we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 26 lipca 2014

Talk math to me. [SnK; Jean/Armin] part 1

Szybciutko poszło! I szybciutko pójdzie, bo fajnie mi się to pisze.
Btw, na fanpejdżu stuknęło 100 lajków, więc z tej okazji pierwsza osoba, która wyśle tam do mnie wiadomość z nazwą pairingu i wybranym klimatem (fluff, angst, smut) oraz scenerią (canon, AU), dostanie to, czego chce. Nawet jeśli nie ogarniam fandomu, ogarnę na tyle, żeby napisać. Powodzenia! Haha.

_____________________

Pierwsze telefony były najgorsze.
Jean leżał na łóżku, patrzył w sufit i chciał umrzeć. Nigdy wcześniej specjalnie nie zastanawiał się nad różnicą jakości rozmów na żywo, a telefonicznie; głos Marco przez telefon brzmiał zupełnie inaczej.
Z czasem było coraz lepiej, aż w końcu nadszedł dzień, w którym Jean zapomniał włączyć dźwięk i przegapił połączenie ucząc się matematyki.
Wciąż jednak bardzo lubił rozmawiać z Marco. Z małymi wyjątkami…
- Armin wciąż daje ci korepetycje?
Kirstein westchnął, standardowo patrząc w sufit.
- Tak.
- Czekaj, czy to nie jest przypadkiem ta pora, kiedy zawsze u ciebie był?
-…Tak.
Cisza. Jean znów westchnął, wręcz słysząc proces myślowy zachodzący po drugiej stronie słuchawki.
- Pokłóciliście się?
Cały Marco.
- Nie, nie, to nie tak. To wszystko przez… - Jean przygryzł wargę, nie wiedząc, czy to dobry moment, żeby zwierzać się z takich rozmyślań.
- Przez…? – podjął Marco po dłuższej chwili, nie dając tej myśli uciec.
Jean mentalnie machnął ręką.
- Przez Jaegera.
Tym razem to Marco westchnął.
- Co tym razem zrobił Jaeger, żeby zniszczyć ci życie? – sposób, w jaki zaakcentował słowo „zrobił”, dał jasno do zrozumienia, że jego zdanie dotyczące konfliktu między Erenem a Jeanem nie zmieniło się od momentu wyprowadzki ani o troszeczkę.
- Nie mam pojęcia, co wpaja Arlertowi, ale coś jest na rzeczy.
- A ty jesteś zdenerwowany, ale zbyt dumny, żeby o tym porozmawiać. I zbyt lubisz Armina, żeby przestać się przejmować i robić głupie rzeczy.
Dokładnie tak było.
Może, pomyślał Jean niechętnie.
- Nie prawda – prychnął.
Marco zaśmiał się po drugiej stronie słuchawki.
- Nie rób głupich rzeczy, co? Może tym razem uda ci się załatwić wszystko pozytywnie bez upijania się.
Cios poniżej pasa. Jean aż usiadł z oburzenia, czerwieniejąc po czubki uszu.
- Jesteś najgorszy na świecie – warknął, chowając oczy za grzywką bez szczególnego powodu; przecież drugi chłopak nie mógł go zobaczyć.
- Tak, tak. Słuchaj, Jean, muszę kończyć. Odezwę się. Nie zachowuj się jak dzieciak, okej? Wszystko będzie dobrze.
Kirstein wymruczał jakieś pożegnanie i rozłączył się. Choć zmienił już tapetę pulpitu, na telefonie wciąż było nią jego zdjęcie z Marco. Robili je z bliskiej odległości, więc przycięło się dość niefortunnie; pół twarzy jego przyjaciela zostało ucięte, ale nie potrzeba było drugiej części, aby zauważyć, że promieniał szczęściem.
Do niedawna głównym problemem Jeana była tęsknota za Marco. Ostatnio pojawił się nowy, zupełnie inny i pochłonął całą jego uwagę.
Kirstein znów położył się na łóżku, wpatrując w sufit gniewnie. To wszystko przez Jaegera. Jaeger musi odejść.
*
- Nie wierzę.
W stołówce zaszła mała awaria i lunch został odwołany; jako, że na dworze panowała jeszcze względnie ładna pogoda, większość uczniów długą przerwę postanowiła spędzić poza murami szkoły. Eren i Armin rozłożyli się pod jednym z największych drzew, z dala od ludzi – jako że rozmawiali na bardzo poważne i sekretne tematy.
Szatyn wywrócił oczami i przechylił się, jeszcze mocniej eksponując pogryzioną szyję. Armin pokręcił głową gwałtownie, chcąc dać do zrozumienia, że nie o to mu chodziło, ale automatycznie utkwił wzrok w zaczerwienionych śladach.
- Mówię prawdę, nie okłamałbym cię! Dziś do niego idę, ugotuje mi coś! – Jaeger brzmiał na najszczęśliwszego na świecie.
- To nie tak, wierzę w całą twoją opowieść, ale… - Armin pokręcił głową, wciąż wpatrując się w ślady zębów z delikatnym przerażeniem – jeszcze niedawno był naszym nauczycielem no i jest starszy…
- Nie aż tak bardzo – Eren wzruszył ramionami.
Blondyn już otwierał usta, żeby zadać kolejne pytanie – w końcu Eren był jego najlepszym przyjacielem i to oczywiste, że się o niego martwił – gdy przerwał mu znajomy i nieco donośniejszy niż zwykle głos.
- Słyszałem, że wczoraj u mnie byłeś.
Eren zamilkł momentalnie, ale nawet pojawienie się jego arcywroga nie starło mu uśmiechu z twarzy. Nie zrobił nic, aby zakryć ślady na szyi; Jean przecież nie musiał wiedzieć, kto mu je zrobił, a przyglądanie się jego konsternacji, zazdrości i próbom odgadnięcia brzmiało jak dobra zabawa.
- Tak, przyszedłem – odparł Armin, spoglądając na wysoką postać stojącą naprzeciw niego – Przepraszam za kłopot, mogłem zadzwonić i spytać.
- Spoko, nic się nie stało, po prostu – Jean dopiero w tym momencie zawadził wzrokiem o wygodnie rozłożonego na trawie szatyna i zamilkł na ułamek sekundy – gdzieś wyszedłem.
Jego głos zabrzmiał zupełnie inaczej niż zaraz po podejściu. Zdawało się, że temperatura powietrza spadła o jakieś dziesięć stopni; ramiona Kirsteina zesztywniały, a przez jego twarz przebiegł dziwny cień.
- Dziś jest aktualne? – spytał Armin po krótkiej, aczkolwiek niezręcznej chwili ciszy.
- Jeszcze dam ci znać, Arlert. Też mam swoje życie towarzyskie, nie będę na każde zawołanie.
W tym momencie dało się usłyszeć szmer każdego listka szturchanego przez wiatr i rozmowy uczniów siedzących na drugim końcu szkolnego podwórka. Armin zamrugał, odrobinę kuląc się w sobie. Z kolei Eren, chyba po raz pierwszy w życiu na tyle zrelaksowany i zadowolony, aby się nie bulwersować, uniósł brwi i leniwie odwrócił się w stronę Kirsteina.
- W sumie jego wizyty leżą w twoim interesie, wiesz o tym?
Jean podrapał się po policzku, najwidoczniej tocząc jakąś wewnętrzną dyskusję z własną podświadomością.
- Nieważne. Do zobaczenia, Arlert - mruknął, odwrócił się, a po chwili zastanowienia dodał – Ładna szyja, Jaeger.
Szatyn wyszczerzył zęby i skinął głową w podziękowaniu.
- Co to właściwie miało być? – wymamrotał Armin, gdy jego „uczeń” odszedł na tyle daleko, aby przestać ich słyszeć.
- Ma ze sobą jakieś problemy, jak zawsze – wzruszył ramionami Eren – Daj spokój, czemu ty miałbyś się tym martwić?
Armin utkwił wzrok w trawie, kręcąc głową leciutko.
- Bez powodu – powiedział cicho – bez powodu.
*
Herbata była gotowa i idealnie ciepła już w momencie, gdy Armin wszedł do pokoju Jeana. Na małym stoliku, oprócz standardowych książek i przyborów, leżał talerz z ciasteczkami. Widok ten przyprawił blondyna o uśmiech, który zniknął od razu, gdy w polu jego widzenia pojawiła się ponura mina Kirsteina.
- Dziś funkcje wymierne? – spytał, jak zwykle uśmiechając się delikatnie.
Nie mógł pozwolić swoim prywatnym uczuciom, jakiekolwiek były, komplikować pracy, którą musiał wykonać. To by było nie w porządku względem Petry i zdecydowanie nie w porządku względem Jeana.
- Ta – odmruknął tamten, odsuwając się od razu, gdy Armin zajął obok niego miejsce.
- W porządku – kontynuował niebieskooki, ignorując dziwne, rwące uczucie w klatce piersiowej – Rozumiesz cokolwiek z tego tematu?
- Nie – odpowiedź przyszła szybko i w nieco zawstydzonej otoczce.
- Nie słuchałeś nic a nic na lekcji? Petra tłumaczy całkiem dobrze, nieco chaotycznie, ale…
- Wolę, gdy ty mi tłumaczysz – warknął Jean dość brutalnym tonem jak na słowa, które właśnie opuściły jego usta.
Chyba obaj zdali sobie z tego sprawę w tym samym momencie, bo unieśli spojrzenia znad stołu i kartek i skrzyżowali je; Armin nie mógł powstrzymać uśmiechu, Jean natomiast gorąca wpełzającego na policzki.
- Dobrze – podjął korepetytor, odwracając wzrok po chwili ciszy – W takim razie zacznijmy od samiutkich podstaw.
Jean przypomniał sobie jak oddychać i skinął głową, odrobinę bardziej niż tylko podświadomie wdzięczny, że Armin nie wykorzystał prostej okazji, aby wyśmiać jego szczere i impulsywne słowa.
Tak naprawdę rozumiał cały temat dość dobrze, ale po prostu – choć nie przyznał tego przed sobą ani na sekundę – bał się, że Armin przestanie przychodzić, gdy zabraknie do tego powodu.
Gdy skończyli naukę, na dworze powoli się już ściemniało, a oni siedzieli zdecydowanie bliżej niż na początku. Jean niedbale podparł się o blat stołu, wodząc wzrokiem po segregującym notatki blondynie. Gdyby nie słabe światło, nie miałby problemu z zobaczeniem rumieńców, które pojawiły się na jego policzkach.
- Jaeger kogoś sobie znalazł, co? – spytał w końcu, niby od niechcenia, nie mogąc się powstrzymać.
Po ich spotkaniu jego nastrój poprawił się na tyle, że zaczął odrobinę trzeźwiej patrzeć na całą sytuację; nie było możliwości, aby to Armin pogryzł Jaegera w taki sposób. Na pewno nic między nimi nie zaszło, ani poprzedniego dnia, ani nigdy.
Notatki wyleciały z dłoni Armina, a on sam spiął się momentalnie i spojrzał na Jeana z autentycznym przerażeniem w oczach. Obiecał Erenowi, że będzie strzegł jego tajemnicy za wszelką cenę. Co jeśli Kirstein czegoś się domyślił?
- N-nie. Skąd ten pomysł?
Zrelaksowana aura emanująca z Jeana prysnęła jak bańka mydlana. Utkwił wzrok w stole i zmarszczył brwi.
- Tak tylko pytam. Jego szyja…
- To jakieś uczulenie – wtrącił szybko Armin. Odrobinę za szybko.
Nogi stolika szurnęły nieznacznie o podłogę, gdy Jean wstał powoli, wpatrując się gdzieś w przestrzeń.
- Ach, okej. Wszystko jasne.
- Widzimy się jutro? – Armin również wstał, przyglądając się Kirsteinowi uważnie.
- Dam znać – skinął głową tamten.

Odprowadził go do drzwi i pożegnał w całkowitej ciszy.

18 komentarzy:

  1. Tak bardzo Jearmin~
    Strasznie się cieszę, że kontynuujesz ich historię, oni po prostu są tak niesamowicie uroczy i nieporadni, że to się nie dzieje. Są dla siebie stworzeni!
    A tak w ogóle, spytam z czystej ciekawości, czy planujesz jeszcze kiedyś napisać taki ff interaktywny jak to zrobiłaś z drrr?
    Pozdrawiam i życzę dużo weny, Elly

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siedzieli mi w głowie za mocno, żeby zostać pobocznym wątkiem ^^
      Taak, planowałam sobie coś takiego ostatnio z youtuberami. Nie wiem tylko, czy na tyle dużo osób ich kojarzy :<

      Usuń
  2. Witam.
    Czuję, ze to będzie lepsze niż pierwsza część tej historii.
    Uwielbiam ten pairing. I uwielbiam Marco w takiej wersji (wgl ten motyw z tapetą niszczy).
    *nieprawda, chyba się spacja wkradła.
    Pozdrawiam.
    FK

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, cześć i czołem. Lubię ten pairing, więc... nie, w ogóle lubie pairingi z SnK, więc ten tego. ;3

    Zapraszam tutej i weny życzę.
    http://wizje-rudej.blogspot.com

    ~ Ruda

    OdpowiedzUsuń
  4. Eren z malinkami i śladami zębów na szyi <3 Dobra okej to jest opowiadanie dla Armin i Jeana ... Po prostu świene !! Super.to napisałaś :3
    Hue hue hue ta tapeta z połową.twarzy Marco xDD nie moge :D
    Chyba Jean myśli że.Armin zrobił Erenowi to "uczulenie" ;_; ;D
    Czekam na więcej i życzę weny ~ Ero

    OdpowiedzUsuń
  5. Matkoboskaczęstochowskaijózefieświętyzwszystkimiświętymi
    Zakochałam się. Zakochałam. Chyba będę codziennie sprawdzać, czy nowy rozdział już się pojawił. Pozdrowienia z plaży we Władysławowie, bo tu wlaśnie na kocyku sobie czytam i dziwię się, bo pierwszy raz w wakacje myślę o matematyce (~.^)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kocham Cię <3 Właśnie odkryłam twojego bloga, a tu multifandom. Są tu pairingi, które lubię np.AoKise, Drarry (chociaż Potter trochę nie zasługuje na Draco), Destiel, Sabriel oraz shipy, które ubóstwiam jak e/r czy Jearmin. Jeśli chodzi o to opowiadanie to jest cudowne. Jean taki zazdrosny ^-^ Czy chłopakiem Erena nie jest przypadkiem Levi? Gdzie jest Mikasa? Motyw z tapetą jest naprawdę bolesny, wiesz? Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział

    PS Czy mogłabyś dla mnie napisać Kise x Kasamatsu? Najlepiej fluff albo angst :) Obojętnie czy Canon czy Au...bardzo proszę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To opo jest sequelem do attack on the teacher, tam watkiem glownym sa eren i levi :3 o reszcie pomysle jak wroce z wakacji ! :)

      Usuń
    2. Nie przeczytałam tego opowiadania, bo za bardzo kocham Rivetre i Eremike, ale jeśli Talk math to me to sequel to przeczytam. Inaczej mogę nie zrozumieć niektórych wątków...

      Usuń
  7. Droga bee,
    informuję Cię, że zostałaś u mnie umieszczona w linkach na blogu. Jest tam link do boga wraz z krótkim opisem. Jeśli coś Ci nie pasuje, napisz na blogu bądź na gadu: 28580970.
    http://wizje-rudej.blogspot.com/p/spam.html

    PS. Wybacz, iż z anonima, ale nie wchodzą mi żadne blogi kiedy komentuję z konta bądź nie dodaje się komentarz

    ~ Ruda

    OdpowiedzUsuń
  8. Muahahaha, Levi jest taki napalony na Erena, widać to (na jego szyi), aż za dobrze~
    *Ekhem* Ale w sumie to nie oni teraz grają główne skrzypce, więc przenieśmy się na Jearmin'a! Powiem, że uwielbiam motywy z zazdrością. Niby często pojawiają się w opowiadaniach (szczególnie yaoi/shounen-ai), ale ja i tak je kocham. A tu zazdrosny jest nie tylko Jean, ale też i Armin~ Yay! aż mam ochotę podskakiwać~! (Głupia jestem, wiem~) Jean czasem tą swoją obsesją na temat Erena mnie wkurza, ale cóż zrobić, taki chłop ma charakter, więc niech się porządnie pobiją- raz, a dobrze, o.
    Pozdro i weny! (Im więcej weny, tym rozdział będzie szybciej~!)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hahaha, nie no, coraz lepiej :D
    Czekam na dalszą część :3

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahahaha ^^ Bardzo fajne. Rzadko kiedy czytam yaoi, bo musi być naprawdę dobre. A twoje są znakomite.

    Zapraszam na stronkę, gdzie można zamawiać dowolne paringi i opowiadania z bohaterami Snk i nie tylko.

    http://opowiadania-aot.blogspot.com/

    Sorka za reklamę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wpadłam na twojego bloga przez przypadek, ale ten śliczny zielony kolor sprawił, że zostałam na dłużej :)

    To pierwszy fanfik SnK, który przeczytałam, w dodatku yaoi (a yaoi czytam bardzo rzadko, można powiedzieć, od święta):D A mimo to, naprawdę mi się podoba! Powiem więcej, jest świetny i już nie mogę się doczekać następnej części. Może dlatego, że ten paring tak przypadł mi do gustu. No, ale też muszę powiedzieć, że już dawno nie czytało mi się czegoś tak lekko i przyjemnie.

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wow, chcę tego więcej, nie spodziewałam się że JeanArmin może być tak interesujace, aczkolwiek czytałam jakieś doujinshi z nimi i było całkiem słodkie.
    Pół twarzy Marco na wspólnym zdjęciu, umarłam xDDD
    To Levi tak pogryzł Erena, Levi taki niegrzeczny, taki zaborczy oh
    Uwielbiam tytuł tego opka. Jest taki fajny, taki zachęcający do czytania, ah podoba mi się.
    Zapowiada się ciekawie,będę to czytać, na pewno xD

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeglądając blogi, które kiedyś czytałam wpadłam na twój i zaczęłam czytać twoje opowiadania.
    Są cudowne. Pochłonęłam wszytskie w 2 dni i jestem głodna następnych części.
    A już szczególnie tego opowiadania. Jesteś geniuszem. xD
    W internecie tak mało Jearmin, więc bardzo się ucieszyłam, gdy zobaczyłam to opowiadanie na twoim blogu.
    Pozdrawiam i życzę weny. ^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Woah, w końcu <3
    Zdjęcie z "połową" Marco zabija XD. Aż przypomniał mi się suchar:
    "- Która godzina?
    - Wpół do Marco" XDD
    Huh, Levi taki niewyżyty i zaborczy, żeby tak pogryźć Erena D:
    Rumieniący się Jean jest taki kawaii @w@
    Czekam na kolejne rozdzialiki i weny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału ^.^

    OdpowiedzUsuń