we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Fa la la la la, la la la la.

ŚWIĄTECZNIE!
Jestem taka niesłowna, jeśli chodzi o dodawanie notek. Nie złożyłam życzeń Wam nawet. To opowiadanko przyjmijcie jako spóźniony przeprosino-prezent, a ja życzę Wam wszystkiego, co najpiękniejsze w tym nowym 2014. ;)
(btw, ponad 100k wyświetleń, ja pierpapier. ;_; <3)

~

Fa la la la la, la la la la.
            Nie wyjeżdżaj w Święta, mówili. Te będą spokojne, mówili. Wszyscy i tak wybywają z Ikebukuro, mówili.
            Ale jakoś nie pykło, do cho…inki płonącej tęczą lampek. I, na ten moment także, ogniem piekielnym.
            Święty Mikołaj westchnął potężnie. Nawet nie mrugnął, gdy mokra, lodowata zawartość miski śmierdzącej rybą wylądowała na jego twarzy i ramionach zamiast na płonącym drzewku. Milczeniem pominął i koc – który pewnie też miał wylądować w okolicach choinki - zakrywający go aktualnie od pasa w górę. Pewnie nie ruszyłby się nawet, gdyby zajął się on ogniem. W sumie sam sobie na to, jakby nie patrzeć, zasłużył.
            No bo tak naprawdę nikt nic nie mówił. Nikt nie kazał mu zostawać. Sam podjął taką decyzję.
            Dźwięk tłuczonego szkła zasugerował, że świąteczny krzaczek, niczym buchający płomieniami feniks, wyleciał na zewnątrz drogą szybszą niż drzwi i schodami w dół.
            Dźwięk policyjnych syren brzmiał zaskakująco świątecznie.
            Fa la la la la, la la la la.
*
            Przemoczony Święty Mikołaj, dwa chudziutkie, osmolone elfy i jeden wkurwiony renifer wchodzą do celi…
            Nie, to niestety nie jest kolejny kiepski, świąteczny dowcip.
            Mikołaj nawet nie ma siły drżeć z zimna. Elf w okularach od dłuższego czasu funkcjonuje zamknięty w swoim świecie; powieka drży mu lekko. Drugi elf, w zdecydowanie zbyt kusym stroju, próbuje doprowadzić do porządku swoje zwęglone spodenki. Renifer siada w ciemnym kącie, jak najdalej od wszystkich, i wbija wzrok w podłogę.
            - Jak.
            Pozostała trójka podrywa się jednocześnie i wszyscy spoglądają w kierunku elfa-okularnika, który w końcu się odezwał.
            - Hmm? – elf lekkich obyczajów przekrzywia głowę nieznacznie; wyraz jego twarzy sugeruje, że najmniej przejmuje się aktualną sytuacją.
            - Jak do tego doszło? – mamrocze czterooki.
            Święty Mikołaj wzdycha potężnie.
            Nikt, z wyjątkiem jego, nie zdaje sobie sprawy z tego, że jakaś siła wyższa zaplanowała dla nich siedzenie w tej celi już długo przed Gwiazdką.
*
ilovexmas69 jest online.
ilovexmas69: co.
ilovexmas69: to chyba jakieś żarty.
whatsupsanta jest online.
whatsupsanta: Cześć wszystkim! Jakie macie świąteczne plany?
whatsupsanta: Pomysłowy nick, Izaya!
ilovexmas69: right back atcha, święty.
whatsupsanta: Ojej!
whatsupsanta: Wygląda na to, że program przekształca wszystkie nazwy na świąteczne!
ilovexmas69: to przytłaczająco przeurocze.
dotahohoho jest online.
ilovexmas69: umarłem i nie żyję
dotahohoho: te prace semestralne to od razu po nowym roku mamy przynosić?
whatsupsanta: Wciąż nie masz zamiaru udawać, że jesteś tu, żeby z nami pogadać?
whatsupsanta: Tak zwyczajnie, z grzeczności.
ilovexmas69: te zmiany nazw to najdurniejszy pomysł na jaki wpadli na tym chatroomie
Snowflake jest online.
ilovexmas69: O KURWA
ilovexmas69: ZMIENIAM ZDANIE TO NAJCUDOWNIEJSZY POMYSŁ ŚWIATA
ilovexmas69: KOCHAM ŚWIĘTA
whatsupsanta: Cześć, Shizuo! Skoro wszyscy tu jesteśmy, ponawiam pytanie. Jakie macie świąteczne plany?
Snowflake: wyłącz capslocka mendo
ilovexmas69: wedle życzenia, śnieżynko Ty moja.
Snowflake: co kurwa
dotahohoho: ja chyba na święta zostaję w mieście shinra
whatsupsanta: To też miłe, Dotachin! Świąteczne Ikebukuro jest piękne.
whatsupsanta: Ja jadę do ojca i zabieram ze sobą Celty.
ilovexmas69: stawiam głowę, że Celty nie ma o tym pojęcia.
whatsupsanta: No, jeszcze nie…
whatsupsanta: Ale to nie było na tyle oczywiste, żeby stawiać o to własną głowę, Izaya!
ilovexmas69: a kto powiedział, że to ma być moja głowa
whatsupsanta: Na pewno ją przekonam bez żadnych problemów.
whatsupsanta: Co?
ilovexmas69: FA LA LA LA LA LA LA LA LA
ilovexmas69: ja wyjeżdżam z siostrami, płaczcie i tęsknijcie! @Snowflake
Snowflake: wyjebuj
whatsupsanta: A Ty, Shizuo?
Snowflake: jadę do brata
ilovexmas69: miłość.
dotahohoho: czyli wszyscy wyjeżdżacie??
whatsupsanta: Na to wygląda. Nie będzie Ci samotnie?
dotahohoho: co ty będzie idealnie
dotahohoho: tzn
dotahohoho: szkoda ale dam radę jakoś
ilovexmas69: wyczuwam blef.
dotahohoho: to co z tą pracą semestralną
whatsupsanta: Moment, jaką pracą semestralną?
Snowflake: zw, brat dzwoni
ilovexmas69: jakbyście wszyscy tu zostali, to ja też nigdzie nie jadę; tak czysto teoretycznie.
*
            - Więc Shinra wyliczył, że w życiu nie zdąży napisać pracy semestralnej na czas, jeśli wyjedzie…
            - No i Celty się nie zgodziła – podsunął elf-striptizer, piłując paznokcie.
            - To nie ma znaczenia…!
            - Łotewer.
            - …Shizuo – kontynuował Święty Mikołaj, zupełnie jakby nikt inny się nie odzywał – dowiedział się, że po jakimś tam incydencie z przeszłości ma zakaz wstępu na pokład samolotów tych konkretnych linii lotniczych, a było za późno na załatwianie innych biletów…
            - A ja zostałem, żebyście z nudów nie umarli, misiaczki moje najsłodsze – zaszczebiotał elf w negliżu.
            - Pierdol się – warknął czerwononosy renifer.
            - Za dużo wypiłeś, Shizu-chan.
            - To akurat – wtrącił elf-okularnik, który zdawał się już dojść do siebie – nie do końca jego wina, Izaya-kun.
            - Teeheee.
            Święty Mikołaj westchnął potężnie. Dolewanie wódki do popity, barszczu, kompotu, soku i nasączanie nią wszystkich możliwych owoców było kolejnym krokiem, który doprowadził do obecnej gwiazdkowej katastrofy.
*
            Obraz przez chwilę chwieje się, widać czyjeś drobne, szczupłe dłonie; potem kamera wykonuje obrót o sto osiemdziesiąt stopni i pojawia się roześmiana buzia czarnowłosego elfa.
            - Merry Christmas! – woła radośnie, po czym całuje obiektyw.
            - Fuj, odwaliło ci? – słychać gburowaty pomruk w tle, a lekko zaszklone oczka jeszcze nie zwęglonego elfa wędrują gdzieś poza obiektyw, najprawdopodobniej za źródłem głosu.
            - Czyżby Renifer-kun był zazdrosny? – cmoka i kamera znów wykonuje obrót o sto osiemdziesiąt, skupiając się na wysokim blondynie w brązowej koszuli i opasce z dużymi, reniferowymi rogami wciśniętej na głowę.
            - Chyba żartujesz – warczy tamten i wgryza się w arbuza, ostentacyjnie ignorując sprzęt i jego operatora.
            W tle elf o nieco jaśniejszych i dłuższych włosach próbuje wetknąć gwiazdkę na czubek uroczo udekorowanej choinki mieniącej się tęczą lampek i bombek. Kamera powoli wędruje po pokoju; w drzwiach kuchni stoi Święty Mikołaj, nieufny i spięty. Patrzy w obiektyw, uśmiecha się i wznosi toast kubkiem kompotu. Zanim udaje mu się go wypić, podchodzi do niego renifer, zabiera mu go i połyka zawartość jednym haustem.
            - Jest lepszy niż zwykle – stwierdza z łagodnym zaskoczeniem i kontynuuje jedzenie arbuza.
*
            Policjant wyciąga niewielką kamerę z plastikowego woreczka wypełnionego dowodami zbrodni. Włącza ją ostrożnie; ostatni filmik trwa trzydzieści sekund i to właśnie od niego zaczyna funkcjonariusz. Może dlatego, że miniaturką jest coś, co wygląda na płonącą choinkę.
            Kamera leży na stole. Elf-okularnik stoi w drzwiach kuchni z szeroko otwartymi oczami; w dłoniach trzyma dwie świeczki, które najpewniej miał zamiar postawić na stole. Na kanapie, prawie że poza kadrem, siedzi Święty Mikołaj z dość obojętnym wyrazem twarzy. Tuż przy choince stoją renifer i… świąteczna kurtyzana? Ach, nie, to też chłopak. W każdym razie, stoją pod czymś, co wygląda jak jemioła i całują się w najlepsze. To znaczy, do momentu, w którym renifer nie wybudza się ze stanu odurzenia i nie wpycha tamtego w choinkę. Czterooki, najwyraźniej zapominając o świeczkach, biegnie na pomoc i, koniec końców, świąteczne drzewko staje w płomieniach. Elfy wyskakują poza kadr, Mikołaj wciąż siedzi z dość neutralną miną, a renifer chwieje się lekko na nogach, ogarniając sytuację. Najpierw miska wody, niefortunnie rzucona, oblewa Świętego, następnie przykrywa go koc i elfy zdają się być w kropce. W tym momencie renifer zaskakuje po raz kolejny, chwyta płonącą choinkę i wyrzuca ją przez okno. Zamknięte. Zdecydowanie zbyt seksowny elf rzuca się na niego i odciąga od nadlatujących odłamków szkła, po czym obaj zwalają się na plecy, na stół, a kamera spada z niego i wyłącza się.
*
            Świąteczna gromada zgodnie milczy. Głos rozlega się dopiero w granicach jedenastej w nocy i nie jest to żaden z nich.
            - Hmm… Chłopaki? – strażnik więzienny drapie się po głowie, a na jego ustach tańczy uśmiech. – Nie możemy wypuścić was do rana, ale… też tu utknęliśmy, jakby nie patrzeć. Praca w Święta jest tragiczna. A wy zapewniliście nam dużo rozrywki tymi filmikami.
            Renifer gromi ich wzrokiem, ale reszta słucha z dość uprzejmym zainteresowaniem.
            - Jeśli chcecie… to możemy podzielić się z wami naszym żarciem. Coś do picia też się znajdzie.
            Renifer przełknął ciężko na wzmiankę o piciu, ale reszta wyglądała na zadowoloną.
            - Co wy na to, chłopaki? What’s up, Santa? – Shinra szturchnął Kadotę i wyszczerzył zęby.
            - Ho, ho, ho – odparł tamten, chowając uśmiech za sztuczną brodą.
            - I love Christmas. – Izaya podniósł się z miejsca ochoczo.
            - A co z sześćdziesiąt dziewięć? – czknął Shizuo, który już ogarnął, do czego przyjaciele nawiązują tymi głupimi tekstami.
            - A to kiedy indziej, Śnieżynko – mrugnął Izaya, a dół jego zwęglonych spodenek ukruszył się nieco.
            Kadota westchnął cicho, ale wciąż się uśmiechał.
            Może w sumie i dobrze, że nie wyjeżdżał.

            Fa la la la la, la la la la.

6 komentarzy:

  1. Witam, witam.
    To opowiadanie niszczy system, ale zostawianie orgazmicznych komentów na blogach o pierwszej rano nie jest moją mocną stroną.
    Świąteczne nicki właśnie zrobiły mi noc.
    Czy fakt, że roznegliżowany elf jest zbyt seksowny, to obserwacja policjanta, który ogląda filmik?
    Shizuo jako renifer. Borze Przenajzieleńszy, moja wyobraźnia!
    Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku - na wesołych świąt juz chyba za późno - oraz... Hmm, nie wiem, dużo latających znaków drogowych, weny, dobrego yaoi... I, no nie wiem, tyle dużo granjolrasa, shizayi i wszystkich innych OTP - wiadomo, każdemu jego porno.
    Spać idąca, za uwagę dziękująca, telefon wyłączająca
    FK

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebiste!!!
    popieram Izayę: umarłam i nie żyję xD
    no i tego... trochę późno ale też szczęśliwego nowego roku i wszystkiego naj~!

    OdpowiedzUsuń
  3. O.MOJ.BOŻE! xDD
    Kocham cię dziewczyno!!
    Uwielbiam twoje opowiadania, piszesz tak lekko i niesamowicie się czyta.
    W-I-Ę-C-E-J!!
    Czekam na Rairę :3
    Pozdrawiam <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Padłam i nie wstaję XD
    Podobnie jak pani na górze - czekam na Rairę :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) Sczegóły tutaj: http://shit-love.blogspot.com/2014/01/blog-post.html

    OdpowiedzUsuń
  6. O matko, dlaczego ja ominęłam tą cześć xDD myślalam że czytałam a tu BUM jednak nie i czytam świąteczny fanfick w środku wakacji, ale jest genialny xDDD Tyle pomysłów masz na te komediowe odcinki, uśmiecham się do monitora jeszcze zanim zaczynam czytać xDD
    "Dolewanie wódki do popity, barszczu, kompotu, soku i nasączanie nią wszystkich możliwych owoców było kolejnym krokiem, który doprowadził do obecnej gwiazdkowej katastrofy. " z serii "Typowy Izaya na imprezach"xDD
    Uwielbiam to, więcej Rairaww!!! Nigdy nie kończ tej serii, błagam
    ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń