we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

poniedziałek, 11 lutego 2013

RAIRAAAWR!! episode 7

Ludzie, leję XDDDD Zapomniałam, że to w ogóle napisałam. Znalazłam teraz, szukając materiałów, żeby sklecić kolejny odcinek. Popłakałam się. Nie wiem, co siedziało mi we łbie, gdy to tworzyłam. Ale macie. Proszę bardzo. XD

jako że odcinek dzisiaj raczej krótki i bez lekarzowych żartów, klikajcie !tutaj!, żeby obejrzeć shizayowy filmik, który skleciłam. No i ogólnie możecie obczaić mój kanał, ale nie żebym nalegała. :3 (dużo tam shizayów, shizushinrów, mikadozayów i w ogóle wszystko co dobre)

______________________________


- Shinra.
- Shizuo!
- Właśnie dowiedziałem się czegoś ciekawego. – Blondyn niby od niechcenia wyłamywał sobie palce z głośnym trzaskiem.
- Tak? A co to takiego? – Shinra poprawił okulary, głos trochę mu się załamał.
- Widziałem listę na szkolne przedstawienie, wywieszoną w głównym hallu.
- Och, no tak…
- I wiesz, co jest na tej liście, Shinra? – Shizuo zrobił krok w jego kierunku.
- Cóż… Hm… Literki?
- Moje nazwisko. – Shizuo uśmiechnął się, pokazując zęby, chociaż wyglądało to bardziej, jakby je obnażył. – Moje nazwisko, Shinra, jako aktora. A twoje jako reżysera.
- Bo… Ja pomyślałem, że… Skoro twój brat…
- Mój brat to mój brat! – Shizuo zrobił jeszcze jeden krok. – A ja nie umiem grać. I nie mam do tego talentu.
- Ale… - Shinra poczuł, jak zimny pot wstępuje mu na czoło. – Izaya i Kadota… Też grają, bo…
-  Też ich wrobiłeś?
Widząc, że jest bardzo blisko do wybuchu, Shinra podjął ostateczną próbę załagodzenia sytuacji. Rzucił się do przodu, rozpostarł ramiona i uwiesił się na blondynie, wciskając nos w okolice jego obojczyka.
- Przepraszam, Shizuo! – Ścisnął go mocniej, stając na palcach. – Przepraszam, przepraszam…
Blondyn milczał dłuższą chwilę, w końcu odchrząknął.
- Dobra, odlep się. Nic ci nie zrobię…
Shinra odskoczył, uśmiechając się promiennie.
- Dzisiaj po ósmej lekcji próba, pamiętaj!
I wyszedł z pustej klasy, zanim Shizuo zdążył choćby otworzyć usta.
***
- Takoż właśnie, królu drogi, czarownica owa zła do kości szpiku… Eee…
- Na królewnę niewinną czarowny urok rzuciła, w diabła istnego jąż przemieniając – dokończył Izaya siedząc pod sceną, drapiąc się po uchu.
- Uczyłeś się tego wszystkiego na pamięć? – Sugimoto poprawił królewską koronę na głowie, a Dotachin, przebrany za pachołka, spojrzał na bruneta ponuro. Izaya wyszczerzył ząbki.
- Mam fotograficzną pamięć.
- Spoko. – Sugimoto odchrząknął, znów poprawił przymałą koronę, zarzucił królewską peleryną i spojrzał na pachołka. – Jakże to, wieśniaku nędzny, żeście jej wedle obietnic nie dopilnowali?
- W nocy nam niewiasta psikusa wycięła… Eee…
- Trzewiczki zdjęła, kiecę zakasała, na koń wsiadła i pod kożuchem ciemnym nieba pocwałowała.
- Dziękuję, Izaya.
- Drobiazg.
- Hmm. – Król zasępił się, przekładając berło z jednej dłoni do drugiej. Zamyślił się głęboko, zapewne zapominając tekstu, ale świetnie grając królewską rozterkę. – Cóż radzicie poczynać zatem, pachołku? Co ja, stary król, co ledwie koronę na łbie zakutym trzymie…
Jakby na te słowa, korona znów zsunęła się mu na tył głowy.  
- Na łbie zakutym trzymie… - powtórzył Sugimoto, poprawiając ją. – Cóże mam uczynić? Córkę mą wszak przyobiecałem szlachcicowi szanownemu…
- Przyznać muszę, że szczwana jak lisiątko owa dziewka jest… No, szczwana jest. – Kadota poprawił przetarty pas, naciągnął niechlujną czapkę na czoło. – Wasza miłość, wieśniak modestii pełen ma radę równie prostą, co charakter jego. Eee…
- Wezwać trzeba by bajarza krwi szlachetnej, tego, co spokój jego i siła argumentu czynią go znanym na królestwo całe.
- Król o bajarzu nie słyszał, nie mógł zatem podejrzewać, że jest to ów urodzony w rodzinie królewskiej chłopiec z nieprawego łoża, którego sprzedano na wieś parę godzin po urodzeniu. I nie wiedział, że to jemu prawnie pół królestwa się należy. – Shinra bardzo wczuł się w rolę narratora. Nie bardziej jednak, niż reżysera.
- Pomysł to godzien przemyślenia. – Król skinął głową z aprobatą, pachołek skłonił się niezdarnie. – Także słyszałem o owym mistrzu mowy, który przemocą się brzydzi, a sprawy zwykł załatwiać w sposób pokojowy.
- Kurtyna w dół, zmiana dekoracji… – komenderował Shinra, gdy Sugimoto schodził z wysokiego tronu, ryzykując co najmniej złamanie ręki. – Teraz tego nie robimy, ale też trzeba będzie potrenować. Dobra, wchodzicie.
Izaya rozłożył się wygodniej, uśmiechnął szeroko. Brakowało mu jedynie kubełka z popcornem.
- List królewski bajarz spokojny otrzymał dnia następnego. Bez dłuższego dumania zgodził się pomóc królowi.
- Rozkaz królewski, rzecz nie do zignorowania. – Shizuo starał się nie patrzeć w ciemne węgielki oczu wwiercające się w niego spod sceny. – Lutnię chowam, pieśni pisać przestaję, na północ wyruszam.
- Tak oto bajarz krwi spokojnej i mowy biegłej ruszył w ślad za opętaną królewną.
*
Dzień przedstawienia nadszedł szybciej, niż się spodziewali. I był jedynym dniem, w którym Shinra nie sprawdził obecności.
- Gotowy , Shizuo? – szepnął Shinra, poprawiając polakierowaną grzywkę blondyna. – Pamiętaj, spokojnie. A gdzie królewna?
- Opętana królewna! – zawołał ktoś. Cisza.
- Chora jest… - siąknęło jedno z drzew, czesząc liście.
- No nie róbcie sobie jaj. – Shinra zbladł. – W dzień przedstawienia?
- Ma grypę jelitową.
Shizuo przez mgłę stresu przypomniał sobie, o czekoladkach, którymi Izaya dzielił się z niektórymi dziewczynami. Zanim zdążył się nad tym lepiej zastanowić, wypchnięto go na scenę.
- List królewski bajarz spokojny otrzymał dnia następnego. Bez dłuższego dumania zgodził się pomóc królowi.
- Króla rozkaz, zignorować nie można. – Shizuo zmrużył oczy, bo światło jednego z reflektorów świeciło prosto na niego.  – Lutnię chowam, pieśni pisać przestaję, na północ wyruszam.
- Tak oto bajarz krwi spokojnej i mowy biegłej ruszył w ślad za opętaną królewną. Po dwóch dniach wędrówki bajarz dogonił swoje przeznaczenie.
Shizuo przysłonił oczy dłonią, przyglądając się szczupłej, ubranej w zwiewną sukienkę postaci, która wybiegła na scenę. Postać odwróciła się przez ramię i uśmiechnęła demonicznie.
- Stój, dziwko dostojna – wycedził Shizuo, a publika wydała zgodne „ooh”. – To znaczy, dziewko.
- Kto śmie drogę zagradzać królewnie? – Izaya zapiał cienkim głosem, gestykulując w całkiem kobiecy sposób. Reżyser i reszta obsady patrzyli na to zza kurtyny z szeroko otwartymi oczami.
- A nikt, skromny poeta jedynie. – Shizuo stał jak kołek, żałując tego występu jak nigdy wcześniej. – Niebezpiecznie tak samej w podróży, królewno. A mało to ci zbójów grasuje?
- Bajarz oczywiście wiedział, że w królewnie zamieszkał demon, ale uznał, że się z tym nie wyda – rozległ się drżący głos Shinry. – Diabeł postanowił wywieść niewinnego szlachcica na pokuszenie.
- A skądże mam ja wiedzieć… - Izaya zakręcił biodrami, podchodząc do blondyna powoli, przesuwając palcem po  wargach – że ty zbójem na mą cnotę czyhającym nie jesteś?
- Jestem jedynie skromnym poetą.
- Talent, poeto, masz zapewne ogromny. – Izaya puścił mu oczko, stając dosłownie o krok przed nim. – Zastanawia mnie, czy przymioty twoje inne także wielkością zdumiewają.
- Tego chyba w scenariuszu nie było… - mruknęło jedno z drzew.
- Nie przystoi królewnie takie zachowanie. – Shizuo wyglądał na niewzruszonego. Zdradzała go jedynie żyła pulsująca na skroni.
-  Zapomnij o moim pochodzeniu, poeto… - Izaya, nie zwracając uwagi na wszystkich wokół, zarzucił ramiona na szyję blondyna. – Całuj, głupi… - wyszeptał, stając na palcach.
Dziesięć minut później, gdy połamane dekoracje zostały uprzątnięte, publika uspokojona, a Izaya ocucony, Shinra załamał ręce.
- I jak my z tego wybrniemy?
- Daj to. – Pachołek, to znaczy Kadota, wyrwał mu mikrofon z dłoni i odchrząknął. – Poeta po raz pierwszy w życiu skalał dłonie swoje przemocą. Sposobem na czarta okazało się to skutecznym. Królewna, obudziwszy się, była już sobą.
- Czyżem omdlała? – Izaya przejechał dłonią po sinym czole, w które dostał z główki. Shizuo westchnął boleśnie.
- Nie, w łeb żeś dostała.
- Mogę wejść na scenę? – spytał Sugimoto, grający również szlachcica walczącego o królewnę.
- A rób co chcesz. – Shinra machnął ręką. Sugimoto wybiegł, wymachując mieczem.
- Huuha! – Wycelował końcówkę gumowego, dyndającego ostrza w krtań Shizuo. – Oddaj mi moje przeznaczenie po dobroci albo stań do walki.
- Och nie! – zawołał Izaya.
Shizuo zmierzył Sugimoto obojętnym spojrzeniem. Publika, przejęta do granic, zamarła w oczekiwaniu. Blondyn wyciągnął zza pazuchy kryzysową, papierową lutnię i wzruszył ramionami.
- A bież se ją, rycerzu, skoro tak ci zależy. – Obejrzał się przez ramię na oniemiałego Izayę. – I wychędoż porządnie, bo napalona jest nazbyt.
Jego wyjściu towarzyszył głośny aplauz. Shizuo po raz pierwszy zrozumiał, co Kasuka widzi w aktorstwie. Chyba. 

15 komentarzy:

  1. O matko!! To było... BOSKIE!! Uwielbiam Cię i padam Ci do stóp *^*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Rairę *-* Kooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooooocham! I kcem jeszcze owo Jak mogłaś o tym zapomnieć?! >o<

    OdpowiedzUsuń
  3. Oh oh nowy rozdział *^*
    Przedstawienie xD
    próba: mam złe przeczucia, ze to Shizuo jest księżniczką xDDDD mózgu przestań! Beka z Shizuo w różowej, falbankowej sukni C:
    zjebałaś mój plan D:
    Drzewo prawdę ci powie
    Czekoladki heuheuheu walentynkowo xD
    Izaya chce być księżniczką? <3
    IZAYA JEST DOSTOJNĄ DZIWKĄ hahhaha padłam, leżę i nie wstaję

    HAHHAHAHAH ZAkończenie jest epickie. Shizuo zripostował przedstawienie xDDDD
    Ranyyy kocham cię za to opowiadanie <3 <3 <3

    baj de łej: u mnie Shizaya wiec jak chcesz to zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Haha, jebłam XD GENIALNE. O umiesz zlepiać filmiki? Zardroszczę, ja się w życiu tego jednego nie nauczę ._.''
    Raira ogólnie jest świetna. Pozdrawiam i czekam na następne notki ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahahahahhahahaha, padłam x D. I już lecę obczaić AMVUx D.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przychodzi mi miliony pomysłów na komentarz, choć nawet nie zaczełam jeszcze czytać aaaoooooaaaaa! no wiec filmik yt - boooomba! - tylko zakończenie by sie jakieś fajniejsze przydało - zrzędziu zrzędziu ^3^
    no i strasznie mi sie podoba ten obrazek w miniaturce przy rairaaawr - ja kcem takom tapeteeeeeę na lapku - a jak! :serduszka w oczach i inne takie: :D

    nooo dobra czytam ... - jakieś 20 sec później - bo tekst boski :

    przedstawienieee - dziwa i cudy - ja od początku myślałam, że Izaya nam w stroju księzniczki wyskoczy (ale, że jak grom zmiecie konkurencje - zaskakujące (nie, wcale nie - cicho głupi mózgu, pisze)) czemu Shizu-chan nie ucałował lubej skoro sama sie na niego rzuciła i nie wychędożył jak polecił rycerzykowi. cóż za całkowity brak wykożystania sytuacji.
    Haru i jej słowa - "drzewo prawde Ci powie" - a jakże :D

    śmiechu dużo - humoru - Shizuo - Izayi - a Katoda i Shinara niech sie idą schować, albo zamkną naszych (nie)kochanków w schowku na miotły po przedstawieniu i niech sie dzieje ....

    ależemsięspisałaufffffffff ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wchodzę sobie na twojego bloga by skończyć czytać to opowiadanie a tu bang! Okazuje sie że rozdział dodałaś całkiem niedawno 0.0 i man zaciesz x3
    Podobają mi sie twoje opowiadania :D
    A ten był genialny xD
    Mogłabyś mnie informować o nowych? Majne gg; 45170517
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Końcówka rozpierdziela...

    OdpowiedzUsuń
  9. O MATKO... CÓDO! DZIEWCZYNO, JESTEŚ WIELKA...!

    OdpowiedzUsuń
  10. "Stoj dziwko dostojna. To znaczy dziewko"xD Leże i płaczę. To jest boskie. Kocham Raire. Chce nastepna czeesc~

    OdpowiedzUsuń
  11. OMG, jesteś niesamowita.. dawno się tak nie uśmiałam, żebyś szybko wstawiła kolejną perełkę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. spam, spam C: u mnie Shizaya-zapraszam :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Zajedbawisty rozdział, czekam na więcej...

    OdpowiedzUsuń
  14. DOSTOJNA DZIWKA IZAYA, kocham Twoje opowiadanie </3 ~J.Zombie

    OdpowiedzUsuń