeana, wiedziała, że nie lubią się z Erenem i czasem trzeba ich rozdzielać. Słyszała też jakieś niezrozumiałe rzeczy o jego uczuciach, ale niezbyt się nad tym zastanawiała.
            - Nie myślałam o tym – odparła szczerze, a Annie skinęła głową – A ty?
            Blondynka znów przybrała bojową postawę; Mikasa szybko ją spapugowała, koncentrując wszystkie zmysły na jej ruchach.
            - Kłóci się z Jaegerem – mruknęła – i ma dziwną słabość do jego najbliższych przyjaciół.
            - Hę?
Zaskoczona tym Mikasa znów dała się podejść i z głośnym hukiem wylądowała na ziemi. Tym razem nadgarstki zostały przyszpilone do parkietu przez zaciśnięte palce, a jasne włosy połaskotały ją po twarzy.
- Ano tak. Ale nic dziwnego, że nie zauważyłaś, jesteś zawsze skupiona na własnych sprawach.
Mikasa oblizała usta nerwowo.
- Zadawaj pytanie – wymamrotała.
Annie skryła oczy za grzywką i pochyliła się jeszcze odrobinę niżej nad brunetką.
- Mogę? – ciszej, niż zwykle.
- …Mhm.
*
Jak właściwie do tego doszło?
Armin miał ochotę schować się pod łóżko i zostać tam do końca spotkania.
- Wciąż nie rozumiem, chodź tu, bliżej mnie i wytłumacz! – Eren poklepał go po ramieniu dosłownie sekundę po tym, gdy blondyn skończył sprawdzać zadanie Jeana.
Kirstein natomiast sprawiał wrażenie osoby na granicy wybuchu. Przyglądał się Jaegerowi z nieukrywaną nienawiścią i mocno zaciskał pięści. Eren dość wiarygodnie udawał, że niczego nie widzi.
- J-już, moment – niebieskooki przysiadł się do szatyna tylko po to, aby stwierdzić, że od ostatniego „tłumaczenia” na jego kartce przybyło całe nic.
Nie miał bladego pojęcia czemu Eren nagle stwierdził, że też potrzebuje pomocy z matematyki i wbije się na ich spotkanie. Nie miał też pojęcia czemu aż tak na to nalegał; blondyn proponował mu inny termin, ale bez skutku.
- Arlert – mruknął Jean, gdy Armin szukał odpowiednio delikatnych słów na zastępstwo „przecież ty nic tu, kurwa, nawet nie napisałeś” – Na siatkówkę też go ze sobą zabierzesz?
Blondyn spuścił wzrok i ogarnęły go niezrozumiałe wyrzuty sumienia.
Niezręczną ciszę przerwał dźwięk dzwonka do drzwi. Potem usłyszeli nieco przytłumiony odległością, zaskoczony okrzyk pani Kirstein i jej pełne radości „są na górze, idź do nich!”.
Cała trójka utkwiła wzrok w drzwiach, a te, w końcu, zostały otworzone w nieśpieszny, nieśmiały sposób.

To, co zobaczyli, przerosło ich wszelkie oczekiwania.

14 komentarzy:

  1. Kurna no, świetnie, świetnie, świetnie, i nagle BUM! Ktoś wpada w akcję, ale nie, po co mówić kto, lepiej trzymać czytelników w niepewności przez Bóg-wie-ile...oh Eren nie wtrącaj się...proszę...idź do Leviego i nie wracaj...Annie. Co ty robisz. Zostaw. Weny życzę~

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow~! Tyle się działo w tym rozdziale~!
    Tak! Powrót zboczonego Leviego! Dobrze go "widzieć" choćby na chwilkę ^^
    Podziw dla Jeana~! Zamiast rzucić się na Armina zebrał się w sobie i wybiegł~! Brawa za brak gwałtu xD Eren się wtrąca... Nie no, to jest mieszanka wręcz wybuchowa~! To jest piękne! Zazdrość i niedomówienia do kwadratu~! ^^ Zastanawiająca jest postać która wkracza na samym końcu... Jestem ciekawa~!
    Co do Annie i Mikasy... *próbuje zatamować krwawienie z nosa* Jestem zadowolona z obrotu sytuacji~ *próbuje zachować samokontrolę* Kobieto, ubóstwiam cię ;v;

    Btw. Yowamushi Pedal zaczęłam oglądać, ale nie chce mi się kończyć~ x3 Daj znać jakie paringi polubisz~!
    Weny życzę~!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój biedny Jean ledwo się powstrzymuje przed rzuceniem się na Armina :3 Jarger zawsze się wtrąca tam gdzie jest najmniej potrzebny!!! Jak ja nie lubię tej postaci...
    Mam nadzieję, że tajemniczym gościem jest Marco n_n
    Oglądałam ostatnio twoje vlogi i wiesz mi Jean nie jest trudno przeczytać, wytłumacz mi lepiej jak się czyta Jehan?

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie, na temat, ale jest szansa, żebyśmy skrobnęła kolejnego Phana? *Q*
    *maślane oczka*
    Oczywiście Raira i wszystko z Szingeki jest miodziunio piękne, ale Phan po polsku to jakby gwiazdka z nieba <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wszyściutko wciąż jest w planach, no.6, phan, wincest. tylko czasu brak ;_; ale pamiętam cały czas!

      Usuń
  5. Yowamushi ma już 2 sezon, mam nadzieję, że się wciągniesz i napiszesz kiedyś jakieś toumaki, jakieś arakita x shingen...byłoby cudownie.
    Pierwszy raz komentuję, więc powiem tak wylewnie: uwielbiam wszystkie Twoje opowiadania, w szczególności raire, a to powyższe zajmuje 2 miejsce w rankingu. Twój kanał na yt także lubię (filmik "no homo" to absolutne mistrzostwo). Naprawdę całe lata nie miałam potrzeby szukać polskich blogów o tematyce fanfiction, zawsze trafiałam na jakiś dziecinny styl pisania i miałam wrażenie, że takie są wszystkie. Jesteś dla mnie objawieniem w tej materii~ no i zostałam Twoją fanką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ej, poważnie, dla takich komentarzy żyję <3 dziękuję!!

      Usuń
  6. Bardzo fajne opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsze myśli po przeczytaniu? O kurwa Eren x Levi wróciło!!!! A później... nie, niech to nie będzie Marco! Nie Marco, nie! Psik, nie wtrącaj się w JeanArminową miłość! Nie powinno cię tu być *tak jakby połowicznie nie żyjesz* psiiiik!
    Rozdział jest naprawdę świetny^^ to jak Eren się troszczy, żeby Arminowi nic się nie stało, że jest gotów spędzać czas z Jeanem! Prawdziwy przyjaciel :3
    Jean, sprośne myśli, jego reakcja, awwwuuu! Piękne ♡♥
    Przepraszam, że tak chaotycznie, ale jestem za bardzo zadowolona z rozdziału^^
    Weny i czasu :3

    Ps. W wolnej chwili zapraszam też do mnie^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Idealne opowiadanie! Jesteś moim mistrzem! <3 Czekam na dalszy rozwój wydarzeń i może na drugą serię AOT bądź nowego opka z paringu LevixEren. Błagam, tylko nie MARCO D: Biedny Armin :((( (po jakiego chuja Eren się wtrąca? nie żeby spał z byłym, starszym o 15 lat nauczycielem- mężczyzną...) Oj Eren, Eren...

    OdpowiedzUsuń
  9. Pewnie Levi przylazł po Erena... nieee, on by pierdolnął drzwiami. Marco? Hmmm. Ja chcę daleeeeej! <33

    ~ Ruda

    OdpowiedzUsuń
  10. Woa, wplecione Annie x Mikasa jest takie kawaii (´・ω・`). Tylko kto tam wszedł, no kto... Grr, lubisz trzymać fanów w napięciu (´_`。)
    Weny życzę!

    http://fantasy-story-by-allyss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. aaaahahahaha, podobało mi się! Ładnie napisane, styl, emocje, budowanie napięcia. Oby tak dalej!

    kunoichi

    OdpowiedzUsuń