we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

niedziela, 12 sierpnia 2012

RAIRAAAWR!! episode 3

Hiiiya! Wracamy z kolejnym... odcinkiem?...
Ale najpierw... i mam nadzieję, że wszyscy to przeczytają... kto ogląda Supernatural? Bo ja zaczęłam niecały miesiąc temu i (NOLIFENOLIFENOLIFE) został mi do nadrobienia tylko siódmy sezon. Soooł... Mam wielką ochotę napisać opowiadanie. Dłuższe. Mam tylko mały (WIELKI) dylemat dotyczący pairingu. Absolutnie ubóstwiam Castiela, więc Dean/Castiel, ale za to Sam/Dean to taka guilty pleasure... Bracia... No i miałabym więcej pomysłów. Pomoc, maybe?
______________________

- Izaya, kładź się już na litość boską! – Shinra starał się zabrzmieć groźnie, ale niezbyt mu to wyszło, biorąc pod uwagę fakt, że dusił się ze śmiechu.
- Czekajcie, czekajcie, teraz będzie najlepsze…! – Izaya stał na stole przesuniętym na środek pokoju, a zachowywał się jakby był na scenie. Jedynym światłem, jakie na niego padało, było to księżycowe zza okna. – Odwraca się tak o… - Rozłożył ramiona szeroko, bardziej postawą przypominając goryla, niż człowieka, i odwrócił się przez ramię z bardzo głupim wyrazem twarzy. – I mówi… „Nie lubię go.”
- Izaya, to okrutne! – wycharczał Shinra, przytykając kołdrę do twarzy – Wcale tak nie wyglądał. I bądź ciszej, bo przyjdzie jakiś sensei!
- A potem… Gdy ja uderzam w jakiś świetny komentarz, on na to… - Tutaj Izaya odwrócił się gwałtownie, zarzucając włosami jak gwiazda wielkiego formatu i wyciągnął przed siebie dłoń w geście „mów do ręki”. – „Zamknij się.” A potem scena rodem z King-Konga, słuchajcie!
- Lepiej, żeby Shizuo tego nie widział – wymamrotał Kadota, także skryty za kołdrą.
- Arrrrrrgh! – Izaya sparodiował bieg w zwolnionym tempie i wyjątkowo pokraczne uderzenie pięścią. W momencie, w którym udawał Shizuo wyrywającego drzwi z zawiasów, otworzyły się te od łazienki w ich pokoju.
- Już wolna – mruknął Shizuo, mierzwiąc mokre włosy, a widząc całą sytuację, zatrzymał się w pół kroku. – Co wy robicie?
- Ależ nic! – Izaya zeskoczył ze stołu i splótł dłonie za plecami. Shizuo zmierzył wszystkich podejrzliwym wzrokiem.
- Po ciul ten stół przesuwaliście?
- Żebyś potem nam na nim zatańczył – powiedział Izaya, zbliżając się do niego drobnymi, tanecznymi kroczkami.
- Pff. – Shizuo nie skomentował tego, tylko wyminął go i położył się do swojego łóżka pod oknem. W tym momencie, gdy wszyscy ucichli na chwilę, dobiegły ich odgłosy kroków z korytarza.
- Mówiłem! – syknął Shinra – Idzie jakiś sensei! Powinniśmy już dawno mieć zgaszone wszystkie światła. Izaya, szybko, gaś światło w łazience!
Izaya machnął ręką; coś świsnęło i światło w łazience zgasło. Shizuo mógłby przysiąc, że widział błysk ostrza, ale nie zdążył się nad tym zastanowić, bo coś skoczyło mu w nogi i zaczęło wpełzać pod kołdrę.
- Co ty…! – zaczął podniesionym głosem, ale szczupłe palce zatkały mu usta, gdy Izaya przylgnął do niego pod kołdrą całym ciałem. Nie było czasu na protesty, bo drzwi otworzyły się i do pokoju wszedł sensei. Wszyscy leżeli w łóżkach, ale w powietrzu wyczuwalny wręcz był jeszcze pospieszny ruch, a ich głosy odbijały się echem od ścian.
- Śpicie już? – spytał sensei rozbawionym tonem, krzyżując ręce na piersiach.
- Taak, już przysypiamy – mruknął Kadota, poprawiając kołdrę.
- To dobrze – powiedział tamten, przecierając oczy. Nie miał na sobie okularów, więc nie zauważył, że łóżko Izayi stoi puste. Prawdę powiedziawszy kołdra była zaścielona i fortunnie ułożyła się tak, że wyglądało to jakby pod nią leżała jakaś osoba. – Musicie być wyspani, bo jutro jedziemy przejść się po górach.
Shinra i Kadota zaczęli wypytywać o szczegóły, a zadowolony sensei okazał się bardzo chętny do rozmowy, chociaż teoretycznie była już cisza nocna. Tymczasem Izaya bezszelestnie wręcz, a jednocześnie bezwstydnie wykorzystywał te intymne chwile bliskości z Shizuo. Niby przypadkiem wiercił się tak, żeby ocierać się o pewną część ciała blondyna. Tamten tylko zaciskał zęby, szczypiąc Izayę dość boleśnie, co widocznie brunetowi sprawiało wielką radochę. W końcu odwdzięczył się tym samym, ale w takim miejscu, że Shizuo chcąc nie chcąc wydał z siebie krótki, zbolały odgłos.
- Wszystko gra, Shizuo-kun? – spytał sensei, spoglądając na Shizuo z troską, zupełnie nie zauważając, że nogi Izayi trochę wymsknęły się spod kołdry i blondyn teraz może pochwalić się czterema dolnymi kończynami.
- Tak, koszmar miałem – mruknął – Kogoś w nim zabiłem – dodał, chwytając Izayę za gardło pod kołdrą. Tamten jakimś cudem wykręcił głowę tak, że wyślizgnął się z tego uścisku i ugryzł go w palec pieszczotliwie.
- Ach, przecież wy już musicie spać – przypomniał sobie, ku uldze jednego z lokatorów, sensei – Nie ględzę wam dłużej. Dobranoc.
Tylko, gdy zamknęły się za nim drzwi, Shizuo wypchnął Izayę z łóżka.
- Tyy pieprzony zboczeńcu! – wycedził, nie chcąc hałasować, żeby przypadkiem nie zwabić rozgadanego senseia z powrotem do ich pokoju. – Czemu wskoczyłeś do mnie?!
- Spanikowałem – wzruszył ramionami Izaya, z miną, która sugerowała zupełnie co innego.
- Dobra, chłopaki, idziemy spać – powiedział Shinra rodzicielskim tonem – Faktycznie, z tego co mówił sensei, przejdziemy jutro kawał drogi.
- Dajcie spokój, komuś w ogóle chce się spać? – Izaya pozbierał się z podłogi i usiadł na swoim łóżku, przeciągając się lekko.
Kadota zachrapał donośnie w odpowiedzi i to jakoś zmotywowało ich jednak do tego, aby iść spać.

***
- Wyspaliście się? – Sensei w okularach, zupełnie jakby ostatnią noc chrapał słodko bez ustanku, wyglądał na bardzo wypoczętego.
- Taaak… - odpowiedziało chórem może z pięć osób, bo reszta usiadła na otaczających ośrodek murkach i przysypiała, opierając czoła o plecy towarzyszy.
- To dobrze – odparł na to inny sensei, niższy i pulchny, spoglądając na tamtych z zazdrością. Worki pod jego oczami sugerowały, że czterooki współlokator faktycznie cichego snu nie miał.
- Chociaż niektórzy pewnie całą noc walczyli z pokusami. – Izaya, bardzo starając się ukryć niewyspanie, dźgnął Shizuo w żebra. I dźgnął jeszcze raz. Tamten jednak nie zareagował na to, bo spał jak zabity, z policzkiem przyciśniętym do ud zakłopotanego Shinry. – Jak dziecko, Shizu-chan. – Brunet skrzyżował szczupłe ramiona na piersiach, nadymając policzki.
- Kto by pomyślał… - Shinra, mamrocząc coś pod nosem, pochylił się lekko i przeczesał grzywkę blondyna, trochę odgarniając ją na bok. – Za długie ma już te włoski, za długie… - Uśmiechnął się pod nosem czule.
- To go zgólmy! – ożywił się Izaya, a w jego dłoni błysnęło ostrze.
Shinra wierzgnął się gwałtownie, aby w razie czego własnym ciałem zakryć niewinną głowę Shizuo. W tym momencie jednak sensei w okularach dmuchnął w gwizdek i wszyscy, wraz z blondynem, zerwali się na równe nogi.
- Cooest?!
Znokautowany ciosem z główki w podbródek Shinra przewalił się w krzaki rosnące za murkiem.
- Co mu się stało? – Shizuo wstał i przeciągnął się nieznacznie.
- Zobaczył twoje odrosty, Shizu-chan, i zemdlał. – Izaya ukradkiem wsunął ostrze w rękaw i odchrząknął.
- Przecież przed wyjazdem Kasuka mi… To znaczy… Nie mam odrostów! – Shizuo podwinął rękawy i wyciągnął omdlałego Kishitaniego z zarośli, po czym przerzucił go sobie przez ramię jak worek ziemniaków.
- Ruszamy! – zarządził sensei w okularach, maszerując dziarsko w kierunku wyjścia. Jego kolega, który podczas gwizdnięcia stał najbliżej niego, odprowadził go morderczym wzrokiem, wiercąc palcem w uchu.
Szli leśną ścieżką, bez przerwy, przez jakieś dwadzieścia minut. Shinra ocknął się po piętnastu, ale mamrotał pod nosem zupełne głupoty, więc Shizuo tylko zmienił pozycję, w której go niósł, trzymając go teraz jak pannę młodą podczas przenoszenia przez próg.
Pierwszymi sensownymi słowami z jego strony były:
- A gdzie jest Dotachin?
***
Dotachin spokojnie i bez stresu przewrócił się w swoim łóżku na drugi bok. Nareszcie ucichły wszystkie hałasy, już nikt nie tupał głośno, nikt nie krzyczał mu nad uchem. Mógł spać.
***
- Teraz, pamiętajcie, trzymamy się blisko siebie. Jaskinia ta jest jak labirynt z mnóstwem odnóg i nietrudno się tu zgubić. Akustyka jest aż za dobra, więc każdy krzyk słychać tak, jakby dochodził zewsząd, także nie ma mowy o odnajdywaniu się za pomocą wołania. – Sensei w okularach paplał tak radośnie przez całą drogę, nie robiąc nawet przerw na oddech. Pulchny sensei wyglądał natomiast na osobę bardzo tęskniącą za domem. – Najlepiej dobierzcie się w pary i mocno chwyćcie za ręce. We dwójkę zawsze raźniej. No, wchodzimy.
Wszyscy rozejrzeli się ze zdziwieniem, szukając jakiegokolwiek wejścia do jaskini. Nigdzie nie było niczego, poza skałami i pojedynczymi drzewami, bo wyszli już z gęstego lasu. Niektóre skały oddzielały niewielkie wyrwy, mające jakieś metr dwadzieścia wysokości, ale nic poza tym.
Sensei w okularach, chociaż całą drogę próbował zadziwić wszystkich ciekawostkami, zrobił to dopiero, gdy zamilkł. Podszedł do jednej z takich niewielkich szczelin i… zaczął się do niej wciskać. Po chwili zniknął całkowicie. Nikt się nie poruszył, włącznie z drugim opiekunem.
- No, na co czekacie? – dobiegł ich jego zwielokrotniony echem głos. – Właźcie! … Ale tu fajnie!
- Ja się na to nie pisałem – jęknął drugi sensei, blednąc. – Ja mam klaustrofobię. Nie idę tam.
- Sensei tu zostanie – powiedział Sugimoto, wysoki szatyn, młody sprzedawca ze szkolnej kawiarenki, który zabrał się razem z nimi. Bez swojego zwyczajowego, bladoniebieskiego fartuszka i włosów zaczesanych na bok wyglądał zupełnie inaczej. – A my idziemy.
- A co jak ktoś zaginie? – zaniepokoiła się grupka dziewczyn, trzymająca się za ręce.
- Jak tam nie wejdziemy, to nam jeden sensei zaginie. – Sugimoto podszedł do wyrwy, w której zniknął czterooki opiekun. – Sensei! – zawołał.
Cisza.
- To co, wchodzimy? – szatyn odwrócił się zamaszyście i oparł ręce na biodrach.
- Ta szczelina jest za mała, nikt się tu…
Nagle, tuż przed nosem zmartwionego tłumu, coś świsnęło. A raczej ktoś. I wylądował na przeciwległym drzewie, aby po chwili osunąć się z najwyższych gałęzi i zawisnąć na dolnych, głową w dół.
Wszyscy wybałuszyli oczy, odwracając wzrok od skałek i małych szczelin. Nawet Sugimoto, chociaż stał tuż obok jednej z nich.
- Izaya?! Co ty wyprawiasz? – Shinra podbiegł szybko do drzewa, na którym dyndał brunet.
- Tak mi się pofruwać zachciało, wiesz? – jęknął tamten, chwytając się dłonią małej gałęzi. Nagle uszu wszystkich dobiegł jeszcze jeden huk, a potem drugi. Gdy odwrócili się w kierunku źródła głosu, obok szczeliny, oprócz zdębiałego Sugimoto, stał jeszcze Shizuo, skacząc na jednej nodze, krzywiąc się lekko.
- Huh? Shizuo, co ty… - Sugimoto spojrzał na blondyna, a potem na szczelinę, która była jakoś ze trzy razy większa. – Eeeh?! Wydawało mi się, że jest jakoś… No nic, włazimy!
Pomrukujący coś tłum ruszył w kierunku powiększonego wejścia. Nikt nie zauważył, że jeden z wielkich głazów zmienił swoje położenie o kilka dobrych metrów. No, prawie nikt.
- Piękny gest, Shizu-chan… - Izaya przystanął obok blondyna, wciąż krzywiąc się i trochę kulejąc po drodze. – To kopnięcie kamienia, żeby powiększyć wejście, zapewne było widowiskowe. Żałuję, że nie mogłem zobaczyć, ale widzisz, miałem urocze rendez-vous z tamtym drzewkiem…
- Musiałem jakoś odwrócić uwagę wszystkich… - Shizuo wetknął dłonie do kieszeni spodni i wzruszył ramionami.
- Trzeba było krzyknąć „patrzcie, czupakabra”, czy coś w ten kolor… - Izaya wyciągnął sobie listek z włosów.
- Dosyć sporów, wchodzimy! – Shinra wepchnął się pomiędzy nich i chwycił obydwóch za ręce. – Nie ma Kadoty, idziemy we trójkę.
*
Z serii przychodzi idiota do lekarza, a lekarz też idiota:
Shinra składał właśnie jakieś bardzo ważne papiery, gdy drzwi do podziemnego, tajemnego gabinetu otworzyły się gwałtownie. Do środka wkroczył Kadota, z miną zbolałą, aczkolwiek bardzo dzielną. Shinra aż zerwał się na równe nogi, czując respekt wobec tak mężnego radzenia sobie z ogromnym bólem, który emanował z Dotachina. 
- Shinra… - jęknął Kadota, odrobinę tracąc na męskości.
- Dotachin – Shinra usiadł i odsunął bardzo ważne papiery na bok. – Co się stało?
- Pszczoła mnie użądliła… - poskarżył się Kadota. Pomimo współczucia odczuwanego wobec tego zapewne bardzo bolesnego doświadczenia, doktorek ucieszył się niezmiernie, że w końcu ma do czynienia z prozaiczną, pozbawioną dwuznaczności przypadłością.
- Gdzie?
- Na balkonie…
- Pytam, w którym miejscu? – poprawił okulary, robiąc poważną, lekarską minę.
- Aaah nno… - Dotachin podrapał się po głowie. – Nno tak… w nogę jakby.
- Zostało żądło? – Shinra zakasał rękawy. Kadota skinął głową. – To pokaż.
Kadota zaczął rozpinać spodnie. Zsunął je jednak do pół uda i chwycił za bokserki. Shinra wybałuszył oczy.
- Jeszcze raz, gdzie ona cię ugryzła…?
- Na balkonie…
- Pytam, w którym miejscu?
- Nno… Nie w nogę, wyżej trochę…
Shinra westchnął, zastanawiając się, czy nadejdzie w końcu piękny dzień, kiedy on, działający nielegalnie lekarz świata podziemnego, nie będzie musiał oglądać cudzych penisów.
___________________

21 komentarzy:

  1. Buhahahahahaha xD Shei - chan najbardziej podobał mi się fragment jak Izaya wszedł Shizuo pod kołdrę xD Czytając to ze śmiechu zjechałam z fotela. Potem przyszła moja mama pytając się o co chodzi i też zaczęła to czytać.... masz pozdrowienia xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah! Dziękuję, też ją pozdrów! <333
      Jak cudnie, już niedługo całe rodziny będą zasiadać przez ekranami komputerów, aby wspólnie czytać yaoi-crack-fiction autorstwa Shei-chan XD

      Usuń
    2. Bardzo podoba mi się ta wizja i jak widzę tobie też Shei- chan :D Generalnie to u mnie norma że mama mi coś przez ramię czyta. Np. czytała mi obie części 11 rozdziału z Devil's Shadow. Albo tego one shota Ameryka x Anglia D: to drugie to na głos że ja się pod kołdrę schowałam D: Straszne ;___________;

      Usuń
    3. Nie, nie, nie wyobrażam sobie mojej mamy czytającej yaoi na głos.
      *wyobraża sobie*
      DDDDDD: Nope. This is ... just wrong XD.

      Usuń
    4. Yeah is it. Prawie się ze wstydu spaliłam 0///////0

      Usuń
  2. Hahah, mi też najbardziej podobała się scenka z wejściem pod kołdrę. I te krótkie historyjki na końcu rozdziałów - epickie. XD Trzymam kciuki za wenę i dużo pomysłów. Za każdym razem, jak widzę wiadomość o nowej notce, mam banana na twarzy. >D

    OdpowiedzUsuń
  3. Yeey, mam tak samo jak Natsu. x D
    Świetny blog! ;3
    Gdy zauważyłam nową notkę akurat z mamą gadałam i ja taki banan, a ona właśnie gadała, że do pracy musi dzisiaj chyba iść x D. I ma focha, bo myśli, że się z tego powodu cieszę x D.
    Cóż, truudno x D.

    Uch, od razu skoro tu jestem chciałabym cię poinformować, że wymieniłam twój blog w "ulubionych" na swoim ( http://it-is-obsession.blogspot.com/ ). Myślę, że to żaden problem, ale jeśli zawsze możesz napisać, a zostanie on usunięty. ;x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem? To zaszczyt ^^ Dziękuję :3
      LOL, biedna Twoja mama xD... Moja też często jest stawiana przeze mnie w niezręcznych, dziwnych sytuacjach XDDD

      Usuń
  4. Hehe bardzo fajnie ci to wyszło. Najlepsze jak dla mnie było z łóżkiem i jaskinią. Muszę przyznać że twojego bloga czytam od niedawna i każde z twoich opowiadań bardzo mi się podobało co stanowi u mnie rzadkość. Mam nadzieje że szybko pojawią się nowe rozdziały i jakieś opo z Słodkiego Flirtu z tą samą parką.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co napisać, więc pozostanę przy krótkim podsumowaniu - Dżizas, to jest genialne! ; D

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie brałaś może inspiracji stąd:

    http://cherry-toxic.tumblr.com/post/20481807563/drrr-doujinshi

    Tu też jadą na wycieczkę i lądują w jednym łóżku, tylko tam jest trochę inaczej (If you know what I mean). Wydaje mi się jakby to opowiadanie było rozwinięciem tego doujinshi.

    Z niecierpliwością czekam na dalsze rozdziały, powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie brałam
      to doujinshi budzi we mnie mieszane odczucia, przecież Shinra i Kadota spali tuż obok
      o////o
      Pomysł na wycieczkę przyszedł sam z siebie ^^ A raczej z bardzo typowych anime-motywów; dzień na plaży, zawody sportowe, festiwal, wycieczka szkolna... Cała reszta też się tworzy :D

      Usuń
    2. Skoro nie, to muszę przyznać, że wymyślając to sama odwaliłaś kawał dobrej roboty :D

      Usuń
  7. Cześć.
    Trafiłam na twojego bloga, przez czysty przypadek.
    Szukałam Izaya x Shizuo a tu proszę...
    Patrze a tu i "Ao no Exorcist" i "Kurshitsuji" pomyślałam sobie "Jestem w niebie"
    Ogólnie wszystko mi się podoba i mam zamiar komentować i ogólnie kochac cię :D (O ile nie masz zamiaru zostawić tego bloga w ch*j)
    A skoro piszesz ,że lubisz gawędzić z czytelniczkami... No.6@wp.pl zapraszam chętnie z tobą poromansuję.
    A co do Supernatural... Co za przypadek , w lipcu zaczełam oglądać i w 2 tygodnie poszło 5 sezonów ale na tym 5 wysiadłam. Ale ... grrr kocham ten serial.
    Castiel jest jak aniołek (dosłownie) i jestem absolutnie za Deanx Castiel.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. komentuj, kochaj mnie i w ogóle! nie zostawiam tego bloga w żadnym wypadku; kiedyś prowadziłam różne, różne, ale żaden nie miał tylu czytelników, co ten. w ciul to doceniam i bardzo się cieszę, więc nie mogłabym po prostu go zostawić!
      na piątym sezonie mogłoby się skończyć byłoby to smutne, ale za to z mega łupnięciem. ale i tak cieszę się że będą dalsze sezony :3
      odezwę się na maila :D

      Usuń
  8. Miałam zamiar jakoś twórczo sie tu rospisać ale to opowiadanie mnie rozwala (pozytywnie oczywiście, pozytywnie) a ta koncówka o lekarzu idiocie i idiocie - dostałam takiej głópawki, że aż mój brat przyszedł do drugiego pokoju, żeby sie zapytać, co sie stało - ale zostało to moją tajemnicą, ponieważ dla niego yaoi - to nadal tylko jakiś dziwnie pokręcony tytuł nieposiadający sensu ( i może lepiej żeby tak zostało, bo może zacząć dziwnie na mnie patrzeć)
    Uwielbiam ten paring, a ty tak dobrze potrafisz mi opisać to wszystko, że tylko siedze z bananem na ustach zgapiając sie w monitor i niecierpliwie czekając na kontynuacje ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Lol u mnie na wycieczkach senseie nie sprawdzają czy śpimy. Moze dlatego ze mieliśmy tylko jedna wycieczkę xD żal mi mojej szkoły :/
    Izaya tak perfidnie wykorzystać sytuacje xD kocham cie za to

    Uwielbiam tą gromadkę xD czasy gimbazy to jednak dobra akcja. Kurde czemu ja nei mam wycieczek T__T a nie sory miałam trzy xD ale dwie jednodniowe do Berlina a jedna dwódniowa nad jezioro (Turawa koło Opola) mamy za małą szkołę na wycieczki D: ale do dupy
    Btw. TO JEST TAK MEGA ŚMIESZNE! Ucz mnie mistrzu chociaż tez moge sie humorem pochwalić nie pisze kabaretów D: lol powinnam zacząć xD tak dobry pomysł już nawet mi świta fabuła xD dobra bo spam robię hihi
    Shizu-chan jakiś ty dobry dla klasy :) ale sie rozpisałam lol

    Shinra westchnął, zastanawiając się, czy nadejdzie w końcu piękny dzień, kiedy on, działający nielegalnie lekarz świata podziemnego, nie będzie musiał oglądać cudzych penisów. NIE NADEJDZIE xD NIGDY !
    umarłam po raz trzeci [*]

    OdpowiedzUsuń
  10. I wanted to thank you for thіѕ wonderful read!
    ! I certainly enjоyeԁ eνeгy little
    bіt of it. I've got you bookmarked to look at new things you post…

    My web site - yaz lawsuits

    OdpowiedzUsuń
  11. I thinκ thiѕ is аmong the most vital information for mе.
    Αnd i am glad reаding your artіcle.

    But want to rеmark on few genеral things, Thе site
    style is perfect, the articles is really grеat : D.

    Goοԁ job, cheers

    Also viѕit mу webрage :: lloyd irvin

    OdpowiedzUsuń
  12. I think thіs is one of thе most important infо fоr
    me. And i am glad reading your article. But wanna гemaгk on
    few general things, The ѕite style іs peгfect, the аrtіcles
    is really nicе : D. Good job, cheers

    Αlso visіt my pagе ... reputation management

    OdpowiedzUsuń
  13. Greаt goods from you, man. I hаve take into accout yоur stuff previouѕ to and yοu
    are just extгemely magnifiсent. I actually like what you have bought right here, really liκe what yоu're stating and the best way through which you assert it. You'гe making
    it enjοyable anԁ you still take care
    of to stay it sensible. I can not wait to learn much moгe from уou.

    This is actually a gгеаt web site.


    Αlso visit mу blog: lloyd irvin

    OdpowiedzUsuń