we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 1 marca 2014

RAIRAAAWR!! valentines edition

Taaak, w końcu jest!
Walentynkowy rozdział w sensie. Zrobiłam też coś bardzo durnego, a mianowicie -
Założyłam blożkowi FANPEJDŻ. Taaak. Będę tam wrzucać informacje o nowych rozdziałach, fajne, gejne rzeczy, które znajduję codziennie, a nie mam się jak nimi podzielić, a przede wszystkim - KONTAKT Z WAMI. Bo chyba idzie zauważyć, że gadu bardzo nie ogarniam.
Więc proszę ślicznie o łapki w górę i bawmy się dobrze :3

_______________

            Luty kojarzy nam się z okresem ludzkich godów. Choć temperaturze powietrza wciąż daleko do wiosennej, ciała tych dwunożnych osobników rozgrzewają się w hormonalnym tańcu poszukiwania towarzysza kopulacji. Przesilenie następuje w połowie miesiąca – w większości przypadków polowanie dobiega wtedy końca. Wciąż samotne jednostki albo zaszywają się w swoich siedliskach, albo kontynuują poszukiwania ze zdwojoną determinacją.
            Niektóre osobniki jednak nie wkręcają się w tą pędzący rytuał rozkoszy; wybierają własne towarzystwo i całkowicie je to satysfakcjonuje. Wśród ludzkiego gatunku jednak bardzo dobrze znany i powszechny jest syndrom zakazanego owocu, więc niechętne do współpracy jednostki cieszą się wyjątkową popularnością wśród poszukujących.
            Dziś jest czternasty lutego – kulminacja wszelkich tłumionych instynktów, magiczny dzień, w którym okaże się, kto jest prawdziwym samcem alfa, kto samotnym wilkiem, kto najlepszym myśliwym, kto porucha, a kto nie.
*
ilovelove69 jest online
ilovelove69: why
whatsupbaby jest online
dotacupcake jest online
whatsupbaby: Cześć chłopaki! Wygląda na to, że chatroom znów automatycznie zmienia nazwy z okazji Walentynek!
ilovelove69: oby mnie nie zawiódł w wiadomej kwestii
dotacupcake: dziś walentynki???
Sugarpuff jest online
whatsupbaby: A myślałeś, że dlaczego Rocchi tak nalegał, żebyś poszedł z nim dzisiaj do biblioteki?
ilovelove69: HAAAAAAAAAAAAAAAAAA
dotacupcake: myślałem że chce się pouczyć
ilovelove69: CHŁOPAKI
whatsupbaby: Nawet ja nie jestem aż tak naiwny.
ilovelove69: omija was tyle pięknych rzeczy w życiu, ogarnijcie się
whatsupbaby: Jakie macie na dzisiaj plany?
Sugarpuff: nie ma mnie w mieście
dotacupcake jest offline
ilovelove69: kolacja przy świecach i dzikie seksy
Sugarpuff: chyba sam ze sobą
whatsupbaby: Fuj.
ilovelove69: czekaj, moment. nie ma Cię w mieście?
Sugarpuff: mhm
ilovelove69: kłamiesz, cukiereczku.
whatsupbaby: Chcecie wiedzieć, jakie ja mam plany? J
ilovelove69: nie uciekniesz przed miłością.
Sugarpuff: o czym ty w ogóle pierdolisz
ilovelove69: szykuj się. nadchodzę.
ilovelove69 jest offline
Sugarpuff: nie
Sugarpuff: kurwa
Sugarpuff jest offline
whatsupbaby: Gdy Celty wstanie, przygotuję jej orzeźwiającą kąpiel z pomarańczowymi świeczkami zapachowymi i peelingiem egzotycznym. Potem obejrzymy jej ulubiony film – na tę okazję specjalnie przeniosłem telewizor do wielkiej sypialni i posypałem łóżko płatkami białych róż. Niewinnie i uroczo, prawda? Po południu zabieram ją na przejażdżkę za miasto. Odwiedzimy stadninę koni; wiecie jak Celty bardzo lubi konie! Gdy wrócimy, czeka nas wspólna kąpiel, tym razem waniliowa. Światła będą przygaszone i włączę nastrojową muzykę. W salonie zapalę świeczki i zatańczymy. Gdy Celty będzie zajęta czytaniem wierszy, które napisałem specjalnie dla niej na dzisiejszy wieczór, szybko zamienię białe płatki na czerwone. Resztę możecie sobie wyobrazić, hehe!
whatsupbaby: Chłopaki?
*
            Czarna Pchła, przez antyfanów nazywana po prostu Mendą, prowadzi życie bardzo ruchliwe. Głównym jej celem jest zwykle poszukiwanie żeru. Pchła nie zadowala się jednak byle czym, zwłaszcza wtedy, gdy jej zamysł jest sprecyzowany.
            Tym razem padło na tlenionego Wilka, lub inaczej, Diabła. Pchła opuszcza swoje terytorium i rusza na polowanie. Stosuje metodę skradania się i czatów; posiada też umiejętność wykorzystywania odpowiednio różnych źródeł, z czego i w tym wypadku robi użytek.
            Diabła jednak nigdzie ani śladu.
*
            Hę?
            Ruchy Celty wskazywały na to, że – pomimo braku oczu – spogląda to na wannę pełną wody i pachnącej piany, to na młodego mężczyznę w garniturze stojącego tuż obok niej.
            - Walentynki! – spróbował on raz jeszcze. – Święto zakochanych. Pomyślałem, że…
            Mam robotę.
            - Nie możesz odłożyć jej na jutro? To miał być wyjątkowy…
            Nieudolne starania zrozpaczonego kochanka zostały przerwane przez trzaśnięcie drzwi frontowych. A raczej odgłos przypominający owe drzwi upadające na podłogę, po tym, jak ktoś przypadkiem wyrwał je z zawiasów.
            - Shizuo?
            Shinra wyszedł do przedpokoju.
            - Wyrwałem drzwi – powiedział Shizuo, patrząc na leżący pod jego stopami dowód zbrodni.
            - Tak, wyrwałeś drzwi – przyznał Shinra, również na nie patrząc.
            O, Shizuo znów wyrwał drzwi? – wystukała Celty, również wychodząc z łazienki – Dobrze się składa! Znaczy… Nie drzwi, tylko Shizuo. Posiedzicie razem!
            - Celty! – Shinra zaczerwienił się po czubki uszu. – To święto zakochanych!
            Ramiona kobiety zadrżały delikatnie, zupełnie jakby zachichotała. Nie napisała już nic więcej, tylko poklepała doktorka po ramieniu i już jej nie było. Shinra westchnął głęboko i boleśnie.
            - Właściwie to czemu przyszedłeś? – zapytał w końcu.
            - Musisz mnie ukryć.
            Ton głosu Shizuo był śmiertelnie poważny. Tak samo jak wyraz jego twarzy.
            Obaj przez chwilę przyglądali się sobie w milczeniu.
            - Chcesz… chcesz wziąć kąpiel? Woda jest jeszcze ciepła – wymamrotał Shinra w końcu.
            Więc Shizuo poszedł wziąć kąpiel.
            Łazienka zdążyła już nieźle zaparować; wszystko pachniało jak pomarańcze. Blondyn ściągnął z siebie ubrania i zanurzył się w gorącej wodzie.
            - Nienawidzę Walentynek – wymamrotał, zsuwając się plecami po ściance wanny tak nisko, aż piana sięgnęła mu nosa.
*
            Retrospekcja. Czwórka licealistów została wrobiona w dekorowanie sali na walentynkową dyskotekę.
            Przepychanki i docinki wśród mruczącej w tle muzyki doprowadziły do niespodziewanego finału.
- Podaj mi te balony, Shizuo – powiedział Shinra, odwracając się przez ramię.
- Juuuż… - Shizuo przykucnął, żeby podnieść karton. W tym momencie do sali wbiegł Izaya, niosąc mniejsze pudełko wypełnione konfetti i serpentynami.
- Maaam te kolorowe papierki! – zawołał podekscytowany, zupełnie nie patrząc, gdzie biegnie.
- Oi, uwaga! – zawołał Kadota, gdy Izaya z pełnym dziecięcej radości uśmiechem kontynuował bieg, niebezpiecznie szybko zbliżając się do pochylonego blondyna.
W tym momencie Shizuo wyprostował się, nie całkiem jednak, bo po drodze napotkał Izayę. A konkretnie jego twarz. A tak już całkiem zgłębiając się w szczegóły, jego lekko rozchylone usta przylgnęły dokładnie w miejsce tego rozradowanego uśmiechu.
Upadł karton z balonami. Upadło pudełko, rozsypując wokół kolorowe konfetti. Shinrze i Kadocie zgodnie opadły szczęki.
Tamci odskoczyli od siebie momentalnie.
- Uooou… - Izaya szybko przytknął dłoń do ust.
- Łaaaa… - Shizuo podrapał się po głowie, spoglądając na podłogę.
- Się rozsypało…! – Izaya przyklęknął i rzucił się na serpentyny.
- Ano, rozsypało… - Shizuo butem przesunął karton.
- Izaya, ja to pozbieram – mruknął Kadota, gdy Izaya do pudełka przeznaczonego na serpentyny zaczął wrzucać leżące nieopodal spinacze.
- Shizuo, wezmę już sobie te balony – powiedział Shinra, klepiąc Shizuo po ramieniu. – Idź zapal może, bo dawno nie paliłeś.
- Okej, okej – odparł Shizuo i poszedł w kierunku zupełnie przeciwnym do wyjścia.
- To ja przyniosę resztę tych pudełek. – Izaya wstał, otrzepał spodnie i poszedł na balkon.
Kadota i Shinra wymienili szybkie spojrzenia i zaczęli sprzątać bałagan zrobiony przez dwie główne bestie Ikebukuro.
*
- Shinra! – Czarna Pchła wbiegła do salonu doktorka w podskokach – Ktoś ci wyrwał drzwi z zawia…
Izaya stanął jak wryty i zaniemówił aż tak sążnie po raz pierwszy w życiu. Przy stole nakrytym białym obrusem siedzieli Shinra i jego tleniony Wilk. Przed nimi leżały dwa talerze z czymś, co wyglądało na wegetariańską tortillę, otwarte puszki z piwem i… świeczki.
- Cześć, Izaya! – zawołał zaskoczony Shinra, wstając momentalnie – Co, drzwi? Ach, tak, to Shizuo.
Wspomniany właśnie winowajca wkładał wszelkie starania w to, aby wcisnąć się między poduszki na kanapie i zniknąć z pola widzenia.
            - Ah.
            To było jedyne, co powiedziała Czarna Pchła. Wyraz jej twarzy nie sugerował zupełnie nic.
            - Celty nie mogła spędzić ze mną dzisiejszego dnia, więc…
            - Nie wiedziałem, że jesteście razem – Izaya skrzyżował ramiona na klatce piersiowej.
            - Zdurniałeś? – warknął Shizuo, wciąż wciśnięty w kanapę.
            Atmosfera zrobiła się ciężka. Shinra postanowił wycofać się pod ścianę.
            - Co ty wygadujesz, Izaya? Ja i Shizuo…
            - Jecie kolację przy świecach.
            - Zamówiliśmy to przez telefon…
            - Przy pierdolonych świecach, Shinra.
            - Są zapachowe…
            Niespodziewanie dla tamtej dwójki, tleniony Wilk podniósł się z legowiska.
            - Gdzie idziesz? – zapytali unisono, jeden zmartwiony, drugi wyraźnie zirytowany.
            - Sobie.
            Shizuo wciąż nie zaniechał zamiaru ucieczki. Jednak zanim zdążył choćby zbliżyć się do „drzwi” frontowych, pojawiła się w nich kolejna postać.
            Był to Kadota.
            - Jesteście? To cudownie. Shinra, ktoś ci drzwi wyjebał. Dajcie się czegoś napić.
            - Drzwi? Tak, tak, to Shizuo – Shinra pospieszył do lodówki i przyniósł kolejne piwo. Po chwili namysłu wziął też drugie dla Izayi.
            Kadota wyglądał na jednocześnie zmęczonego życiem i bliskiego dostania ataku histerycznego śmiechu. Wychylił całą puszkę jednym duszkiem. Shizuo, po chwili namysłu, cofnął się i wrócił na swoje miejsce na kanapie, a Izaya, wciąż krzyżując ramiona, usiadł na sofie naprzeciwko niego.
            - Poszedłem do biblioteki – odezwał się Kadota niespodziewanie.
            Pozostała trójka, zapominając o wcześniejszym temacie rozmowy, spojrzała po sobie z  zaskoczeniem. Zwykle trudno było z Dotachina wyciągnąć cokolwiek; swoich opowieści nie zaczynał sam, nigdy.
            - Był z tobą Rocchi? – spróbował Shinra łagodnie.
            - Tak. Uczyliśmy się.
            Shizuo stwierdził, że to odpowiedni moment na wyzerowanie piwa. Izaya, już niezainteresowany opowieścią, drażnił się z ogniem, przesuwając opuszkiem palca nad płomieniem świeczki.
            - To dobrze…! – kontynuował Shinra cicho i uspokajająco.
            - A potem zrobił mi laskę pod stołem.
            Shizuo zakrztusił się piwem. Izaya skamieniał, zupełnie ignorując fakt, że ogień przypala mu palec. Shinra zbladł.
            W pokoju zapanowała niezręczna cisza. Dotachin wyciągnął puszkę z dłoni Shinry i wychylił resztę trunku. W oczach Izayi błysnęły łobuzerskie iskierki.
            - Było chociaż dobrze? – wymruczał zupełnie innym tonem.
            Shizuo przestał kaszleć i spojrzał na niego spod byka.
            - Czy ja wiem – wymamrotał Kadota, patrząc w przestrzeń pustym wzrokiem.
            - Pewnie mogło być lepiej – przesunął się nieco bliżej brzegu sofy, zakładając nogę na nogę.
            - Pewnie tak – Kadota pokiwał głową powoli.
            - Zawsze można spróbować raz jeszcze, z kimś innym – Izaya uśmiechnął się diabolicznie.
            Tleniony Wilk obnażył kły. Opuścił swoje legowisko i skitrał się na balkonie, aby zwalczyć postępujący powoli napad agresji dużą dawką nikotyny.
            Czarna Pchła uznała, że to odpowiedni moment na przyssanie się do swojej ofiary. Pewnym siebie gestem otworzyła balkonowe drzwi, oparła ręce na biodrach i…
            - Więc… Ty i Shinra?
            Nie do końca tak miało to wyglądać.
            Shizuo odwrócił się w stronę bruneta z ponurą miną. Niebo powoli ciemniało na ładny, fioletowawy kolor.
            - Ty i Kadota? – odbił piłeczkę, unosząc jedną brew.
            Izaya nadął policzki.
            - Durny jesteś, Shizu-chan. Chciałem, żebyś był zazdrosny.
            Słysząc te słowa, wypowiedziane zupełnie prosto z mostu, Shizuo machnął grzywą tak, żeby zakryła mu oczy.
            - Pff – wymamrotał, wyrzucając peta za barierkę.
            - Podziałało? – zapytał Izaya radośnie, trącając go ramieniem.
            - Zgłupiałeś? Nie.
*
            ilovelove69 zaktualizował swój status: w związku
            whatsupbaby: ??????
            dotacupcake: pod stołem w bibliotece
            Sugarpuff: co jest kurwa grane
            whatsupbaby: No proszę, co to się porobiło! Z kim jesteś, Izaya?
            ilovelove69: z Shizu-chanem <3
            Sugarpuff: cooooo
            Sugarpuff: rozmawialiśmy i nie dałem ci w gębę, tyle
            whatsupbaby: W końcu, chłopaki!
            dotacupcake: to było miejsce publiczne
            ilovelove69: hmm, czyżbyś nie pamiętał, Shizu-chan, jak bardzo obie nasze gęby były zajęte?
            ilovelove69: i to nie rozmową?
ilovelove69: z TWOJEJ inicjatywy?
Sugarpuff: …
Sugarpuff: nie pisz nic więcej
ilovelove69: oki doki!
Sugarpuff jest offline
ilovelove69: całowaliśmy się na Twoim balkonie, Shinra. rzucił się na mnie jak głodny wilk.
whatsupbaby: Klawo.
dotacupcake: miał rumiankowy krem do rąk
dotacupcake: wszystko pachnie jak

dotacupcake: RUMIANEK

9 komentarzy:

  1. Witam.
    Jak już miałam okazję wspomnieć, Walentynki denerwują mnie niemiłosiernie. Chyba jednak nie w takim wydaniu. Nie mogę wypisać tu wszystkiego, co mi się w tym opowiadaniu podobało, powiem więc tylko, że było genialne - poczynając od nicków, przez plany Shinry, a na opowieści Kadoty i scenie balkonowej kończąc.
    GE-NIUSZ!
    Dwa małe hinty (tia, znowu robię za grammar nazi, co poradzić):
    Po raz, achy i ochy w naszym pięknym języku pisze się przez "ch";
    Po dwa, "oi" nie istnieje. To takie "ej" albo "hej" - po polsku "oj" znaczy coś zupełnie innego. Albo mi się wydaje...
    W każdym razie to cudo zrobiło mi wieczór. Taki miły akcent na dobry koniec dnia.
    (BTW, w mojej szkole na Walentynki robiony był film o zwyczajach godowych licealistów właśnie w stylu "czytała Krystyna Czubówna" - dodatkowy lol)
    Pozdrawiająca
    FK

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeny nie mogę przestać się śmiać, świetne jak zawsze XD♡

    OdpowiedzUsuń
  3. OMG to było cudowne *o* Nie wiem jak ty to robisz, ale każdy nowy odcinek Rairy jest dla mnie jak spełnienie marzeń <3 Oby tak dalej! XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, czekam na więcej Rairy >w<

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiiii! Wiii! Uwielbiam tą serię i nie ważne jak głupia i bezsensowna by była będzie boska foeva.
    Katoda mnie denerwował kiedyś, ale teraz już jest super - tak wiem genialna wypowiedź na poziomie sześciolatka, ale co mi tam :P
    Aż nagle polubiłam valentynki <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie będę się powtarzać, jak to ja bardzo Cię kocham, ale po prostu uwielbiam tę serię i ten lekki, ironiczny sposób w jaki ją piszesz xD Zawsze czekam na Rairę ♥
    Weny~

    OdpowiedzUsuń
  7. kocham Twoje opowiadania<3 prosze pisz pisz i pisz! :3 shizaya to moja ulubiona parka i lovciam kazdy blog z nimi ale Twoj jest the best :> pozdrawiam i zycze veny;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Woah, wszystko genialne. <3

    RUMIANEK XD

    OdpowiedzUsuń