we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

środa, 23 kwietnia 2014

Still into you - AmazingPhil / danisnotonfire [Phan]

Przepraszam za zwłokęęę! Ale naprawdę się wczułam i wyszedł dłuższy, niż było zamierzone. Jeśli ktoś zna tych dwóch panów, to pewnie się ucieszy. Jeśli nie - wyszukajcie sobie na jutubach "phil is not on fire" i obejrzyjcie wszystkie pięć części. A potem wkręćcie się w resztę i płaczcie po nocach oglądając ich filmiki... A nie, to tylko ja.
Najpierw jednak trochę ogłoszeń parafialnych - lajkujcie fanpejdża bo tam jest zawsze dużo więcej informacji kiedy co będzie i czego można się spodziewać~ No i druga sprawa, ja i mój najukochańszy na świecie ziomeczek założyłyśmy kanał na yt i każda łapka w górę, share gdziekolwiek, komentarz, a przede wszystkim subskrypcja moocno nam pomagają. Zrezygnowałyśmy z rozsyłania linków naszym znajomym, więc wiedzą tylko nieliczni. No i poza tym możecie tam obejrzeć mój ryj, ohohoho~ Liczę na Was mocno *^*
Nie przedłużając. Do tego fika wyjdzie niedługo dodatek w postaci długiej scenki, bo niesamowicie się tymi dwoma panami jaram.

_______________________

I like your messy hair. I like the clothes you wear.
I like the way you sing and when you dance with me.
Ready set, here we go.
*
            Papierowa maska Roberta Pattinsona, którą Dan właśnie założył, na nagraniu wygląda zupełnie inaczej w rzeczywistości.
            - Jest przerażająca – mówi Phil do kamery, robiąc teatralnie smutną minkę – Z waszej perspektywy wygląda to śmiesznie, ale jest naprawdę okropna.
            W tym momencie uderza go to, jak różni się sam proces nagrywania od tego, co oglądają fani.
            „omg!!!1 przewińcie do 2:14, ich twarze były tak blisko!! nie mogę <33”
            No shit, Sherlock, zawsze myśli Phil czytając takie komentarze.  To nie wy czuliście na twarzach oddech, nie wasze oczy zdradziły wasze myśli, przyglądając się wykrzywionym w łobuzerskim uśmieszku ustom zbyt długo. I, przede wszystkim, podczas montażu wycięto kilka fragmentów, których niestety nie da się wyciąć w żaden inny sposób; to, jak uśmiech szybko spełzł z twarzy Dana, jak momentalnie się od niego odsunął, jak przez kolejne kilka minut nagrywania był spięty i zimny, i nieprzyjazny.
            Kontrastu między 2009 a 2014 nie dało się nie zauważyć; kiedyś to Phil był tym bardziej znanym youtuberem, którego Dan podziwiał z daleka, śledził na wszystkich serwisach społecznościowych i próbował zwrócić na siebie jego uwagę na wszelkie sposoby. Potem w końcu poznali się, zaczęli razem kręcić filmiki i internet oszalał.
            Dan dość szybko przebił Phila w ilości subskrybentów i fanów, ale tamtego niespecjalnie to przejęło. Najważniejsze, że miał go przy sobie i czuł się szczęśliwy. Obaj czuli się szczęśliwi. Moment, w którym fani mocniej zainteresowali się ich relacją, był więc nieunikniony.
            Zaczęło się od odszukiwania ich starych komentarzy, tweetów i postów, w których jasno dawali do zrozumienia o swoim biseksualizmie, potem analizom zostały poddane wszystkie wspólnie nakręcone filmiki i tak bardzo, jak Phil przyglądał się temu z uprzejmym zaskoczeniem („naprawdę chce im się to wszystko robić?”), Dan zareagował zupełnie inaczej. Phil, pytany o nich, milczał, Dan dementował. Dystans, który stworzył między nimi podczas nagrywania przeniósł się do ich życia prywatnego i choć wcześniej dzielili mieszkanie, a potem wspólnie kupili swoje własne w Londynie, już nigdy nie było tak samo.
            To nie tak, że wcześniej byli razem. W każdym razie, nigdy o tym nie rozmawiali. Nigdy nie było potrzeby. Wspólne oglądanie filmów na jednej kanapie, z nogami splecionymi po środku i okazyjnie spotykającymi się dłońmi, pijane pocałunki, o których później nie rozmawiali, ale to milczenie nie było ciężkie ani niezręczne i zawsze zawierało obietnicę następnego razu, sam fakt, że przez cały ten czas żaden z nich nie szukał nikogo innego – wszystko to i wiele innych rzeczy powoli zniknęło. Phil wie, że wciąż może liczyć na Dana jak na nikogo innego na świecie, że ich przyjaźń jest wieczna i silna, że jest doceniany, ale właśnie ten dystans, deficyt ufnej, fizycznej, niewymuszonej bliskości go boli.
            Obaj zgadzają się z tym, że – nie licząc poznania siebie nawzajem – własna audycja w radiu BBC jest najlepszą rzeczą, jaka im się przytrafiła. Skromnym zdaniem Phila, nawet znów ich do siebie zbliżyła; pomijając niektóre incydenty, na przykład ten, gdy podczas wywiadu Phil żartem zaproponował Mollie King, wokalistce The Saturday, wspólne mieszkanie, a podczas audycji z nią, jakiś czas później, otrzymał twierdzącą odpowiedź. W trakcie nagrywania Dan zareagował na to śmiechem i nawet zasugerował słuchaczom narodziny nowego „pairingu”, ale gdy wrócili do domu, nie odezwał się do Phila ani słowem i siedział zamknięty w swoim pokoju.
            Kto nie chciałby po czymś takim wziąć krótkiego urlopu?
*
            Zdawałoby się, że mieszkając razem, widzi się tą drugą osobę 24/7 – nic bardziej mylnego. Są dni, podczas których obaj mijają się może dwukrotnie, w drodze do kuchni czy do łazienki. Podczas jednego z takich dni Phil decyduje, że zrobi sobie tygodniowe wakacje i w końcu odwiedzi rodzinę na Florydzie. Już kiedyś zdarzało mu się wyjeżdżać i zostawiać Dana samego z audycją, więc uznaje, że nie będzie to żadnym problemem. Nie ma jednak bladego pojęcia, co jego przyjaciel robi, więc po prostu sięga po telefon – często to robią, gdy nie chce im się wychodzić z pokojów – i dzwoni do niego.
            - Co jest? – Dan odbiera po dwóch sygnałach, więc pewnie nie jest szczególnie zajęty; Phil podejrzewa, że edytuje filmik albo przegląda tumblr. Czyli jak zwykle.
            - Tak sobie pomyślałem… - zaczyna Phil i dopiero wtedy myśli nad tym, jak sformułować zdanie, żeby nie wypaść po prostu głupio.
            - Hmm? – szatyn nie brzmi na zbyt przejętego ani zaciekawionego, ale często stara się tak brzmieć i Phil dobrze potrafi rozróżnić momenty, w których maskuje zainteresowanie, a w których autentycznie ma sprawę gdzieś.
            W tym momencie chce wiedzieć, co Phil sobie pomyślał.
            - Dałbyś radę następną audycję poprowadzić sam, prawda? – kończy, nie wymyśliwszy niczego lepszego.
            Po drugiej stronie słuchawki zapanowuje grobowa cisza. Brunet może przysiąc, że słyszy cichutki szum pracującego laptopa. W końcu Dan wzdycha.
            - Oczywiście, że bym dał. Już nie raz to robiłem.
            - Świetnie – mówi Phil, wzruszając leciutko ramionami – Pomyślałem sobie, że w końcu skorzystam z tego odwiecznego zaproszenia na Florydę. Wiesz, wakacje, wersja demo.
            - Jasne, pewnie. Nie ma sprawy. I zdecydowałeś, że powiesz mi o tym przez telefon? Jestem długość korytarza od ciebie, dosłownie.
            Cały fandom uwielbia sposób, w jaki Dan wypowiada słowo „dosłownie” i Phil bardzo dobrze rozumie ich zachwyt. Szczególnie, gdy szatyn wkłada to taką ilość jadu jak teraz.
            - Nie chciałem przeszkadzać – mruczy zgodnie z prawdą.
            - Okej.
            I tyle. Potem znów grobowa cisza.   
            - Ustalę termin wyjazdu tak, żeby zdążyć na zjazd. Bo wciąż wybieramy się na zjazd, prawda? – mówi Phil w końcu, nieco zaskoczony faktem, że Dan po prostu się nie wyłączył, jak zwykle robi.
            „Zjazd” ma się odbyć dokładnie za trzy dni i tylko nazwa całego wydarzenia brzmi tak poważnie. Całość polega na tym, że kilkunastu najbardziej zżytych ze sobą youtuberów, w tym Dan i Phil, spotyka się w ogromnym apartamencie rodziców bliźniaków, Jacka i Finna, i wspólnie upijają się do nieprzytomności, wspominając dobre czasy.
            Ostatni taki zjazd odbył się trzy lata wcześniej; Dan i Phil obaj wrócili do mieszkania zalani w trupa i niewiele pamiętali z procesu docierania do łóżka i zasypiania, ale obudzili się w pokoju bruneta, spleceni jak bluszcz.
            Być może kolejna grobowa cisza w rozmowie spowodowana jest powrotem właśnie tego wspomnienia, ale w końcu Dan odpowiada.
            - Taki jest plan, tak. Cieszę się, że wziąłeś to pod uwagę.
            - No jasne – Phil milczy tylko przez sekund, i to parę sekund starcza do podjęcia decyzji, że czas zakończyć rozmowę – Dobra, kończę, bo zasypiam. Dobranoc, Dan.
            Zdecydowanie zbyt wiele niezręcznych, wibrujących w uszach chwil milczenia przewija się przez to krótkie połączenie.
            - Branoc, Phil.
            Sygnał następujący po rozłączeniu tym razem przynosi więcej ulgi niż smutku.
*
           
            - Well hello, everyone!
            Masywne drzwi frontowe otwierają się, ujawniając jasnowłosą, niewysoką postać z szerokim uśmiechem przyklejonym do twarzy. Tyler Oakley, z błyskiem w oku sugerującym stan dość poważnego upojenia alkoholowego, przeskakuje przez próg i otacza skamieniałego Dana ramionami. Potem przerzuca się na Phila. Brunet czuje dłonie zaciskające się na jego talii, zdecydowanie niżej, niż przy przyjacielskim uścisku. Ale chyba każdy wie, jak zachowuje się Tyler po alkoholu i zdecydowanie nikomu to nie przeszkadza.
            - No już, odklej się od niego – odzywa się rozbawiony, ale nieco rozdrażniony głos z wewnątrz apartamentu.
            Troye Sivan, jeszcze wyższy niż wtedy, gdy widzieli go ostatnio i jeszcze bardziej uroczy, krzyżuje ramiona na piersiach, wbijając przewiercające na wylot spojrzenie w plecy Tylera.  
            - Przepraszam, zapomniałem, mój mały gejaszek będzie zazdrosny! – woła Tyler i wypuszcza Phila z tego pełnego uczucia uścisku – Twój z resztą też.
            Ostatnie zdanie szepcze mu do ucha zanim wraca do środka i podejmuje próby udobruchania Troye, ale nie ma opcji, żeby Dan tego nie usłyszał. Nie mówi jednak nic, jedynie zaciska wargi w wąską kreskę i trochę za szybko przekracza próg tuż przed nosem przyjaciela.
            Zanim Phil dobrze zdąża zamknąć drzwi, a co dopiero poprosić jakąś siłę wyższą o to, aby reszta zaniechała podobnych komentarzy, po schodach prowadzących do sypialnej części apartamentu zbiegają Chris i PJ.
            - Pierwsza para youtube! – to jedyne, co udaje się wykrzyknąć PJ’owi, zanim Chris dosłownie zwala go z nóg dobrze wycelowanym kuksańcem i skacze na Dana z szeroko rozpostartymi ramionami.
            - No ja tam nie wiem, to wy wyszliście właśnie z sypialni – odpowiada Dan zduszonym przez uścisk głosem, a Phil jest jedyną w korytarzu osobą, która wie, że towarzyszący temu żarcikowi śmiech jest wymuszony.
            Phil już żałuje, że zaniechał poinformowania wszystkich w jakikolwiek dyskretny sposób, że sprawy między nim a Danem mają się zupełnie inaczej niż trzy lata wstecz. Teraz jest jednak za późno, więc jedyne, co może zrobić, to nie prowokować dalszych tekstów i spędzić czas z kimkolwiek kto nie jest Danem.
            - Jack i Finn, i Alfie, i Zoey, i Carrie są w środku, no już, chodźcie, chodźcie!
PJ jest zdecydowanie zbyt podekscytowany jak na siebie i Phil ma dziwne wrażenie, że ich pobyt w sypialni niekoniecznie wiązał się z rzekomym kręceniem ze sobą, a raczej z kręceniem (i paleniem) czegoś innego. Zapisuje sobie w myślach, żeby potem dyskretnie ich o to spytać i dosłownie na sekundę spojrzenia jego i Dana spotykają się; staje się oczywiste, że szatyn pomyślał o tym samym.
- Misiaczki! – Jack, jeden z bliźniaków, z niemałym trudem podnosi się z kanapy i drepcze w kierunku Dana, szykując się do uścisku.
Philowi zupełnie nie przeszkadza to, że kolejność witania się z nimi zazwyczaj tak wygląda, dlatego jest jedynie uprzejmie zaskoczony, gdy pole widzenia przysłania mu jasna burza loków Carrie, a wokół jego szyi splątują się szczupłe ramionka.
- Phil, musimy znów niedługo coś razem nagrać! – piszczy Carrie i brunet już wie, że jest podpita.
Ale czy nie jak każdy w tym pokoju? Takie są zalety przychodzenia o dwie godziny później tylko dlatego, że Dan nie wiedział w co się ubrać. Phil w końcu odkleja od siebie rozradowaną Carrie i kątem oka zerka na przyjaciela; ma on na sobie ulubione, czarne jeansy i błękitną koszulkę z kreskówkowym wizerunkiem lamy. I aktualnie też na niego patrzy. Phil, ubrany w swoją ulubioną koszulę w czerwoną kratę, uśmiecha się w zwyczajowy dla siebie sposób, kącikiem ust. Dan odwraca wzrok, zupełnie jakby tego nie zauważył.
Najwidoczniej jednak cała sytuacja nie umyka uwadze innych, bo już kilka sekund potem brunet czuje silny uścisk dłoni po obu swoich stronach i jest zaciągany na drugą stronę pokoju.
- Phiiiil, ale dawno się nie widzieliśmy – mówi PJ teatralnie radośnie, a jego źrenice są wielkości talerzy satelitarnych.
- Bardzo dawno – podkreśla Chris, aktualnie nie posiadający tęczówek.
Phil wzdycha.
- Jesteście zjarani.
- To – Chris unosi do góry palec wskazujący i nawet udaje mu się przy tym wyglądać dość poważnie – akurat nie jest w tym momencie ważne. Ja i obecny tutaj PJ zastanawialiśmy się…
- …co się właściwie do choinki dzieje między dobą a Danozaurem? – kończy wyższy chłopak, przekrzywiając głowę w uroczy sposób.
- Nic? – odpowiada Phil, mając nadzieję, że odpuszczą temat. Nadzieja matką głupich.
            - Mhm, pewnie – PJ wywraca oczami.
            - Trzy lata temu wparowaliście tutaj pod rączkę, rozchichotani, bo zrobiliście sobie before party po drodze, a Dan nie mógł oderwać od ciebie wzroku przez całą noc. Łapek z resztą też. Nie chcę nawet wiedzieć, co się działo, jak poszliście.
            - To było trzy lata temu. Odpuśćcie temat. – brunet ucina temat, a jego urocza, niezdarna otoczka na moment wyparowuje, zostawiając Chrisa i PJ’a w nieco zbyt rozochoconym, choć wystraszonym stanie.  
            - Jak sobie chcesz – prycha Chris, rzucając przyjacielowi szybkie spojrzenie, zanim znów spogląda na Phila – W takim razie chodź z nami na górę, spalić smutki. I zabierz ze sobą Carrie, przez cały wieczór cieszyła się, że przyjdziesz.
            Phil, jako, że nie ma nic do stracenia ani nic przeciwko, robi tak, jak mówią.
*
            Gdy czterdzieści minut później drzwi do ogromnej sypialni Finna otwierają się, cała czwórka jest rozłożona na wielkim łóżku. Chris zwija kolejnego jointa, PJ z zapartym tchem słucha opowieści Phila, a Carrie półleży, z głową opartą na kolanach bruneta. Dan mruga zawzięcie i wygląda na to, że próbuje ogarnąć, co się właściwie dzieje.
            - Dan! – w końcu to Carrie go zauważa i macha zawzięcie – Chodź tu do nas, chodź do nas!
            Szatyn mierzy ją wzrokiem przez dłuższą chwilę, po czym na jego twarzy pojawia się szeroki uśmiech niesięgający oczu.
            - Jasne. Zastanawiałem się, gdzie zniknęliście.
            Phil na moment przerywa opowieść, żeby przesunąć się odrobinę do tyłu i zrobić przyjacielowi miejsce naprzeciwko siebie. Dan siada po turecku i z wyczekiwaniem patrzy po twarzach wszystkich.
            - Phil, opowiadaj dalej! – odzywa się w końcu Carrie, na oślep sięgając w tył, czule klepiąc bruneta po twarzy – Phil właśnie opowiadał o tym jak szedł po pizzę i spadł ze schodów…
            - Wiem o tym, byłem w pokoju obok – przerywa jej Dan podejrzanie łagodnym tonem, wpatrując się w zwijanego przez Chrisa jointa – Huknęło tak, że wyszedłem sprawdzić, czy żyje.
            Chris i PJ posyłają sobie szybkie spojrzenia, a Carrie odgarnia jasne loki z twarzy, aby ukryć wkradający się na nią uśmieszek.
            Chwilę niezręcznej ciszy przerywa huk otwieranych ponownie drzwi.
            - Dwie imprezy? Nie podoba mi się to! – Tyler wygląda jakby miał zamiar wykonać tygrysi skok na sam środek łóżka nie przejmując się stanem potencjalnych ofiar, ale Troye powstrzymuje go, chwytając za nadgarstek.
            - Alfie, patrz, mają trawę – podekscytowana Zoey wskazuje palcem na Chrisa, siedząc swojemu chłopakowi na baranach. Alfie i Zoey są jedynymi osobami, które wciąż nie przyjęły do wiadomości tego, że są razem; dla wszystkich innych jest to boleśnie oczywiste.
            Już po chwili cała sypialnia jest wypełniona ludźmi; Tyler i Troye wciskają się na łóżko, a reszta zajmuje miejsca na wyłożonej puchatą wykładziną podłodze i rozłożonych w różnych miejscach poduszkach. Joint zaczyna krążyć.
            - Zauważyliście – mówi Tyler, wypuszczając z ust gęsty kłąb dymu – że po paleniu wszyscy wokół wydają się dziesięć razy bardziej atrakcyjni?
            - W twoim przypadku starczy jedna szklanka – mruczy Troye, przejmując od niego jointa i wywraca oczami w charakterystyczny dla siebie sposób.
            Tyler robi minę pod tytułem Ależ-On-Uroczy i opiera głowę na ramieniu młodszego chłopaka.
            - Wiesz, że dla mnie jesteś najpiękniejszy, maluszku.
            Wszyscy w pokoju wybuchają śmiechem, a na policzki Troye wpełza delikatny rumieniec.
            - Łapy precz, pedofilu – mamrocze w końcu żartobliwie, przekazując palenie Danowi.
            - Nie zmyślaj już, jesteś legalny. Poza tym, nie to mówiłeś wczoraj w nocy – dłoń Tylera formuje się w tak zwanego „pająka” i wspina po klatce piersiowej Troye tuż do jego szyi. Chłopak wzdryga się.
            Teksty tego typu byłyby śmieszne w normalnych okolicznościach; biorąc więc pod uwagę fakt, że wszyscy są aktualnie wyjątkowo wysoko, ściany wibrują od śmiechu. Phil nie czuje już twarzy, głowa Carrie trochę ciąży mu na kolanach, ale nie jest w stanie przestać się śmiać i czegokolwiek z tym zrobić. Sporadycznie spogląda w kierunku chłopaka siedzącego naprzeciwko; rozbawienie Dana jest – w końcu – szczere, choć podsycone używką, ale miło go widzieć rozluźnionego i szczęśliwego.
            - Wiecie, że w razie czego mamy jeszcze kilka pustych sypialni, prawda? – odzywa się Finn z podłogi.
            - Ja nie żartuję, mój maluszek jest dla mnie najważniejszy – wtrąca się Tyler, gdy poprzednią informację wieńczy kolejna salwa śmiechu – Świruję, siedzicie tu wszyscy, rozmawiam z wami, ale czasem mam wrażenie, że jesteśmy całkiem sami.  
            - Ooo, to słodkie! Czemu tak trudno trafić na kogoś takiego? – odzywa się Zoey, która przez poprzedni kwadrans nie widziała świata poza robiącym jej warkoczyka Alfiem.
            Wzrok Phila automatycznie wędruje w kierunku kogoś takiego. Ktoś taki, ku jego zaskoczeniu, odwzajemnia spojrzenie w sposób tak intensywny, że śmiech zamiera w gardle bruneta, a jemu samemu momentalnie robi się gorąco.
            - I gdy mówiłem, że po paleniu wszyscy zdają się być bardziej atrakcyjni, miałem na myśli, że trochę bliżej im do jego poziomu. Ale wciąż przeraźliwie daleko. Nikt go nie zastąpi, nigdy.
            Phil mruga, niezdolny do jakiegokolwiek innego ruchu. Czeka na moment, w którym Dan, jak zwykle, odwróci wzrok, unikając sytuacji, w której trzeba za dużo myśleć nad jej znaczeniem. Ale Dan, ze źrenicami prawie całkowicie zasłaniającymi czekoladowe tęczówki, wędruje wzrokiem po jego twarzy.
            - Te wszystkie trzymane na smyczy emocje, co Tyler? – kusi Troye, wczuwając się w nastrój stworzony przez blondyna.
            - Rozrywają mnie od środka – potwierdza Tyler, a ich głosy są teraz tylko drżącym delikatnie tłem do tego, co dzieje się w powietrzu pomiędzy dwiema innymi osobami.
            Dan sapie cichutko, wydychając powietrze rozchylonymi ustami, zupełnie jakby znów brał kolejnego bucha, po czym oblizuje je w roztargnieniu. Tym razem jednak nadchodzi kolej Phila; pokój znów rozbrzmiewa rozmowami, a on przekrzywia głowę lekko i, ze wzrokiem utkwionym w błyszczących od śliny wargach drugiego chłopaka, zaciąga się głęboko.
            - Ale jeśli mam być szczery – podejmuje temat Chris, przyglądając się całej sytuacji niezbyt przytomnym wzrokiem – przeraźliwie atrakcyjny zrobił się w tym momencie Phil.
            Brunet mruga, na chwilę odrywając wzrok od Dana, który również zerka w kierunku Chrisa, jakby zapomniał, że ktoś jeszcze jest w pokoju.
            - Prawda. Szczególnie jak się zaciąga. Patrzcie na niego – Tyler jak zwykle jest chętny do bezwstydnego komplementowania innych – Na te rozwichrzone włosy.
            - Dajcie spokój – mruczy Phil i sam dziwi się, słysząc jak nisko i ochryple brzmi jego głos.
            - O cholera, chyba zaraz dojdę – Tyler wachluje się teatralnie – Nawet na mnie nie patrz, Lester. Nie tymi cudownie błękitnymi oczami.
            Brunet znów zerka na Dana; na jego twarzy malują się mieszane emocje. Nie wygląda jednak na spiętego ani zdystansowanego, więc jest dobrze. Może uda im się pozostać w tej pozbawionej dziwnych niedomówień komitywie do końca „zjazdu”.
            A może nie.
            - Te jego oczy – chichocze Chris – Można w nich iść popływać.
            Najpierw na usta Phila ciśnie się uśmiech, jako że zdanie to w jakiś sposób kojarzy mu się miło i ciepło, a potem przypomina sobie, gdzie je przeczytał i magiczna chwila mija. Szczęki Dana zaciskają się, a jego oczy wędrują w kierunku własnych dłoni, bawiących się teraz błękitną koszulką w lamę. Phil parska wymuszonym śmiechem.
            W 2009 pod jednym ze swoich zdjęć Phil otrzymał komentarz o takiej właśnie treści od fana…
            …który aktualnie siedzi tuż przed nim i wygląda jakby żałował ruszenia się z własnego pokoju na jakąkolwiek imprezę.
            Wychodzą kilka godzin później, wystarczająco otrzeźwieni. Przez całą drogę rozmawiają o niewymagających myślenia rzeczach i śmiesznych sytuacjach; po powrocie każdy zasypia we własnej sypialni.
            *
            Gdy z otwartego na oścież okna słychać dudniącą muzykę, a Phil siedzi na brzegu dużego basenu i moczy nogi w chłodnej wodzie, jest prawie idealnie. Floryda, jak zwykle, nie zawodzi go.
            Za dziesięć minut zaczyna się audycja, którą Dan poprowadzi bez niego. Gdy ostatnio zdarzyła się taka sytuacja, już przed wyjazdem umówili się, że Phil dołączy do niego na chwilę przez skype, ale tym razem nie poruszyli tego tematu ani razu; brunet chce więc chociaż wspierać przyjaciela duchowo.
            W końcu audycja rozpoczyna się.
            - Witają państwa Dan i… ech.
            Głos Dana brzmi znajomo, a to „przypadkowe” zapomnienie się jednocześnie smutno i komicznie. Phil zdaje sobie sprawę, że wszystko robione jest pod publikę. Słucha jednak z uśmiechem, popijając domowej roboty mohito…
            …którym lekko krztusi się, gdy Dan zapowiada pierwszą piosenkę. Tym razem też zostawił to jemu, nie ustalali niczego wspólnie przed jego wyjazdem. Brunet kręci głową sam do siebie, dopijając drinka i wskakuje do basenu. Resztę piosenki zagłusza szum wody, ale nie jest w stanie nie usłyszeć kilku wersów.
…can't count the years on one hand that we've been together …‘cause after all this time, I'm still into you... some things just make sense and one of those is you and I…
Krótkie wiadomości przemijają szybko, bez żadnego wspominania jego osoby, i Dan puszcza kolejne piosenki. Phil wcale, absolutnie ich nie nadinterpretuje. Zdaje mu się, że ktoś woła go z wnętrza domu, ale ignoruje to.
…and what I think about… one love, two mouths, one love, one house… can’t go home alone again, need someone to numb the pain… you’re gone and I gotta stay high to keep you off my mind…
- PHILIP! – Jego mama wygląda przez okno z dłońmi wspartymi na biodrach.
- Tak? – Nie ma osoby, która nie wzdrygnęłaby się, słysząc własną matkę wołającą ją w taki sposób.
- Twój telefon dzwoni od dobrego kwadransa, bez przerwy. Odbierz go w końcu!
- Jestem na wakacjach, mamo, mam wolne. Wyłącz go.
- Ale to Dan!
…you can’t just leave me, breathe into me… I wish I could make it easy to love me… but I still reach, I’m looking for the right words to say… up in my lonely room, when I’m dreaming of you... what can I do?
- To niemożliwe mamo, Dan właśnie prowadzi audycję… - Phil czuje dziwny ścisk w żołądku.
- Jak mówię, że Dan, to Dan – upiera się mama Phila i chłopak w końcu wychodzi z basenu.
Zmuszony do słuchania wszystkich tych piosenek, kieruje się w stronę domu po telefon. Gdy ponownie, z urządzeniem w dłoni, siada nad brzegiem basenu i sprawdza połączenia, dzieją się dwie rzeczy – okazuje się, że jego mama nie kłamała, a Dan dzwoni ponownie.
- Ta…
Phil – wtrąca Dan szybko – Włącz iPada, poprowadźmy drugą część audycji razem, tak wirtualnie.
…maybe I’m too busy being yours to fall for somebody new… I’ve been hating everything that could have been… could have been my anything… now everything’s embarrassing…I promise you I will learn from my mistakes…
Phil uśmiecha się pod nosem, ale stara brzmieć poważnie.
- Dan… Rozumiesz koncept wakacji?
Po drugiej stronie słuchawki zapada cisza.
Umm… No tak, racja, jasne. To może chociaż porozmawiamy z pięć minut na wizji, co?
Brzmi tak żałośnie i tak bardzo nie wychodzi mu ukrywanie tego, że Phil zgadza się. I po przerwie na reklamy faktycznie rozmawiają. Głos przyjaciela staje się zupełnie inny niż podczas pierwszej połowę audycji; słychać w nim uśmiech. Rzuca nawet kilkoma dość udanymi żarcikami w swoim stylu – „co robiłeś od czasu, gdy mnie porzuciłeś, Phil?”, „jak się beze mnie bawisz?”, „świetnie, w takim razie dobrej zabawy, nienawidzę cię”. Brunet nie pamięta, kiedy ostatnio śmiał się aż tak podczas rozmowy telefonicznej z przyjacielem.
Dzięki, Phil – mówi szatyn, gdy kolejne piosenki zaczynają przygrywać w tle, a ich nie ma już na wizji.
- Nie ma sprawy, zawsze do usług – śmieje się brunet.
No… To do zobaczenia niedługo. Wracaj bezpiecznie – albo to dziwny pogłos spowodowany odległością, albo w ostatnim zdaniu jest więcej czułości niż zazwyczaj Dan sobie na to pozwala.
...don’t forget where you belong – home…. if you ever feel alone – don’t… you were never on your own and the proof is in this song… never forget it.
*
Gdy Phil wchodzi do swojego (ich) mieszkania, jest już dobrze po północy. Stara się jak najciszej zdjąć buty i niczego przy tym nie przewrócić i, o dziwo, wychodzi mu to. Podnosi walizkę, żeby kółka nie hałasowały jadąc po podłodze, i cichutko kieruje się w stronę schodów.
W salonie pali się światło. Phil ostrożnie zagląda do środka – czy Dan zasnął przy telewizorze?
Ale Dan nie śpi. Siedzi przy stole i w tym właśnie momencie odwraca się, dopiero słysząc hałasy. Ich spojrzenia spotykają się, a na twarzy szatyna pojawia się najszerszy, najszczęśliwszy uśmiech.
- Nie rozbiłeś się – mówi z o wiele większym uczuciem, niż powinien, wypowiadając takie słowa, ale w jego ustach to prawie jak „tęskniłem”.
Phil wzrusza ramionami, śmiejąc się pod nosem. Niezbyt wie co ma ze sobą zrobić; nie spodziewał się, że Dan będzie jeszcze na nogach. Z drugiej strony, niezbyt dobrze to przemyślał – w końcu są internetowymi personami i rzadko kiedy kładą się spać przed dwunastą.
- Zrobiłeś sobie naleśniki o tej porze? – unosi brwi, zauważając talerz leżący na stole.
Dan drapie się po głowie, wstając. Phil unosi brwi jeszcze wyżej, zauważając, że szatyn ma na sobie pokemonowy szlafrok.
Tylko szlafrok.
- Nam zrobiłem naleśniki. Nie jesteś głodny?
- Czekałeś na mnie? – pyta Phil od razu, bo chociaż, tak, oczywiście, że jest głodny, te kilka spraw musi sobie najpierw poukładać w głowie.
To śmieszne, jak łatwo przychodzi mu mówienie i przyznawanie takich rzeczy, a Danowi – wręcz przeciwnie. Szatyn kontynuuje mierzwienie swoich włosów, wyjątkowo dzisiaj pokręconych i kiwa się w miejscu niezręcznie.
- Nie mogłem spać – to jedyne, na co sobie pozwala.
Phil kiwa głową i zostawia walizkę w przedpokoju, po czym podchodzi do przyjaciela i rozkłada ramiona do uścisku. Dan wywraca oczami, ale wpasowuje się w nie niemal od razu i Phil znów ma to dziwne wrażenie, że są jak dwa sąsiadujące puzzle z jednej układanki. Czuje znajomy zapach wiśniowego żelu pod prysznic i wie, że mógłby tak stać bez ustanku. Odsuwają się jednak od siebie i siadają. W tle leci jakaś muzyka, brunet pochłania swoje naleśniki, a Dan mu się przygląda i udaje, że je swoje.
Choć zmęczony podróżą i rozkojarzony, jak zwykle po locie samolotem, brunet nie jest ślepy i nierozgarnięty – tak naprawdę doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że Dan siedzi bliżej niż zwykle, czuje na sobie jego nieustanny, badawczy wzrok i wie, że gdyby machnął w powietrzu nożem, gęstą atmosferę dałoby radę pokroić na kawałki.
- Co jest? – pyta niefrasobliwym tonem, nie zdradzając wcale, że tak naprawdę ma ochotę chwycić przyjaciela za ramiona, potrząsnąć i krzyknąć „o co tutaj chodzi?!”.
I spogląda na Dana, a on patrzy na niego, a na jego twarzy toczy się istna walka.
- Cieszę się, że wróciłeś – odpowiada po bardzo długiej chwili. Jego słodki oddech łaskocze Phila po twarzy.
Ma jedno z najintensywniejszych deja-vu w swoim życiu - ta sama kanapa, te same oczy i te długie rzęsy, ten sam zapach, zmniejszająca się z każdą sekundą odległość między ich twarzami – jedyne, czego brakuje, to szum alkoholu w głowie.
W tym momencie spojrzenie bruneta staje się całkowicie puste.
- Jeśli mam być szczery, jestem padnięty – mruczy pod nosem, dosłownie na sekundę zerkając na rozchylające się w niemym zdziwieniu usta przyjaciela – Idę skoczyć pod prysznic. Dzięki śliczne za kolację, Dan.
Klepie szatyna po ramieniu, wstaje i odchodzi w stronę łazienki. Wygląda na spokojnego i nieprzejętego, ale jego myśli pędzą jak szalone. Wyraz twarzy nie zmienia mu się ani na sekundę, gdy zrzuca z siebie pachnące lotniskiem i dworem ciuchy.
Letni prysznic go rozbudza i pomaga ogarnąć głowę; gdy wychodzi z łazienki, włosy ma jeszcze wilgotne, a wokół bioder przewiązany ręcznik. Kieruje się w stronę salonu – ale pokój jest pusty. Tak jak się spodziewał, światło pali się w kuchni. Phil, bezszelestnie, staje w progu.
Dan stoi tyłem do niego, przygarbiony, wciąż w żółtym Pikachu-szlafroku i zmywa talerze. Wygląda szczuplutko i drobnie, choć jest od Phila nieznacznie wyższy, brunet ma wrażenie, że znów widzi zauroczonego nim osiemnastolatka z przydługą grzywką. Ale potem uświadamia sobie, że to nie jest 2009, że jest teraz i on wciąż ma Dana przy sobie w swoim życiu i że – jakkolwiek by się nie zmienili – tego nie chce zmieniać.
Podchodzi do niego niespiesznie i na tyle powoli, żeby dać chłopakowi czas na reakcję, oplata go w talii ramionami. Dan najpierw wzdryga się, chyba znów zagubiony we własnych myślach na tyle, żeby nie usłyszeć kroków, ale potem z jego ust wyrywa się ciche westchnięcie i już nie przejmuje się talerzami w zlewie; odchyla się, mokrymi, drżącymi dłońmi chwyta nadgarstki Phila i wzmacnia jego uścisk.
- Tęskniłem – mówi Phil cicho, z ustami przytkniętymi do jego włosów, i obaj wiedzą, że niekoniecznie chodzi o jego tygodniową nieobecność.
Dłonie bruneta powoli wyplątują się z tego posesywnego uścisku i zsuwają się na szczupłe biodra Dana, po czym odwracają go o sto osiemdziesiąt stopni i błękitne oczy spotykają te czekoladowe.
Wszystko jest na swoim miejscu.  

25 komentarzy:

  1. Czy ja widzę Phan? CZY JA WIDZĘ PHAN?! *QQQ* Zajmuję miejsce~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było tak bardzo urocze, że chyba się popłaczę ;A; Już dawno chciałam przeczytać Phan po polsku, aż tu wchodzę na profil bloggera i: jest~! Mogłabym Cię wyściskać, za tak pięknie napisany fick * ^ *
      To, co działo się między nimi i te uczucia, które opisałaś, były naprawdę wspaniałe~! Nie sposób było mi oderwać wzrok od tekstu, zmierzając coraz niżej, aż w końcu smutno mi się zrobiło, gdy doszłam do końca ;w; Lecz gdy wyobraziłam sobie Dan'a w jego słynnej fryzurze Hobbit'a, w Pikachu-szlafroku i przytulającego go Phil'a z mokrymi włosami i w samym ręczniku... Aww~! Mogłabym się pokroić, żeby zobaczyć takie coś na żywo~! Zaraz... Kto wie, czy to się nie dzieje? *O*
      To naprawdę było piękne~! :D Miałaś wspaniały pomysł jak to napisać, przedstawić ich wszystkie uczucie i jeszcze włączyć w to innych YouTube'rów~! Majstersztyk~!

      Życzę weny na więcej takich cudeniek i pozdrawiam,
      Noctem :3

      P.S. Może to reklama, alee... W wolnym czasie zapraszam na swojego bloga: kimichi-shinigami.blogspot.com :D

      Usuń
  2. AAAAAAAAA O.O POLSKI FF Z PHANEM!!!!! *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie umiem pisać o żywych ludziach xD jakoś tak mi wstyd, gdy to robię. Dlatego na wstępię masz plusa *-* zazdro xP Alleeeeee~~ chyba czytasz w myślach, bo ja wczoraj i przedwczoraj oglądałam vlogi cały dzień, bo aż zatęskniłam za tymi ludźmi ;~; i był Tyler ♥ Właśnie~ on robił jakiegoś colaba z Danem albo Philem? Bo ja nigdy nie widziałam, znają się w real life?~ ale to 'well, hello everyone~' epickie *-* Odkładając na bok to, że jaram się wszystkimi osobami tutaj xD to całość określiłabym jako smutno-słodko-nostalgiczną ;~; takie lubię ;^; cholera, czuję się jakbym dostała prezent ;D ale miałam takie małe wtf, jak napisałaś, że Phil sobie pomyślał 'no shit sherlock' xD on jest taki niewinny ;^; tak rzadko przeklina... nawet shit nie mówi xD a pamiętam, kiedyś gdzieś zakląl, ale nie mogę sobie przypomnieć, co to za video xD wszyscy w komentarzach potem takie o.o xDD ach~ to mi się tak strasznie podobało =m= w dodatku szlafroczek z pikachu ;> mrauu xDDD lepsze niż ta jego skórzana bluzka xD ale jakoś nie wyobrażam sobie ich jak ćpają, no... Tylera może tak xDD razem z Sawyerem~ ale Zoella, Carrie, Alfie, bliźniaki tak nie za bardzo xD nie wiem, po prostu ich tak nie widzę xD Wspaniałej czwórki, czy jak to tam się nazywali też nie .3. A tu by się okazało, że wszyscy, których nie widzę z jointem ćpają xD lol, jaki trolling od losu ;^; tak czy inaczej... czuję, że piszę głupoty ._. No ale straaaaaasznie mi się podobało, chcę jeszcze i kocham twój styl i ogólnie całokształt *-* a jeśli chodzi o orty itp, to w jednym miejscu napisałaś 'z resztą' chociaż to i tak jeden ch*j xDD albo mi się przewidziało... nie wiem xD życzę powodzenia i weny~~ nawet już mi się nie chce sprawdzać błędów w komentarzu, więc jakby były to przepraszam >3< *zmęczona*

      Usuń
    2. Aaa >.< pytanie anulowane, już wiem, gdzie Dan i Phil spotkali Tylera xD

      Usuń
  3. O MÓJ BOŻE, KTOŚ OGARNIA PHANA!
    To zacznę może od tego, czy ktoś ogarnia fakt, że oni w 2009 byli w sobie praktycznie zakochani? Że Dan stalkował Phila na wszystkich możliwych portalach i że komentarz, który przytoczyłam (you could go swimming in those eyes) naprawdę miał miejsce? I że obaj potwierdzili w 2009 na formspringu, że są biseksualni? I że Dan zaczął swoją karierę TYLKO dzięki Philowi, i że jest miliard dowodów na to, że BYLI kiedyś razem? Bo ja mam obsesję. Jestem fangirlem, ale wszystkie pairingi prawdziwych ludzi biorę na dystans; to jest jedyny, w który wierzę. WSZYSTKIE cytaty z piosenek, które przytoczyłam, są autentycznymi cytatami, które Dan puścił w audycji jakiś tydzień temu, gdy Phil był na Florydzie. To się zdarzyło.
    WIERZĘ W PHAN. Tyle chcę powiedzieć. Cieszę się, że są polscy fani <333333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *-* wybuduję ci świątynie

      Usuń
    2. Mimo, że wiem te wszytkie informacje, to dołączam się do budowania świątyni~! Wydrukuję ich wspólne zdjęcia i przykleję na jej — świątyni — ścianach, jeśli pozwolisz, o Pani *A*

      Usuń
    3. Dam na tą świątynie wszystkie moje oszczędności! OMYGY. ♥♥♥♥

      Usuń
    4. Wszystko co napisałaś to audentycznie to co myśle *A* Ciekawa jestem czy wszystkie osoby tutaj po ponad roku dalej są tak zafascynowane Phanem. Ja tak mam nadzieje że wy też ^^ I też dołączam sie do budowy świątyni ^-^

      Usuń
  4. asdgfggh;!!!11!! Phan!!! Jestem tak podekscytowana, że ledwo piszę. O boru. Kocham Cię.

    OdpowiedzUsuń
  5. good stuff :) Ale na serio bardzo ładnie to napisane. Przebiłam się właśnie przez tony fatalnych angielskich fików i aż miło poczytać sobie coś co nie jest grafomanią. Dobry obraz związku, bardzo wiarygodny. Mam tylko pewne zastrzeżenia co do scen audycji i "zjazdu", mocno to uprościłaś, dalsze rozwinięcie na pewno dodało by temu smaczku. Ładnie piszesz, nie przestawaj i publikuj, masz we mnie fana.
    No i najważniejsze polski phan tego się nie spodziewałam, jednak jeszcze wiele rzeczy mnie zaskakuje. Dobra robota.
    Morrigan

    OdpowiedzUsuń
  6. Super :D Przeczytałam z jak największym skupieniem... ale pytanie: Gdzie Jest Durarara?! Łaknę Rairy...
    Nanni

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja łaknę kolejnego wpisu! Kiedy coś wrzucisz? Oczywiście, najbardziej czekam na Durarara^^

    Kunoichi
    slodkiswiatyaoi.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Daj mi Rarię TT^TT

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy Raira, bejb? ^.-

    OdpowiedzUsuń
  10. Prowadzisz świetnego bloga, dziś skończyłam czytać ;) Najbardziej uwielbiam Rairę i kiedy będzie notka z nią~?

    OdpowiedzUsuń
  11. umarłam tak ze 156 razy, poproszę jeszcze :(
    To jest jeden z najbardziej idelanych fanfików w całym moim życiu.
    Kocham Cię okay, pisz o youtuberach, to jest życie, a nikt tego nie robi w j polskim, moja dusza cierpi.
    Tyler taki idealny, jeju umieram, umieram
    nie umiem pisac skladnych komentarzy but still
    asdfghjklkjhadsfdgfhjmtnsedxfgsdzbzsfbgdbhd
    potrzebuje więcej ;-;

    OdpowiedzUsuń
  12. :Q_________ *^*
    Omg PHAN jest najlepszy *^* To było takie słodkie, takie piękne <3 Geniusz!
    Ohhhhh, aż chcę więcej :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Przyznaję było to przyjemne w formie. Podobało mi się. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najlepszy fanfic jaki czytałam <333 Super że ktoś z Polski pisze o angielskich youtuberach. Jestem cała w emocjach to po prostu było cudowne *-* Wiem że pisze ten kom ponad rok po wstawieniu ale lepiej późno niż później ;w; Jestem taka podekscytowana tym ff i tym że jest tu tyle osób z phandomu. Nie znam nikogo kto ogląda angielski yt i dusze w sobie te emocje, nie mam z kim pogadać, straszne ';__; Widze że coraz żadziej wstawiasz notki, życzę Ci weny (czy jak to się mówi c:) i może napiszesz jeszcze cos o Phanie? Przepraszam za wszystkie błędy ale juz nie czytałam tego drugi raz :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Chyba z 6 raz już czytam. Zawsze robi mi się tak ciepło na sercu, jeny, Uwielbiam twój styl pisania!
    Ale bym chciała wrócić do 2014 kiedy wszyscy​ się tak spotykali, troye nagrywał, bliźniaki mieszkali razem, Chris nadal spędzał czas z resztą. Smutno mi że już tak nie ma

    OdpowiedzUsuń