we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

poniedziałek, 15 października 2012

RAIRAAAWR!! episode f_cking!5

W sumie to nie wiem, co robię. Przepraszam? Nie przepraszam?
TO BĘDZIE JEDEN Z NAJBARDZIEJ HISTERYCZNYCH, WYRWANYCH Z KONTEKSTU EPÓW RAIRY. Okej? Okej.
Ahh no i mam nadzieję, że jakoś wpadacie tu czasem bez moich powiadamiaczy, bo nie będę w stanie wysłać powiadomień.. postaram się jutro.

*przepraszam za to, co zaraz przeczytacie*
~

- To nieprawda. – Izaya, ze skrzyżowanymi na piersiach rękoma, prychnął.
- Co nieprawda? – Shinra zerknął na niego znad czytanej mangi.
- Nieprawda, że Shizu-chan jest seme absolutnym.
Shizuo, który został już oświecony w kwestii yaoi i odpowiadających kochankom ról, odwrócił się gwałtownie.
- Co masz na myśli, mendo? – Uniósł brwi. Brzmiał bardzo wojowniczo.
- Proszę cię. Wiem, że bardzo chcesz ochronić swój tyłek, ale taka jest prawda. – Izaya nie patrzył na niego, obserwując własne paznokcie. – Jest ktoś, kto mógłby powalić cię na łopatki.
- Co ty mówisz, Izaya? – Shinra przekrzywił głowę, patrząc na bruneta z zaintrygowaniem.
- Do~ ta~ chin~ . – Izaya wyszczerzył zęby, zezując w kierunku Kadoty.
- To nie moje klimaty… - Kadota uniósł dłonie w obronnym geście, kręcąc głową delikatnie.
- Nasze też nie! – Izaya zignorował pobłażliwe spojrzenia, jakimi obdarzyła go pozostała trójka, i uśmiechnął się kącikiem ust. – Mówię czysto teoretycznie. Uważam, że Dotachin z łatwością zrobiłby uke z naszego Shizu-chana.
- Ty już całkiem upadłeś na głowę. – Shizuo westchnął, postanawiając nie dać się sprowokować.
- Co to znaczy, Shizuo? – Kadota nagle opuścił ręce, spoglądając na blondyna pytająco. Shizuo odwrócił się do niego, otwierając usta, żeby coś odpowiedzieć, ale widząc wyraz twarzy Dotachina, głos zamarł mu w gardle. Aura, która otaczała chłopaka w tym momencie niezaprzeczalnie budziła grozę.
- Atmosfera się nam zagęściła. – Izaya zatarł łapki. Dokładnie o to mu chodziło. – Co wy na to, żeby sprawdzić, który z was bardziej nadaje się na seme?
- Co? – Kadota znów przybrał dość niewinną pozę. Mimo to, Shizuo wciąż patrzył na niego nieokreślonym wzrokiem. – Nie, nie… Już mówiłem, że…
- Spokojnie, po prostu rozwiążcie to za pomocą wrestlingu.
- Ty zboczeńcu, co to za uśmiech…?! – Shizuo posłał Izayi mordercze spojrzenie.
- Ach, wrestling! – Kadota uśmiechnął się, jakby z ulgą. – Na to mogę pójść.
- Ale… - Shizuo spojrzał na niego i znów został przytłoczony dominującą aurą.
- Daj spokój, Shizuo, przecież jesteś ode mnie silniejszy… - Dotachin uśmiechnął się, zdejmując koszulkę. Blondyn przełknął ślinę, przejeżdżając wzrokiem po jego umięśnionym torsie. – Zawsze chciałem się z tobą spróbować.
- Ta… - Shizuo zmierzwił włosy ręką, udając, że nie widzi bardzo zadowolonego spojrzenia pewnego zboczonego bruneta.
- Dobra, ale widzicie jakieś odpowiednie miejsce? – Kadota wstał i rozejrzał się po pokoju.
- Chyba tylko łóżko jest odpowiednie. – Izaya wzruszył ramionami, nawet nie starając się brzmieć niewinnie.
- Racja. Podłoga za twarda, jeszcze zrobimy sobie krzywdę. – Kadota zdawał się zupełnie nie dostrzegać dwuznaczności sytuacji. Shizuo, przeklinając w myślach wszystko, co możliwe, niechętnie ruszył w kierunku łóżka. Dotachin uśmiechnął się do niego uśmiechem najlepszego kumpla, gdy zdarł z niego koszulkę.
- O rany. – Izaya oblizał wargi, usadawiając się na fotelu wygodnie.
- Zapaśnicy walczą bez koszulek. Chodź, Shizuo. Pokażemy im co to znaczy męska walka.
- Jasne… - Shizuo nie miał już siły ani motywacji, aby protestować. Wpełzł na łóżko i usadowił się na środku, czekając ze zrezygnowaniem. Wciąż pocieszał się myślą, że ma swoją siłę jako asa w rękawie.
- Są jakieś zasady? – Kadota poszedł za jego przykładem, przykucając naprzeciwko niego.
- Nie wkładać palców do oczu, nie szarpać za włosy, nie gryźć… Chociaż… Zmieniłem zdanie, gryzienie jest dozwolone.
- Zrozumiano. – Kadota spojrzał na Shizuo w skupieniu. Blondyn ponownie westchnął, próbując się skoncentrować.
- Shinra, odliczaj.
- Trzy, dwa, jeden… Ding. – Kishitani dość nieudolnie sparodiował gong. Blondyn nawet nie zdążył poruszyć palcem, gdy Dotachin przylgnął do niego, mocno łapiąc go za ramiona. Tamtemu wystarczyło jedno spojrzenie w kierunku Izayi, aby domyśleć się, jak dwuznacznie wygląda to, co robią.
- Walcz, Shizuo – wymamrotał Kadota z wysiłkiem. Shizuo był na tyle silny, że nie musiał bardzo napinać mięśni, aby odeprzeć jego atak. Pocieszył go fakt, że głos Dotachina zabrzmiał ulegle i jakoś tak uke. Też zacisnął dłonie na jego ramionach i naparł do przodu. Kadota jęknął i zaczął tracić pozycję.
- No co ty, Dotachin! – Izaya przekrzywił głowę, wychylając się z fotela w ich kierunku. – Wiesz, co to znaczy być na dole, prawda? Wiesz, czym to się kończy?
Kadota wierzgnął się niespokojnie.
- Nie słuchaj go – mruknął Shizuo, starając się nie zrobić mu krzywdy. – To tylko zapasy. Żadne seme, żadne uke.
- Mówi tak, bo będzie ci wkładał! – Izaya oparł się o bok kanapy na dłoniach, prawie dysząc blondynowi w kark. Shizuo na chwilę rozluźnił uścisk, żeby odgonić go machnięciem ręki, zupełnie jak natrętną muchę.
Kadota zaczął atakować go ze zdwojoną siłą i zawzięciem.
- Eh… - Shizuo musiał przycisnąć go mocniej i lekko przesunąć nogę. Jego kolano nieznacznie wsunęło się w przestrzeń pomiędzy nogami Kadoty. Nie umknęło to uwadze bardzo zaangażowanego komentatora.
- Widzisz?! Widzisz, już pokazuje dominację! – zawołał Izaya zapalczywie – Broń się, Dotachin! Broń dupę!
Kadota rzucił się do przodu, przywierając torsem do torsu Shizuo. Ich żebra nieprzyjemnie zagrzechotały, mięśnie napięły się, oddechy przyspieszyły.
- I ty go słuchasz?! – Shizuo zacisnął zęby, postanawiając skończyć walkę jak najszybciej.
- Kadota, dupa! – Izaya zacisnął pięści, nawiązując z Dotachinem kontakt wzrokowy. – Bądź seme, Dotachin! Zachowaj się jak seme…!
- Dość tego! – Shizuo naparł do przodu mocno, z mocnym postanowieniem przewrócenia Kadoty i zakończenia przedstawienia.
- Dałeś się wyruchać! – zawył Izaya, przewracając się w fotelu i machając nogami w powietrzu.
Kadota, wykorzystując chyba całą swoją siłę, zdecydowanym ruchem objął Shizuo ramieniem, po czym wsunął dłoń w jego spodnie. Trwało to ułamek sekundy – tyłek Shizuo i jego palce dzielił tylko cienki materiał bokserek. Dotachin zrobił rzecz, którą seme robią bardzo często; przycisnął tak mocno, jak tylko potrafił.
- Aah!~ - Shizuo wydał z siebie dźwięk, o którego umiejętność wydania nigdy by się nie podejrzewał. Wszystkie jego mięśnie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki rozluźniły się i zwiotczały. Runął na plecy, wyginając się w łuk, cały zaczerwieniony na twarzy. Kadota przyszpilił go do pościeli za nadgarstki i zawisł nad nim z miną prawdziwego seme.
- Yatta!~ - Izaya spadł z kanapy, wrzeszcząc dziko.
- DING! – Shinra, równie podekscytowany, co zdziwiony, znów udał gong. – Walka skończona! Werdykt… Shizuo jest-
- Dobra, starczy! – jęknął Shizuo, chcąc zagłuszyć przykrą prawdę.
- UKE! – dokończył Izaya, wspinając się na łóżko tuż obok nich – A dupa Kadoty jest bezpieczna!
- Zamknij się! I tak była bezpieczna! – krzyknął Shizuo, czerwony z upokorzenia i… innych doznań.
- To była walka – odetchnął Kadota, jakoś niezbyt kwapiąc się, aby zejść z Shizuo.
- Teraz możemy całkiem bezpiecznie przyznać ci tytuł seme absolutnego – uśmiechnął się Izaya.
- Mówiłem już, to nie moje klimaty – mruknął Kadota, w końcu schodząc z drżącego jeszcze Shizuo. – Wybacz, stary.
- Spoko – jęknął tamten – tylko czuję się jakby mi siła mięśni spadła o dziewięćdziesiąt procent.
- To już wiesz, gdzie i jak przycisnąć, gdy się poczujesz agresywnie – uśmiechnął się Izaya szeroko.
- Poza tym, nie traktujmy tych słów tak lekko – ostrzegł ich Shinra, wspinając się na łóżko – Na dzielnicy jest teraz jeszcze ten cały Simon. W każdym razie, no… Nigdy nic nie wiadomo z seme absolutnym. Nic nie jest absolutne.
I, zupełnie nie zauważając, jakie zniesmaczenie i zszokowanie wywołały jego słowa, chwycił ramię Shizuo i zaczął je na zmianę zginać i prostować w łokciu.
- Puść – warknął tamten, gdy poczuł, że jego siła wraca – Ej, nie znam się, ale… jest takie coś, jak uke absolutne? – spytał tonem „wcale nie jestem ciekaw, a jak ktoś tak powie, to połamię kręgosłup”.
- Z naszej czwórki to chyba byłby Shinra – podjął temat Kadota. Doktorek wyprostował się, wciąż siedząc na łóżku i zwinął usta w dziubek. Przekrzywił głowę i zmierzwił sobie włosy, tak, że na czoło spadł mu mały kędziorek.
- Tak? – spytał, mrugając bardziej uprzejmie zdziwiony, niż zszokowany. Pozostała trójka przełknęła ślinę na tak uroczy i niewinny widok.
- Na pewno ze mną – powiedział Shizuo, rozglądając się za koszulką – No i… siłą rzeczy z Kadotą – dodał niechętnie. Spojrzał na Izayę.
- Co? – Uśmiech bruneta był trochę mniej dumny, niż zwykle. Jakby uznał za obraźliwe choćby sugerowanie, że mógłby być uke absolutnym.
- No nic – wyszczerzył zęby blondyn – Tylko… Uhm, nieważne.
I parsknął śmiechem. Izaya ściągnął brwi.
- No powiedz.
- No bo ty… pasujesz mi na taką… - Shizuo obciął go taksującym spojrzeniem i uśmiechnął się nikczemnie. – Na taką dziwkę wszystkich.
- Eeeeeeh?! – Izaya rzucił się do przodu, chyba w przekonaniu, że mięśnie Shizuo nie odzyskały jeszcze pełni swoich możliwości. Wylądował na jego klatce piersiowej i zaczął uderzać w nią pięściami. – Wypraszam sobie, Shizu-chan!
Shizuo złapał go za bluzkę na plecach i odsunął od siebie, rozbawiony.
- Przecież my tu tylko teoretyzujemy, prawda? – Skrzyżował ręce na piersiach. – Prawda, Izaya?
- Oczywiście! – warknął Izaya, też krzyżując ręce. Shinra i Kadota patrzyli to na jednego, to na drugiego, zupełnie, jakby oglądali mecz tenisa.
- Ykhm… - Kadota odchrząknął po dłuższej chwili niezręcznej ciszy. – Shizuo, chodź tu na chwilę.
- Po co? – Blondyn spojrzał na niego nieufnie, a jego ręce automatycznie powędrowały w kierunku pewnej tylnej części ciała.
- Coś mi wpadło do głowy.
Jako, że Shizuo niezbyt był chętny, żeby się przysunąć, Kadota zwyczajnie sięgnął po niego (pewien swojej dominacji) i przyciągnął do siebie, obejmując ramieniem, po czym wyszeptał mu coś na ucho. Blondyn, z początku odrobinę spięty, rozluźnił się widocznie i uśmiechnął lekko.
- Co jest? – spytał Izaya, mrużąc powieki.
- Też chcemy obejrzeć walkę. – Shizuo zszedł z łóżka i zajął fotel, z którego wcześniej komentował Izaya.
- Między wami – dodał Kadota, przysiadając na oparciu tego fotela. Shizuo z niezadowoleniem spojrzał na górującego nad nim Dotachina, ale nic nie powiedział.
Shinra i Izaya wymienili zdziwione spojrzenia.
- No dobra – Izaya wzruszył ramionami. – Ale my się nie rozbieramy!
- Dziewczynki – prychnął Shizuo, symulując kaszel. Izaya zmrużył oczy.
- Pokażmy im, doktorku – mruknął, oblizując usta. Shinra wyglądał na całkiem podekscytowanego. Izaya, niby przypadkiem posyłając Shizuo prowokujące spojrzenie, przysunął się do tamtego na łóżku i bardzo powolnym ruchem ściągnął mu okulary. – Trzeba pamiętać o BHP.
Odłożył okulary na szafkę i… skoczył w kierunku Shinry.
- Walczymy o pozycję seme, prawda? – wymruczał, zerkając z ukosa na publiczność, jednocześnie wsuwając dłoń pod koszulkę Shinry.
- Łaskocze! – zachichotał Kishitani, próbując się bronić. Izaya również się zaśmiał, drugą dłonią unieruchamiając nadgarstek tamtego i zaczął go miziać nosem gdzieś w okolicach szyi. Shizuo i Kadota patrzyli na tą „walkę” z minami sugerującymi, że nie są pewni swojego stosunku co do niej.
- Whoopsie, uważaj…! – Izaya sprytnie wcisnął kolano pomiędzy nogi Shinry i chwycił go dłońmi za biodra. Kishitani, wciąż się śmiejąc, wtykał mu palce między żebra i machał głową na wszystkie strony, chcąc uniknąć gryzienia po uszach. Wyglądali jak dwa, bawiące się, małe kotki.
- Nie wiem, czy się śmiać, czy płakać… - mruknął Shizuo, gdy Izayi udało się odrobinę przewrócić Shinrę.
- Mam nadzieję, że tak nie wyglądaliśmy – Kadota podrapał się po głowie zakłopotany.
- Iii, to by było na tyle! – Izaya w końcu całkiem przygwoździł Shinrę do ziemi. Trzymając go za ramiona, usiadł na nim okrakiem i pochylił się.
- Aaa, zostałem pokonany! – zawołał Shinra teatralnie zrozpaczonym głosem – Jesteś moim seme!
- Seme może wziąć sobie co chce, prawda? – Izaya przekrzywił głowę i pieszczotliwym ruchem poprawił włosy na głowie pokonanego.
- Cóż, chyba tak… - Shinra westchnął ze zrezygnowaniem. Orihara uśmiechnął się złowieszczo, po czym zgiął ręce w łokciach, zacisnął palce na materiale koszuli Kishitaniego, pochylił się i przeciągle cmoknął go w usta. Obserwatorzy patrzyli na całą scenkę z nieokreślonymi minami.
- No, już, możecie przestać robić sobie dobrze, to koniec! – Brunet zwinnie zsunął się z Shinry i usiadł na łóżku po turecku.
- Gdzie macie scenariusz? – Shizuo pokręcił głową z dezaprobatą.
- Już koniec? Miałeś mnie obudzić, Shizuo. – Kadota przeciągnął się i ziewnął ostentacyjnie.
- Phi, zazdrościcie, bo wasza walka nie była taka widowiskowa. – Shinra, odrobinę zarumieniony, sięgnął po leżące na szafce okulary i ubrał je z powrotem na nos.
- Ani nie miała takiego grand finale! – Orihara zarzucił ramię na swojego uke i wyszczerzył zęby w prowokującym uśmiechu. Kadota zmrużył powieki.
- Oj, gadanie. – Jego potężne dłonie zacisnęły się na ramionach Shizuo i odwróciły go bokiem.
- Huh? – Blondyn zamrugał zdezorientowany.
- Spóźnione grand finale też się liczy. Czy tam happy end.
- Kadota! – warknął ostrzegawczo Shizuo.
- Cicho siedź, jesteś moim uke – warknął Kadota, wyjątkowo wczuty w nastrój i przyciągnął go do siebie, po czym dość brutalnie przycisnął usta do jego ust.
- Ungh! – Oczy Shizuo były szeroko otwarte, gdy pocałunek przeciągnął się, wbrew wytycznym delikatnego „happy endu nie plus osiemnaście”. W końcu Dotachin puścił go, z bardzo poważną i dominującą miną, i skrzyżował ręce na piersiach.
- I co teraz powiecie? – spytał wojowniczo. Ani Shinra ani Izaya nie wydawali się chętni do podjęcia wyzwania. Dodatkowo, tamten drugi, pomimo wcześniejszych prowokacji, miał niezbyt zadowoloną minę.
- W-widziałem tam język… - wyjąkał Shinra w końcu.
To przeważyło. Shizuo, doszedłszy do siebie, bardzo powoli podniósł się na nogi, sięgnął po wysoką, stojącą lampę i zrobił z niej charakterystyczny dla siebie użytek. A potem z szafki nocnej. A potem z łóżka. Fakt, że był czyimś uke, zdawał mu się w zupełności nie przeszkadzać w dawaniu nauczki także swojemu seme.
W końcu, rola bad-ass uke też musiała komuś przypaść.

10 komentarzy:

  1. Pierwsza? Jak miło ;P
    Co do notki.... powaliła mnie na łopatki !
    Czekam na NEXT ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudna notka *-*
    Czekam na dalsze części ^o^

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie, gdzie kawał? ps. łaaaaaaj takie paringi .. boli mnie wyobraźnia xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ahaha i bardzo dobrze! yaoistka ma otwarta być xD
      kawału nie było, bo notka kryzysowa ._. :(

      Usuń
  4. musiałam gryźć się w rękę by nie chichotać jak wariatka xD Dzięki wielkie Shei - chan xD

    OdpowiedzUsuń
  5. Łoo. Tego to się nie spodziewałam. Niezła akcja, jak zwykle rzucasz na kolana! Kocham te notki najbardziej ze wszystkich twoich opowiadań chyba ^.^

    OdpowiedzUsuń
  6. PROSZEEEE PAAANIII ONI SIĘ GEEEEJĄĄ xD
    Hahahaha Izaya jaki napalony. Taki kozak to moze sam sprawdź z Shizusiem kto jest seme. I tak to jest pewna sugestia o///o
    Heh po raz pierwszy czytam historie w której Shizu-chan robi za tsundere hahaha pasuje mu ta rola xD ale tylko jako młodzikowi. Dorosły Shizuś to seme ABSOLUTNE! ♥
    Kadota >__\\\< ale mam rozkminę z koleżanką bo nie umiemy sie zdecydowac który z nich byłby Uke xD teraz znam sposób jak to sprawdzić ! Dzięki kochanie :*
    Walka ukesiów lool Izaya jak odważnie xD ostrożnie bo jeszcze Shinre rozdziewiczysz @w@ jak ja zazdroszczę kadocie i Shizuo taki widoków *^* chociaż mój mózg bardzo umiejętnie je odtwarza xD mózgu tak trzymaj!!

    Ten rozdział absolutny number one!!!!!!!
    ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥
    Generalnie to nosebleed, orgazm i cała reszta xD
    Podejrzewam że jak to pisałaś to miałeś w głowie coś typu : mózgu przestań xD Dobrą masz wyobraźnię :D weź daj kawałek xD
    Masz świetny styl pisania postaram sie przeczytać resztę twoich opowiadań ale to nie teraz xD bo trochę późno ... Ale czekaj na spam! :D gorąco ściskam, całuję, przytulam i nie puszczam :*

    Nawet bez lekarza idioty i idioty umarłam po raz piąty [*]

    OdpowiedzUsuń
  7. Padłam xD Bardzo... hmm... ciekawy? sposób sprawdzenia kto jest Seme xD Awww... Czyżby zazdrosny Izaya? */////*

    OdpowiedzUsuń