we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

poniedziałek, 7 stycznia 2013

RAIRAAAWR! episode 6.

Płakam przez te wszystkie cudowne komentarze. Się kiedyś zbiorę i poodpisuję na wszystko. Dziękuję :'D No i macie Rairę, bo też miałam ochotę na Rairę. Nie całkiem noworoczna, ale w jakimś stopniu... A, zobaczycie.

***

W pooooprzednim odcinku~

"dotachin jest online.
dotachin: jest coś zadane na jutro?
whatsupdoc: Mógłbyś chociaż udawać, że chcesz z nami porozmawiać. (^▽^)
ilovehumans69: budowa męskich organów rozrodczych
ilovehumans69: możemy odrobić zadanie razem
ilovehumans69: if you know what I mean"

"Shizuo: co to za nazwy?
ilovehumans69: wpisywać imię jako nick… <facepalm> ( ̄ー ̄)
Shizuo: co jest z tym nie tak?"

"zabićmendę: wchodzę na trzy sekundy
zabićmendę: żeby poinformować cię, że jutro skopię ci dupę
zabićmendę: spadam."

~ ~ ~

 - Shizu-chan, trzeba ci wymyśleć jakiś nick.
Shizuo odwrócił się tak gwałtownie, że kawałek ryżowej kuleczki wyleciał mu z ust.
- Won stąd! Jeszcze na przerwach będziesz mnie męczył?!
- Cześć, Izaya! – Shinra wychylił się zza barczystych pleców blondyna i uśmiechnął szeroko.
- Yo. – Kadota zdjął słuchawkę na czwartą część sekundy, żeby przypadkiem nie zostać wciągniętym do jakiejkolwiek rozmowy.
- Widzisz, wszyscy witają mnie tak ładnie, tylko ty jeden jak zwykle nieuprzejmy. – Izaya pokręcił głową z teatralną dezaprobatą i usadowił się pod nogami Shinry, opierając głowę o jego kolana. Shizuo zacisnął zęby i odwrócił głowę ostentacyjnie.
- Co mówiłeś na początku, Izaya? – Shinra pochylił się odrobinę, żeby spojrzeć brunetowi w oczy. Izaya przez dłuższą chwilę mierzył go wzrokiem, po czym powolnym ruchem uniósł rękę i pstryknął go w nos.
- Właśnie! Dobrze, że mi przypomniałeś. – Niespiesznie odwrócił głowę w kierunku Shizuo, który wciąż uparcie udawał, że jest zupełnie nieporuszony. – Musimy wymyśleć Shizu-chanowi jakiegoś nicka, żeby nie robił nam obciachu.
- Co złego jest w podpisywaniu się imieniem?! – Shizuo nie wytrzymał i odwrócił się w ich stronę ze ściągniętymi gniewnie brwiami.
- Nic – powiedział Shinra, przekrzywiając głowę – Ale… cała radocha w tym, żeby mieć jakiś pseudonim!
- Tsk. Dziecinada.
- Mówisz tak dlatego, że nie jesteś kreatywny i po prostu nie potrafisz nic dobrego wymyśleć. – Izaya wyprostował rękę w łokciu, żeby dosięgnąć do nogi Shizuo i dźgnął go palcem w kolano. Blondyn szybkim ruchem odsunął nogę, jednocześnie gromiąc go wzrokiem.
- Nieprawda!
- Prawda, Shizu-chan – zachichotał Izaya – Ale nie martw się, zaraz coś wymyślimy… Co proponujesz? – Znów zwrócił się do Shinry. Kishitani zagryzł wargę i zaczął się namyślać. W przeciwieństwie do Izayi, którego nastawienie „chcę się ponabijać” było bardzo widoczne, wziął to na poważnie.
- Chcesz coś z angielskiego? – spytał po chwili, spoglądając na Shizuo.
- Wszystko mi jedno – mruknął tamten zrezygnowany.
- Co powiecie na… bleachblonde?*
Shizuo spojrzał na Izayę ponuro.
- Chyba mu się nie podoba – zmartwił się brunet, drapiąc się po policzku – Dobra, to może… monster? Beast? Iwiileatyou? – Izaya bawił się coraz lepiej, obserwując twarz Shizuo, który czerwieniał ze złości coraz bardziej.
- Może coś nawiązującego do jego wyglądu… - Shinra poprawił okulary, wbijając w Shizuo badawcze spojrzenie.
- Widzę, że świetnie się bawicie… - Shizuo z nerwów nie mógł dokończyć ryżowej kuleczki. Shinra spojrzał na niego zatroskany i pochylił się, żeby ściągnąć ziarenko ryżu, które przykleiło mu się do ust. Izaya obserwował to w milczeniu, przymrużywszy powieki.
- Może Kadota coś wymyśli? – Odsunął się od Shinry i popełznął na czworakach w kierunku Dotachina, który też siedział na ziemi, tyłem do nich. Przyczaił się i zarzucił mu ręce na ramiona, wieszając się na nim. Kadota niezdarnym ruchem zdjął słuchawki i odwrócił się do niego.
- Co jest?
- Pierwsze angielskie słowa jakie przyjdą ci do głowy! – wykrzyczał mu Izaya do ucha. Kadota nie namyślał się długo.
- Big cock!
Shizuo zakrztusił się ostatnim gryzem ryżowej kuleczki, dłoń Shinry zamarła w drodze do okularów, które chyba miał zamiar poprawić, a Izaya tylko uniósł brwi odrobinę, nie domykając ust.
- Huh? – Brunet w końcu poruszył się, wciąż z rękoma zarzuconymi na Kadotę. – Aaa co cię skłoniło, żeby powiedzieć akurat to? Słyszałeś naszą rozmowę? – Obejrzał się na Shizuo, którego Shinra dość nieporadnie klepał po plecach, gdyż tamten się krztusił.
- Hm? Nie, nie słuchałem was. – Kadota pokręcił głową lekko. – Po prostu gdy robiłem wczoraj to zadanie na biologię, wpisałem trochę niefortunne tagi pierwsza strona, która wyskoczyła w wyszukiwarce miała taki tytuł.
- Co za… zbieg… okoliczności… - wymruczał Izaya powoli, znów odwracając się w kierunku Shizuo, z wzrokiem bez krępacji wbitym prosto w jego krocze, zupełnie jakby się nad czymś zastanawiał.
Gdyby nie fakt, że wciąż krztusił się ryżową kuleczką, Shizuo rzuciłby w niego ławką. Albo Shinrą.
No i w końcu przestał się krztusić.

*

whatsupdoc jest online
dotachin jest online
dotachin: ktoś mi w końcu wytłumaczy o co poszło?
whatsupdoc: To długa historia. Następnym razem, proszę, po prostu zdejmuj słuchawki!
Shizuo jest online
dotachin: shizuo niepotrzebnie się tak wściekł
dotachin: kurwa
whatsupdoc: E tam, nie mam mu za złe. Nic sobie nie złamałem i leciało się całkiem przyjemnie.
whatsupdoc: Cześć, Shizuo!
Shizuo: chciałem was przeprosić
Shizuo: gdy wracałem ze szkoły tak mnie nagle oświeciło
whatsupdoc: Nie masz nas za co przepraszać!
dotachin: nie jesteś zły?
Shizuo: nie, absolutnie
Shizuo: po co chować urazy
Shizuo: po co ukrywać uczucia
whatsupdoc: (o_o) Coś się stało?
Shizuo: przyszedł moment, w którym muszę to napisać
dotachin: ???
Shizuo: moje uczucia zupełnie zmieniły swą naturę
whatsupdoc: Co masz na myśli?
Shizuo: to nie agresja, to adrenalina i podniecenie, gdy go widzę
dotachin: co?
whatsupdoc: Kogo?
Shizuo: pragnę go i pożądam
Shizuo: jest dla mnie większym nałogiem niż papierosy
whatsupdoc: KTO?
dotachin: kto???
Shizuo: Izaya…
bigcock jest online
bigcock: Izaya…
bigcock: ty mała szmato
whatsupdoc: Co tu się dzieje???
dotachin: kto to jest bigcock?
dotachin: Shizuo???
Shizuo: jednak przekonałeś się do nowego nicka, Shizu-chan >D
bigcock: próbowałem zalogować się normalnie
bigcock: ale Shizuo było już zajęte
dotachin: wy dwaj
dotachin: powinniście się przeruchać i byłby święty spokój
dotachin: przepraszam nie chciałem tego napisać
dotachin: jesteście???
dotachin: serio chłopaki to nie śmieszne odpiszcie coś
dotachin: chłopaki??
bigcock jest offline
dotachin: omg jakieś hałasy u mnie za oknem
dotachin: a teraz na klatce ej
dotachin: gdzie poszedł shizuo?
dotachin:  szlag
dotachin: sdfkwioer543vfd
Shizuo: To ostatnie wygląda mi na twarz Dotachina przyciśniętą do klawiatury. Długie nogi, szybki krok, Shizu-chan.
dotachin jest offline
Shizuo: Meep.
Shizuo jest offline
whatsupdoc: Przepraszam, koledzy, potrzeby fizjologiczne zwyciężyły z tym, jak przyjemnie nam się pisało.
whatsupdoc: Koledzy?

/ prawdopodobnie koniec.

*

Z serii przychodzi idiota do lekarza, a lekarz też idiota.
Aka; trzy razy, kiedy Celty wyciągnęła złe wnioski i ten czwarty, kiedy też wyciągnęła złe wnioski.
- Nie idź w stronę światła, Shizuo. Słyszysz mnie? Nie idź w stronę… K-khe… I… Jakbyś puścił moje gardło, to b-byłoby miło… T-taka sugestia…
Shizuo powoli rozluźnił uścisk. Też dlatego, że po prostu robiło mu się coraz bardziej słabo.
- Chyba… jestem uczulony… na ten jad… - wymamrotał, dotykając niewielkiej, czerwonej plamki, która wykwitła mu na szyi po ukąszeniu przez coś, co wyglądało jak połączenie małej sowy z ważką.
Shinra przez chwilę machał rękoma jak opętany. Nie wiedział co ugryzło Shizuo, nie wiedział więc, czym go potraktować. W końcu jednak podjął męską, odważną decyzję.
- Wyssę ten jad!
Chwycił Shizuo za ramiona, w momencie, w którym tamten zatoczył się i przysiadł na biurku, po czym… przyssał się do niego niczym wampir.
- Nnnnh… - Odgłosy, które zaczął wydawać blondyn, były zdecydowanie spowodowane stanem przed-omdleniowym. Były też tak donośne, że całkowicie zagłuszyły kroki i skrzypnięcie otwierających się drzwi. – Uhhhn… Cześć, Celty…
Shinra odwrócił się gwałtownie. Stróżka śliny pomieszana z jadem spłynęła mu po brodzie. Gdyby Celty mogła krzyknąć, krzyknęłaby. Czarny dym wypełnił prawie cały gabinet niemym wrzaskiem. A potem wyciągnęła telefon i zaczęła wystukiwać wiadomość.
- Och…! Celty, to nie tak, jak…!
Celty odwróciła się na pięcie i wyszła, rzucając w Shinrę telefonem.
Twój tata od samego początku podejrzewał, że jesteś gejem. Muszę mu zwrócić honor.”

*
- Braciszku, nie panikuj.
- Właśnie, Kasuka. Nie ma się czego bać. Jestem lekarzem.
- Hm…
- Udam, że tego nie słyszałem, Shizuo. A teraz… otwórz buzię, Kasuka.
- No dalej, braciszku.
- Odgarnij włoski… Taak, widzisz, jak dobrze ci idzie? Shizuo mówił mi, że po ostatnim spektaklu wpadłeś w oko jakiemuś reżyserowi. Jeśli chcesz zagrać w tym klipie, musisz być gotowy. Weź to do ust.
- Nie panikuj braciszku. Słuchaj się Shinry. Z resztą… czy to nie jest zupełnie jak pocky?
- Hej, wypraszam sobie! To porządny sprzęt!
- Nie pomagasz, Shinra.
- Wybacz. Tak, starszy brat ma rację! To zupełnie jak pocky. Nie zakrztusisz się. No, otwórz usta. …. …..Nie da rady. Poddaję się, nie ufa mi.
- Dobra, ja to zrobię.
- Jesteś pewien?
- Odsuń się. …. No, Kasuka. Przecież bawiliśmy się w lekarza, jak byliśmy mali. Powiedz „aaa”. ….Pięęęęknie. N-nie, ale nie gryź… Delikatnie. I trzymaj tak.
Nagle drzwi otworzyły się i do gabinetu wpadła… dosłownie, wpadła, plackiem na podłogę… Celty. Nie, żeby przez ostatnie kilka minut podsłuchiwała i nie, żeby przypadkiem nacisnęła klamkę łokciem.
Cała trójka była schowana za parawanem. Shinra wytknął zza niego głowę, szybko łącząc wszystkie fakty.
- Nie! Celty, tym razem to naprawdę nie tak jak…!
Po rzuceniu w niego komórką, wybiegła tak szybko, że drzwi trzasnęły jeszcze zanim telefon nabił mu guza na czole.
Powinniście mu zabronić grać w klipach pornograficznych, a nie go szkolić!”
- O co poszło? – mruknął Shizuo, zerkając na załamanego Shinrę.
- Już – mruknął Kasuka po długiej chwili ciszy, wyciągając z ust termometr. – Nie lubię mierzenia temperatury – dodał półgłosem.
Ku zgrozie obu braci, Shinra rozpłakał się.

*

Osa. Ugryzła go w nogę. Taka była wersja. Więc widząc, że Kadota zsuwa bokserki coraz niżej, Shinra uniósł brew.
- Jeszcze raz, gdzie ona cię ugryzła…?
- Na balkonie…
- Pytam, w którym miejscu?
- Nno… Nie w nogę, wyżej trochę…
Shinra westchnął potężnie. A potem zacisnął szczęki i pochylił się nad... nad ugryzieniem, okej?!
Słysząc otwierające się drzwi, westchnął jeszcze potężniej i odwrócił się powoli. Już nawet nie wkładał emocji w tą kwestię, którą znał aż za dobrze.
- Celty. To nie tak, jak…
Celty tylko machnęła ręką, drugą wystukując krótkie „a, nieważne z resztą”. Zamiast zwyczajowego rzucenia telefonem, pokazała mu ekran i wyszła.

*

Następnego dnia Shizuo i Kadota, gnębieni wyrzutami sumienia, porozmawiali z Celty i wszystko jej wyjaśnili. Uwierzyła i znów zaczęła nazywać Shinrę Shinrą, a nie „gejaszkiem”.

*

…I ten czwarty raz, w Sylwestra.
- Szczęśliwego N-nowego… hah… Roku, Shizu-chan…
- Obyś zginął. …O, szlag.
- Cśśśćśś… Życzyć mi takiego losu, gdy trzymasz rękę w moich spodniach? Ha! Ha… Obyś zdechł, Shizu-chan…
- Też trzymasz rękę w moich spodniach, kretynie…
- Mogę przestać,  jeśli tego sobie…
- Zabiję cię, jeśli przestaniesz. Chuj z noworocznym miłosierdziem.
- Masz na myśli świąteczne miłosierdzie? To już dawno, dawno… za nami…  Och.
- Hmmm?
- Nie uśmiechaj się… głupio… tylko zrób tak jeszcze raz.
Skrzyyyp. Celty przekrzywiła szyję tak, jakby przekrzywiała głowę. Shizuo i Izaya przez dłuższą chwilę zbierali szczęki z podłogi.
- To… to…
- Spójrz na nas, Shizu-chan. Nie znajdziesz na to żadnego dobrego wytłumaczenia. Tym razem jest dokładnie, tak, jak…
Ramiona Celty zadrżały, tak, jakby chichotała i to zbiło z pantałyku nawet Izayę. W przeciwieństwie do Shizuo nie był czerwony jak burak, ale uniósł brwi lekko.
Spokojnie. Ten gabinet jest naprawdę jakiś pechowy. Pewnie po prostu nawzajem odcinacie sobie metki od bokserek. Czy coś w tym stylu. Haha. Szczęśliwego Nowego Roku, chłopaki.”
I wyszła.
- …Hm.
- Wiesz co, Shizu-chan? Powinniśmy to zrobić naszą noworoczną tradycją.
- Och, zamknij się.
- Zmuś mnie.
Zmusił.

22 komentarze:

  1. O będę pierwsza? Fajnie :D
    Więc tak po pierwsze to już od dawna sobie zaglądam na tego bloga, ale ostatnio mało przez to zawieszenie, ale cieszę się, że wszystko znów działa. Ogólnie bardzo podoba mi się twój styl pisania i uwieeeelbiam twoje prace :D Strasznie ciągnie mnie do twojej shizayi która kiedyś była moim nałogiem, niestety teraz leży na półce ._.
    Um kocham Rairę jest świetna XD dużo jeszcze jej będzie? Sorki, ale jestem mało zorieintowana @__@''
    Celty ma szczęście do... pewnych... przypadkow :D ''gejaszku'' :D
    No nie wiem co miałabym jeszcze pisać więc tylko pozdrawiam i czekam na kolejną shizayę (wybacz, ale czytam tylko to, bo oglądam mało anime, a mam zasadę, że jak nie obejrzałąm to nie czytam).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dgfjhdfj, dziękuję <333
      Ja też kiedyś miałam taką zasadę, ale teraz gdzieś zniknęła moja cierpliwość i czytam wszystkie spoilery i opowiadania, jakie tylko znajdę xD

      Usuń
  2. Yey x D! Slit xd. Jestem na tel. Wiec dupa, ale rozwalilas mnie, lool x D. Ach, dobra... nie jestem mistrzem w pisaniu komentarzy, wiec wybacz xd! Ale genialne xd.

    OdpowiedzUsuń
  3. hahaha Kocham, to wielbię, pożądam
    :Q___________________________
    Dobra czas na składny komentarz.... Żart
    heh sceny na chatcie mnie rozbrajają.
    Oficjalnie zatwierdzam rzut Shinrą jako nową dyscyplinę olimpijską!
    Jak zwykle seria o doktorze niszczy mi mózg ._____________. ale to nie ważne, bo warto się tak poświęcić hahaha
    Kadota mistrz angielskiego >.> A jakie angielskie słowa tobie pierwsze przychodzą do głowy?
    Shizuś to szybki jest xD
    Scena sylwestrowa @____@
    Tradycyjnie umarłam po raz szósty [*]


    p.s u mnie jest Sylwestrowy One-shot z Shizayą więc jakbyś chciała przeczytać to zapraszam ;3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzut Shinrą X'DDDD
      W ogóle, w ogóle, Twoje komentarze sprawiły mi ostatnio na tyle dużo radochy, że szczerzyłam gębę do laptopa przez dobry kwadrans. Dziękujęęęę <333!

      Usuń
  4. Odcinanie metek - taaak - I see that moment *q*
    Ciesz sie, że pojawił się kolejny epizodzik, świetny miałaś pomysł z tym chatem .. genialne fragmenty.
    Ale żeby nie było niejasności, to co robili tam w piwnicy, na dole, to było to co myśle, że robili, a nie znowu coś czego nie robili, a wszyscy mieli myśleć, że jednak robili, tak?
    big cock - Katoda rulezz ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhm, to, co robili tam w piwnicy, na dole, to było to, co myślisz, że robili, a nie coś, czego nie robili, a wszyscy mieli myśleć, że jednak robili. XD
      Wszystko to wina alkoholu!~ (i skrywanej głęboko pod maską nienawiści i przemocy frustracji seksualnej trochę też)

      Usuń
    2. Twoje wyjasnienie ma ty~le sensu xDD

      Usuń
  5. Zakochałam się w tym opowiadaniu, wiesz? *q*
    Przebrnęłam przez większość opowiadań, dziś zamierzam dokończyć =w=
    I i i i i od teraz już nie pójdę do lekarza Q_Q przez Ciebie umrę. Obawa, że zacznę się ryć doktorkowi prosto w twarz jest zbyt silna D: xD Chacik był piękne xD biedny Kadota x3 oficjalnie ogłaszam, że Durarara jest na mojej liście zaraz po Ao no Exorcist, jak tylko skończę, to przeczytam (na św. Dygdy...)
    I i i i no piękne *w* nie jestem zdolna do pisania sensownych komentarzy, wybacz. Tylko, no ja chcę więcej, więcej, więcej *q* więcej Izay'i!! Mreheheheh x3 Dobra, kończę tego koma, bo mnie śmierć zastanie... Weny~!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki był mój cel. Już zawsze, gdy będziesz u lekarza, do głowy będzie przychodziło Ci tylko "WEEEEŹ TO DO BUZI, KASUKA!" C:
      Więcej Izayi? Ha! Moim ulubieńcem jest Shizu, ale Izajkę wyjątkowo dobrze mi się pisze, szczególnie w tym opowiadaniu. W ogóle ono sprawia mi tyle radochy, że chyba będę Was nim męczyć aż po grobową deskę, o.

      Usuń
    2. Mysle ze ta grosba jest jak najbardziej akceptowana przez wszystkich <3

      Usuń
  6. a co byś powiedziała na Giammon x Kaito z Phi Brain? c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omader, YES. uwielbiam ich i zapisuję sobie ten pomysł. :3

      Usuń
  7. Cholera! Kocham Cię, kobieto. ;) A Rairę mogłabym czytać codziennie. Ba! Czasami nawet częściej ^-^ W bardzo łatwy sposób poprawiasz mój humor. xdd I przywołujesz wspaniałe wspomnienia ze szkolnej wycieczki w tamtym roku. Zawsze jak czytam wypowiedzi Shinry, przypominam sobie jak jedna z koleżanek próbowała być mądra, ale jej nie wyszło >D Dziękuję za tak świetne opowiadanie, mam nadzieję, że będziesz je pisać do znudzenia! (oby to nie nastąpiło szybko O.o) Liczę szybko na nowy rozdział. Btw, z chęcią przeczytam coś innego z Drrr, ale jestem jak najbardziej za szkolnymi perypetiami. ^-^
    Pozdrawiam i ściskam~!

    OdpowiedzUsuń
  8. Z ręką na sercu mówię, że uzależniłam się od Twojej twórczości *q*
    Jeszcze zanim dodałaś 6 rozdział ( <3 ) to sprawdzałam codziennie, bo ''MOŻE DZISIAJ JEST'' XD
    A co do notki - jak zwykle mnie rozwaliłaś, zwłaszcza rzutem Shinrą i głową Kadoty na klawiaturze [*] Mam TAKĄ OGROMNĄ NADZIEJĘ, że szybko dodasz następny, a jak nie dodasz, to będę jak Shizuo i się u Ciebie zjawię XD
    Napisałabym jakieś pozdrowienia, ale to takie gimbusiarskie ;____;
    To przynajmniej weny życzę~ c:

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej. Dawno mnie tu nie było. Odkąd zapowiedziałaś przerwę świąteczną. I właśnie dzisiaj, przy przeglądaniu zakładek wpadłam znowu na ten link. Pełna nadziei kliknęłam w niego. I jestem xd ERTYKBVCXSDFGHJKIUYTFHNJ *.*
    Jesteś po prostu zajebista. Zawsze jak czytam Rairę dostaję npadu śmiechu, przez co utwierdzam rodziców w przekonaniu, że powinni mnie wysłać do psychiatryka. Pisz, błagam, pisz dalej, pisz często, bo ja to UWIELBIAM! Pozdrawiam i życzę dużo weny ^.^

    OdpowiedzUsuń
  10. Haaaah, dawno się tak nie uśmiałam ^^ Ba, zaczęłam się śmiać prosto w kubek z herbatą... xD A kot się na mnie patrzy jak na wariatkę ;D
    Mam nadzieję, że to nie koniec Rairy ;D I Shizayi.
    Pewnie już Ci kiedyś pisałam, ale się powtórzę: piszesz wprost geniaaaaalnie. Normalnie Cię kocham :D
    Czekam na nową notkę ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Heeey, natrafiłam na tego bloga dzięki koleżance i o jeju przeczytałam perypetie tej czwóreczki w bardzo szybkim tępie XD Uwielbiam to opowiadanie, a szczególnie perypetie Doktorka i nie porozumienia z Celty *U* ~J.Zombie

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń