we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

środa, 17 września 2014

Talk math to me. part 2

Tyle fajnych rzeczy się ostatnio dzieje; interaktywne Free! się Wam podobało (niektóre komentarze mnie zabiły XD), założyłam kanał na youtube, pisałam już o tym na fanpejdżu i prosiłam o pytania na pierwszy filmik. Osobę, która wrzuciła pomidora mam ochotę wyściskać i ucałować, serio~
Youtube zrobiło się teraz bardzo popularne i znane kanały traktowane są niemal jak celebryci; ja mam nadzieję, że uda mi się przez ten mój poznać wiele osób, Was jeszcze bardziej, pogadać o rzeczach, które nas wszystkich interesują i zrobić coś fajnego <3 + uwielbiam montaż filmików i jest fun :D
Będę gadać o fandomowych rzeczach, więc jak macie jakieś pomysły, to dawajcie. Wojny szipów, cokolwiek byście chcieli, serio :3 No i zarzućcie subeeem!
A ja, tak jak obiecałam, od razu po dodaniu filmiku spięłam tyłek i dokończyłam drugą część jean/armin.
O, tutaj jest:

_________________________________________________

- Jesteś smutny.
            Pierwsze słowa, które Armin usłyszał tego dnia w szkole. Świetnie.
            W miarę możliwości przywołał na twarz pytający uśmiech i spojrzał na stojącą przed nim osobę. Mikasa dopiero co przyszła; jej policzki były lekko zaróżowione od porannego chłodu panującego na dworze, a usta miała zasłonięte szalikiem, który kiedyś dostała od Erena.
            - Nie, dlaczego? – odpowiedział, unikając kontaktu wzrokowego z przyjaciółką. Dobrze wiedział, że wtedy przejrzałaby go na wylot.
            Ale ona i tak to zrobiła.
            - Kto? – podjęła, niewzruszona i poważna, przewiercając blondyna spojrzeniem.
            - Naprawdę nic się nie stało, Mikasa. Nikomu nie musisz robić krzywdy.
            Brunetka przyglądała się Arminowi jeszcze przez dłuższą chwilę, po czym powoli skinęła głową.
            - Dobrze. Ale w razie czego daj znać.
            Zdjęła szalik, schowała go do swojego poprzecieranego plecaka i bez słowa stanęła obok blondyna, opiekuńczo chwytając go za rękaw. Chłopak uśmiechnął się pod nosem, nagle czując przypływ dobrego nastroju.
            Kilka chwil później zadzwonił dzwonek. Armin pochylił się, aby podnieść plecak i kątem oka ujrzał parę ciężkich, czarnych butów nieco przybrudzonych błotem. Uścisk Mikasy z jego rękawa przeniósł się na nadgarstek, a dziewczyna odrobinę zachłysnęła się powietrzem.
            - Cześć, Ackerman. Arlert.  
Annie skinęła głową lekko, wsuwając jasny kosmyk włosów za ucho. Armin mógłby przysiąc, że jest ono nieco bardziej czerwone niż normalnie, ale poza tym z blondynką wszystko było po staremu; pozbawione emocji spojrzenie, niezainteresowana postawa.
- Cześć, Annie – odparł w końcu, bo Mikasa chyba nie miała zamiaru się odezwać.
- Podobał mi się nasz wczorajszy sparing, Ackerman – mruknęła Annie, a Mikasa zmrużyła nieco oczy – Trzeba go powtórzyć.
A potem, ku zdziwieniu Armina, opuściła wzrok i odeszła w kierunku chłopców z klasy 114. Blondyn przeniósł pytające spojrzenie na Mikasę, ale ona wyglądała, jakby nic się nie stało… albo starała się sprawiać takie wrażenie.
Chłopak myślałby o tym trochę dłużej, gdyby nie fakt, że w tym właśnie momencie pod klasą pojawił się jego problem.
- Yo – mruknął tylko, na odczepnego, i odszedł w kierunku Annie i reszty.
*
Zamiast zarządzenia standardowej rozgrzewki, pan Hannes nakazał męskiej części klasy 114 ustawić się w rzędzie i uważnie słuchać. Wszyscy wyglądali na zainteresowanych – wszyscy, z wyjątkiem Erena, który promieniał dumą i świecił kilkoma nowymi malinkami.
- A ja wiem, o co chodzi – szepnął Arminowi do ucha, podekscytowany – Ja wiem o co chodzi, bo Levi mi powiedział.
- Cieszę się – odparł blondyn, nieco poirytowany, ale głównie rozbawiony.
Dopóki nie napotkał spojrzenia stojącego po drugiej stronie rzędu Kirsteina, dokładnie w momencie, w którym Eren odsuwał się od jego ucha. Posłał tamtemu nieśmiały uśmiech, dość odruchowo, ale jedynym odzewem, jaki otrzymał, było uniesienie brwi i prychnięcie.
Cudownie.
- Mam dla was dobre wieści. I jednocześnie takie, których nie możecie zlekceważyć, bo taki zaszczyt spotkał nas po raz pierwszy od dawna.
- Będzie papier w męskim kiblu? – mruknął Connie cichutko, a Reiner i Berthold dostali nagłego ataku kaszlu.
- Pewnie zastanawiacie się, dlaczego wasz ulubiony stażysta – tym razem wszyscy dostali ataku kaszlu, Eren w szczególności – musiał odejść przed całą resztą. Cóż, powód jest prosty;  postanowił zająć się treningiem drużyny siatkarskiej w Utgard, ponieważ… za miesiąc odbywa się międzyszkolny turniej!
- Wiedziałem o tym – Armin znów usłyszał podekscytowany szept przy uchu – Wiedziałem o tym!
- Cieszę się – odparł z lekkim uśmiechem.
- Nawet gapiąca się na nas Końska Twarz nie zepsuje mi nastroju – dodał jeszcze, zanim się wyprostował, a Arminowi zrobiło się zimno.
- Przez cały następny miesiąc będziemy trenować na lekcjach i trzy razy w tygodniu po lekcjach. Turniej jest łączony, więc po lekcjach ćwiczyć z nami będą jeszcze dziewczyny.
- Świetnie – burknął Reiner – Connie i Sasha zjedzą piłkę.
- Jeśli najpierw Mikasa albo Annie jej nie przegryzą.
- Albo jeśli nie odturla się ze strachu przed Ymir.
- Halo, jeszcze nie skończyłem! – pan Hannes przesunął dłonią po twarzy, jakby już spodziewając się tego, jak te treningi będą wyglądać – Nie ma czasu na podstawy, bo będziemy ćwiczyć bardziej skomplikowane rzeczy.
- Pokażę Leviemu, na co mnie stać! – znów szepnął Eren i znów dodał – Ja pierdziele, Kirstein, jaki jest twój problem? Poważnie, ciągle się tu gapi…
- Więc jeśli ktoś – pan Hannes spojrzał w tym momencie na Armina, a blondyn poczuł, jak się czerwieni – ma ochotę potrenować prostsze rzeczy, w każdy wtorek i czwartek po lekcjach sala jest wolna na dwie godziny. Weź…cie sobie jakiegoś kolegę do pomocy i dajcie z siebie wszystko. To tyle, a teraz rozgrzewka.
Armin westchnął cichutko; planował poprosić o pomoc Mikasę (Eren był ostatnimi czasy zbyt zajęty i – nie oszukujmy się – nawet nie w połowie tak dobry i cierpliwy jak ona). Związał włosy w kucyk i zaczął truchtać; po jednym okrążeniu poczuł delikatny dotyk na ramieniu. Odwrócił się, spodziewając zobaczyć Erena i zamarł.
- Yo – burknął Jean, chowając oczy za grzywką tak bardzo, jak to możliwe bez ryzyka potknięcia się.
- Cześć – odpowiedział blondyn cicho, przeklinając się w duchu za mięknące kolana.
- Tak sobie myślę – wydyszał Kirstein, bo sam kończył już trzecie okrążenie – mógłbym ci się… ten, odwdzięczyć za tą matmę. To znaczy… jeśli chcesz, to… Te treningi, no wiesz…
- Och! – Armin zamrugał, czując przyjemne mrowienie w brzuchu; tego się nie spodziewał – Dzięki, Jean…
- Chyba, że Jaeger mnie uprzedził? – tym razem Kirstein nie ukrywał już oczu za grzywką; jego wzrok był przeszywający i poważny.
- Nie, nie… - Armin pokręcił głową, unikając tego spojrzenia – Jesteś pierwszym… To znaczy, jeśli to żaden problem, to chętnie.
Jean – alleluja! – uśmiechnął się do blondyna szeroko.
- To do zobaczenia jutro po lekcjach, Arlert – odparł jakoś tak… luźniej, i przyspieszył.
*
Echo piłki odbijającej się od parkietu rozniosło się po całej sali; Armin przyglądał się swojemu – o ironio – nauczycielowi niepewnie.
- Role się odwróciły – mruknął, drapiąc się po głowie.
- A żebyś wiedział – Jean wyszczerzył zęby; jego spojrzenie powędrowało w okolice odsłoniętych, szczupłych nóg Armina, odchrząknął i wrócił do konkretów – Z czym masz największy problem? Od tego zaczniemy.
Blondyn zwinął usta w dziubek – problem miał praktycznie ze wszystkim i ta nowa rola ucznia podobała mu się coraz mniej. Zdecydowanie bardziej wolał być tym tłumaczącym. W końcu jednak zdecydował.
- Serwy – przyznał, nerwowo bujając się z boku na bok.
Serio?, cisnęło się Jeanowi na usta i pewnie, gdyby na miejscu Armina stał ktokolwiek inny, właśnie to by powiedział. W tym wypadku jednak wahanie w głosie blondyna wydała mu się bardziej urocza niż zabawna.
Rola nauczyciela podobała mu się coraz bardziej.
- Okej, to zrozumiałe – skinął głową i ustawił się w pozycji do serwu – Przyglądaj mi się i spróbuj powtórzyć.
Armin skupił wzrok na Jeanie tak bardzo, jak tylko mógł, ale gdy jego otwarta dłoń uderzyła o piłkę, a ta – po szybkim locie – w przeciwległą ścianę sali gimnastycznej, nie zdołał nawet mrugnąć.
- Mógłbyś… - wymamrotał, próbując wyrzucić ze swojej głowy obraz napinających się mięśni Kirsteina – powtórzyć?
Jean parsknął śmiechem.
- Jasne.
I znów. Chłopak robił to tak szybko, że Armin nie potrafił zauważyć żadnej specjalnej techniki.
- Wciąż nie wiem… jak to trzeba robić – tym razem to on skrył oczy za grzywką.
- Cholera – westchnął Kirstein – zawsze robiłem to instynktownie, nigdy nie myślałem, że będę musiał tłumaczyć słownie…
- Przepraszam – mruknął Armin, mając ochotę zapaść się pod ziemię.
- Nie, nie! – Kirstein znalazł się przy nim w kilka sekund – Daj spokój, obiecałem, że cię nauczę i tak będzie.
Wziął do rąk piłkę i z lekkim wahaniem włożył ją blondynowi w dłonie. Potem, po chwili nieco dłuższego wahania, chwycił go delikatnie za ramiona i wyprostował je.
- Nigdy nie wiem, co mam zrobić z nogami – przyznał Armin, bardzo zadowolony, że nauczyciel nie widzi jego twarzy.
- Jesteś praworęczny, więc… lewą wysuń trochę do przodu. Nie, nie aż tak bardzo. Poczekaj…
Tym razem już odruchowo, ręka Jeana powędrowała tuż zza Armina, praktycznie otaczając go w pasie, a otwarta dłoń spoczęła na lewym udzie i nacisnęła lekko, zmuszając nogę do przesunięcia się.
- Teraz dobrze? – wyjąkał Armin nieco zduszonym głosem.
- Mmmhm – wymruczał Jean, zatracając się odrobinę w nauczaniu; jego dłoń przesunęła się na udzie blondyna odrobinę wyżej, a nos połaskotały jasne włosy – Teraz wyrzucisz piłkę wysoko i uderzysz w nią otwartą dłonią. Możesz przy tym pochylić się trochę do przodu.
- T-tak jest – Armin skinął głową.
- Tego Jaeger by cię nie nauczył.
- J-jean? – blondyna przeszła gęsia skórka; mógł poczuć wypowiadane przez Kirsteina słowa na karku.
- Hmm?
- Chciałbym… zaserwować.
- Ach! – Jean odskoczył od „ucznia” jak oparzony, momentalnie czerwieniejąc – Przepraszam, tak, serwuj.

Armin przełknął ślinę, czując drżenie w kolanach i dłoniach, odchylił się, podrzucił piłkę i… nie trafił. 

18 komentarzy:

  1. Pierwsza ~
    - http://wizje-rudej.blogspot.com

    ~ Ruda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oii, oiii, ja leniwa (znalazłam czas w pocie zapierdolu naukowego) nie chcąca się lognąć ;_;

      Notka fajna, baaardzo urocza. Armin i Jean tacy kochaniiiiiiiiii. Aż zasłodziłam sobie w żołądku. Mraaaau. I szczerze mi się nie spodobało to z Free!. Nie na mój gust.

      A taraz wracam zakówać. Weny, weny życzę. 'W'

      ~ Ruda

      Usuń
    2. Mi też nie spodobało się to z Free!, nie jestem z tego do końca dumna, ale siedziałam nad tym już tyle, że wykańczanie mnie wykańczało i chciałam jak najszybciej to... wykończyć, o. No i ofc jestem otwarta na sugestie jeśli chodzi o interaktywne fiki, i wszystkie w ogóle :3
      Powodzeniaaa, samych piątek :* (jeszcze dwa tygodnie i do Ciebie dołączę - studia D:)

      Usuń
    3. Może coś z One Piece? ♡.♡

      Usuń
  2. Rozdział jest po prostu przepiękny. To się Eren zdziwi, gdy się dowie, że jego przyjaciel kocha jego wroga. Mikasa taka kochana :3 Spodobał mi się fragment o dziewczynach z klasy.
    Jean na treningu się do Armina najzwyczajniej świecie dobierał <3

    Suga Senpai

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiadomo Eren do najbardziej spostrzegawczych nie należy, więc trochę minie, zanim ogarnie - ale nie mogę się doczekać pisania tej sceny xD

      Usuń
  3. ... Dopiero po minucie dotarło do mnie, że to ja wysłałam tego pomidora. *I to ŻąMarco, ale pomińmy *Czekam na ścisk. Pierwszy raz byłam *chyba* w czymś pierwsza. Chyba. Albo jedną z pierwszych osób, które przysłały pytania. Co do opowiadania. Żą, ty niewyżyty koniu, żeby tak obmacywać Armina? W sumie mi się podoba, lubię takie sytuacje. I ten moment, kiedy Armin spudłował. Jakbym widziała siebie. To nic. Idę wymyślać równie ciekawe pytania co Pomidor, ale... Nic mi nie przychodzi do głowy. A tak w ogóle odpowiedź na Pomidora to Szurówka...*nanana sylur to knur, jedz w Oslo bułkę, rum i szurówkę...*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...
      Ściskam Cię za pomidora bardzo mocno, a także za TEN komentarz, który czytałam wczoraj w stanie dość mocnego upojenia alkoholowego, gdy wracałam do domu i mocno mnie skonfundował XD Szczególnie ten ostatni fragment XDD
      Dziękuję za pytaniaaaa! <3

      Usuń
  4. To opowiadanko jest genialne! I jak widzę Armin gra w siatkę na takim poziomie jak ja, więc dodatkowo mu kibicuję! :) Przy okazji jest taaaki uroczy xD I nawet Jeana polubiłam :)
    Hahaha :D Eren jest niemożliwy w tych swoich tekstach xD Tak jak ktoś wyżej napisał, czekam na jego reakcję, gdy się dowie. To może być ciekawe :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Mój" Jean jest tak naprawdę wrażliwy i kochany, tylko kryje to pod mam-wyje^ane-skorupą, o. Z resztą, kanoniczny Jean tak samo xD

      Usuń
  5. Swietny rozdział :3 uwielbiam ten paring <3 ie mogę się doczekać następnego ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Gomene że z anonima ale jakoś nie chce mi sie ostatnio logować...
    Opowiadanie świetne, oby tak dalej (^.^)
    Uwierzysz , że obserwuje po kryjomu twojego bloga od paru miesięcy, a to dopiero mój 1 komentarz? Heh ...
    Widzę, że Armin jest na moim poziomie w grze w siatkę. No cóż.
    Komentarz pewnie niezrozumiały, ale jakoś nie mam daru pisania, nawet komentarzy. Ale sierotą że mnie xd
    Pozdro, Mei-chan (>.<)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz do mnie częściej w takim razie! <3 Komentarz jak najbardziej zrozumiały i mocno mnie ucieszył :3
      (Armin to 90% naszego pokolenia na wuefie, hue hue.)
      Buziaaaak!

      Usuń
  7. Ekhem, ja może na chwilkę odejdę od głównego paringu i spytam o coś, co przykuło moją uwagę, a mianowicie... Co się wydarzyło między Annie, a Mikasą?! Czyżby coś między nimi zaiskrzyło, czy to po prostu moja yuristyczna natura za bardzo nad interpretuje? ;v; Ja kocham je shipować! Gdyby pojawiły się w tym opo jako parka to... Mogłabym umrzeć szczęśliwa ;v; Powiedz, czy ja dobrze dedykuję, czy za dużo yuri się naczytałam? >.< (albo w sumie nie musisz odpowiadać, będę mogła chociaż żyć nadzieją ^^')
    A jeśli o nasz główny paring chodzi to powiadam, że jestem usatysfakcjonowana~ Była zazdrość, jest nowy pretekst do obmacywanka (wspólny trening to już nie przelewki~ Ciekawe do kiedy Kristen będzie się potrafił kontrolować, bo obecnie średnio mu to wychodzi x3), Eren ma nowe malinki, pośmiałam się trochę, szczególnie przy fragmencie o dziewczynach~ Taa, to był dobry rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle w temacie możliwego yuri.
      Kirstein ma tak słabą samokontrolę jak mocne są jego skłonności do bycia zazdrosnym :3

      Usuń
  8. Hahaha, xD to jest epickie. Wybacz, nie zmuszę się do wymyślenia, czegoś bardziej..bardziej, ale wiedz, że czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń
  9. Może i nie lubię za bardzo tego paringu (Ja kocham chyba tylko Eremin xd) ale to jest takie przyjemne do czytania, że nie mogę się powstrzymać c:
    Serio, coś mi się zdaje że nawet największy przeciwnik tego paringu przeczytałby to, chociaż aby podziwiać twój styl pisania. Ja nim jestem oczarowana i czasem czytając twoje fanfici czuję się jakbym czytała jakąś strasznie dobrą książkę pisarza światowego formatu.
    Motyw siatkówki bardzo fajny. Z tym nauczaniem i w ogóle xD
    Weny :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja ostatnio cię zaniedbałam, bo jestem zapracowana, ale może to się zmieni... mam taką nadzieję.
    na razie przesyłam wirtualnego buziaka :D
    SlodkiSwiatYaoi.blox.pl

    kunoichi

    OdpowiedzUsuń