we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 2 czerwca 2012

RAIRAAAWR!! episode 2

Hai, jak widać przeniosłam się na blogspot. Na razie powoli wszystko ogarniam, ale zdecydowanie mi się podoba. Piszcie, czy wszystko pasuje i jest czytelne.

_______


Shizuo z hukiem wpadł na korytarz, obijając się o ściany i drzwi innych pokojów. Z drugiej strony, z nie mniejszym hałasem, wparowali Shinra z Izayą. Każde z nich przeszło chwiejnie kilka metrów, zanim dostrzegło pozostałą dwójkę; gdy to się stało, podnieśli wielki krzyk.
- Iiiiiizayyyyaaa~ - Shizuo odepchnął się od ściany gwałtownie i, najszybciej jak tylko mógł, pobiegł w kierunku bruneta. Tamten, gdy tylko przeanalizował w głowie całą sytuację, rzucił się w jego kierunku z zawziętością. Po chwili oboje wpadli sobie w ramiona jak para najlepszych przyjaciół po dziesięciu latach rozłąki.
- Shizu-channn~ - wydusił Izaya, zamknięty w stalowym uścisku silnych ramion blondyna – Jak ja cię uwielbiam, Shizu-channn…
- Izaya – załkał Shizuo, klepiąc go po plecach – Ja ciebie też… Jesteś w porządku, kurwa!
- Ty też, kurwa! – Izaya, uwieszony na Shizuo, dyndał jakieś pięć centymetrów nad ziemią. – Przepraszam cię za wszystko, stary! Za to łóżko i szafkę! Wybacz mi...
- Wybaczam! – Shizuo chciał chyba okręcić się o trzysta sześćdziesiąt stopni, ale po jednym kroczku zwalił się na ścianę. – Wszystko wybaczam, kurwa!
- Jesteś niesamowity, kurwa! – Izaya nawet w stanie całkowitego pijaństwa potrafił wykorzystać każdą okazję. Ledwie przytomny, chwycił Shizuo obiema dłońmi za pośladki, wciąż na nim wisząc. Blondyn chyba jednak stracił czucie albo zupełnie mu to nie przeszkadzało, bo wciąż klepał go po plecach, wybaczając wszystkie krzywdy.
- Kurwa! – załkał Shinra, biegnąc w ich kierunku w celu dołączenia się do uścisku. Przecenił jednak swoje możliwości i runął jak długi kilka dobrych metrów przed celem. Gdy się pozbierał, Izaya i Shizuo, wciąż obejmując się ramionami (blondyn zarzucił rękę na barki Izayi, tamten obejmował go w pasie, z dłonią na jego pośladkach) szli w stronę drzwi. Shinra uczepił się rękawa Heiwajimy i, nucąc coś, położył dłoń na klamce.
- Nasz Kadota nie wie co stracił – zaśpiewał Izaya.
Cała trójka ucichła, skupiając się na skomplikowanej czynności, jaką było otwarcie drzwi. Dopiero wtedy uświadomili sobie, każdy na tyle, na ile miał jeszcze świadomości, że coś dziwnie dudni. Spojrzeli po sobie; zza drzwi dobiegała muzyka.
Otwarli drzwi i zajrzeli do środka.
Z głośników (które wzięły się tam nie wiadomo skąd) sączyły się bardzo głośno jakieś seksowne, pulsujące rytmy. W stosunkowo niewielkim, czteroosobowym pokoju znajdowało się jakieś dwadzieścia osób. Żadnej dziewczyny. Pachniało intensywnie salą sylwestrową; migały czerwone światła, które też wzięły się tam z nieznanych źródeł i zostały przymocowane do ścian w magiczny sposób. Poza tym rozlegały się nieustannie krzyki i gwizdy – przeciągłe, pełne seksualnego pożądania, ociekające wręcz zwierzęcym podnieceniem. Wszystkie oczy skierowane były w jedno miejsce i tam właśnie powędrowały oczy skamieniałej trójki, gdy wzrokiem ogarnęli mniej-więcej cały pokój. Na stole, stojącym po środku pokoju, tańczyła… nie, wiła się w erotycznym tańcu, płynnie, zapamiętale… jakaś postać. Przerażająco znajoma.
Kadota, z włosami rozwichrzonymi, oczami przymkniętymi, z koszulą w dłoni, którą kręcił wprawnie, z ustami nabiegłymi krwią i zaczerwienionymi policzkami… Kadota, pijany jak bomba, dawał pokaz tańca erotycznego, jakiego nie powstydziłaby się najlepsza striptizerka w najbardziej ekskluzywnym lokalu w LA.
Wystarczyło im trzydzieści sekund – jak zgodnie pomyśleli, o trzydzieści za dużo – i zamknęli drzwi. Spojrzeli po sobie, jakoś o pięćdziesiąt procent trzeźwiejsi, niż przed chwilą.
- To co, śpimy na korytarzu.
- Tak, tak.
I problem łóżek rozwiązał się przynajmniej na jedną noc.

*

Noc na korytarzu była dla Shizuo twarda i niezbyt przyjemna. Dla pozostałej dwójki, która potraktowała go jako prowizoryczne łóżko, nieco lepsza. Gdy się obudzili, Kadota spał jak aniołek w łóżku pod oknem, a po wszystkich dekoracjach nie było śladu. Tak samo jak po napalonych samcach.
Reszta była zbyt zawstydzona, aby pytać się nawzajem o pijackie wspomnienia, więc każdy na własną rękę uznał, że musiało mu się wtedy tylko przywidzieć. Przez cały dzień jednak, aż do wieczora, patrzyli na Kadotę podejrzliwie.
- Prawda czy wyzwanie?
Nadszedł wieczór, konflikty zostały w miarę zażegnane, łóżka podzielone. Kadota, ku zdziwieniu i zwiększeniu podejrzliwości wszystkich, zgodził się zagrać w butelkę. Problem w tym, że (nie wiadomo czemu) zmęczony, zasnął na podłodze zanim gra na dobrze się rozkręciła.
- Mówiłem już, że w to nie gram! – Shizuo po raz kolejny podniósł wzrok znad czytanej książki i zacisnął palce na okładce.
- Nudny jesteś, Shizu-chan… - Izaya ziewnął teatralnie, nie zaszczycając go spojrzeniem.
- Zamknij się! – Blondyn westchnął i zamknął książkę. – Nno dobra… Prawda.
- Nuuudy…
- Przymknij się w końcu, mendo! – Shizuo przysunął się do leżącego Kadoty. –Niech będzie, wyzwanie.
- To mi się podoba – powiedział Izaya tonem, który nie wróżył nic dobrego – Shinra, mogę coś zasugerować?
- Czekaj, kto ci pozwolił…?!
- Pewnie! I tak nie mam żadnego pomysłu. – Shinra uśmiechnął się, przekrzywiając głowę w zabawny sposób.
- S-shinra…! – Blondyn spojrzał na niego ostrzegawczo, ale Izaya już pochylił się w jego kierunku, pieszczotliwym ruchem odgarnął mu włosy za ucho i coś wyszeptał. Kishitani pokiwał głową z aprobatą.
- Dobre! – Znów skierował spojrzenie na Shizuo. – Więc… Twoim zadaniem jest… Rozebrać Kadotę. Ale masz się postarać, żeby go przy tym nie obudzić.
- Eeeeh?! – Shizuo, którego głowa wciąż była wypełniona niezbyt określonymi myślami na temat Dotachina, wzdrygnął się mimowolnie. – Cholerny zboczeniec.
- Wiem, że cię to kręci… - Izaya puścił mu oczko.
Shizuo westchnął i spojrzał na drzemiącego niewinnie Dotachina. Gorliwie przepraszając go w myślach, drżącymi dłońmi zaczął rozpinać guziki jego koszuli. Gdy był już w połowie i ich oczom ukazała się część nagiej, umięśnionej klatki piersiowej, spojrzał na towarzyszy. Oboje byli wyraźnie podnieceni; oddychali szybciej, niż zwykle, i nie odrywali wzroku od jego dłoni.
- Pieprzone zboki! – syknął, szybko wracając do rozpinania Kadocie koszuli. Chłopak kilka razy mruknął coś pod nosem lub poruszył się delikatnie, ale udało się bez większych problemów pozbawić go góry. Gdy blondyn położył dłonie na jego pasku, Dotachin otworzył oczy. Cała trójka zamarła, patrząc na niego.
Dotachin przeciągnął się lekko, zaspanym wzrokiem analizując sytuację. Shinra i Izaya znajdowali się poza jego polem widzenia.
- Huh…? – Skrzywił się lekko, spoglądając na skamieniałego Shizuo. – Co ty…? – Położył rękę na jego nadgarstku, zauważając lekko naruszony pasek. - Nn, potem… - Odsunął jego rękę. - Teraz jestem zmęczony… - Niedbale zakrył się koszulą, która leżała nieopodal i zamknął oczy. 
- …
- …
- …
- Shizu-chan, kręcisz.
- N-nie gram w to już.

*

Z serii przychodzi idiota do lekarza, a lekarz też idiota:
Shinra składał właśnie jakieś bardzo ważne papiery, gdy drzwi do podziemnego, tajemnego gabinetu otworzyły się gwałtownie. A raczej wyleciały z zawiasów i runęły na ziemię. Shizuo opuścił nogę, którą z kopniaka wyważył owe drzwi i wkroczył do gabinetu. Shinra zerwał się na równe nogi.
- Shizuo, nie zabijaj mnie! – powiedział piskliwie, sięgając już po stojący nieopodal wazon w ramach obrony. Blondyn jednak zmierzył go wzrokiem wyjątkowo spokojnym i mało agresywnym. Przez dłuższą chwilę analizował sytuację, po czym jego usta ułożyły się w idealnie równe „o”, gdy zorientował się, co wystraszyło doktorka. Dla potwierdzenia swojej teorii odwrócił się i spojrzał na leżące drzwi.
- No sorry, ale… - Uniósł przed siebie dwie ręce i pokazał Shinrze zabandażowane dłonie i usztywnione palce. Wszystkie dziesięć palców.
Shinra nie chciał już mówić, że można było znaleźć jakieś sto innych sposobów, aby dać mu znać, że czeka, zapukać albo otworzyć drzwi, ale zaniechał w obawie, że wtedy naprawdę go wkurzy i użycie wazonu jako narzędzia obrony przestanie być fikcją. W zamian za to po prostu usiadł i odłożył bardzo ważne papiery na bok.
- Co ci dolega? – spytał poważnym, lekarskim tonem.
 Shizuo przez chwilę przyglądał mu się badawczym wzrokiem, jakby chcąc prześwietlić mu czaszkę i sprawdzić, czy jest tam mózg. Ponownie uniósł w powietrze ręce i lekko pomachał zabandażowanymi dłońmi, niezdolnymi do użytku.
- No ale co w związku z tym? – Shinra poprawił okulary.
- Boli jak jasna cholera – mruknął Shizuo – Wziąłem te niebieskie tabletki, które mi dałeś, ale nie podziałały.
- Może masz za ciasno związane… - Shinra zamrugał, przerywając w pół zdania. – J-jakie niebieskie tabletki? Nie dawałem ci żadnych niebieskich tabletek.
- No jak to nie… – Shizuo przekrzywił głowę, spoglądając na niego podejrzliwie. – Dałeś Dotachinowi cały woreczek, żeby mi… Mhhm… - Przestąpił z nogi na nogę. – Żeby mi przekazał…
- Nie dawałem Kadocie żadnego woreczka. – Shinra z rosnącą uwagą przypatrywał się plączącym nogom Shizuo i wybrzuszeniu pojawiającym się w okolicach jego krocza. – Ile wziąłeś tych tabletek? I jak je w ogóle wziąłeś?
- No jedną… - mruknął Shizuo, teraz już odrobinę zarumieniony.
- Chwalić Pana…
- … A potem to już cały woreczek poszedł. Kadota mi pomagał, bo przecież sam to bym nawet woreczka nie otworzył.  – Shizuo widocznie zorientował się już, co zachodzi, bo spojrzał na swoje krocze ze ściągniętymi brwiami. – Jak kamień, kurwa.
Shinra podejrzewał kto tak naprawdę dał roztrzepanemu, łatwemu do wkręcenia Kadocie woreczek pełen viagry, ale wolał nie mówić tego na głos. Mimo że ograniczony usztywnionymi palcami i sztywnym… no, Shizuo tak czy inaczej stanowił śmiertelne zagrożenie. Spodziewając się choć nieznacznej fali agresji z jego strony, Shinra spojrzał na niego przepraszająco. Widząc wzrok blondyna, zakłopotał się wielce.
- O co chodzi? – spytał grzecznie, jak na lekarza przystało.
- Myślisz, żee… eee… - Shizuo już teraz patrzył na wszystko, co nie było Shinrą.
- Że co?
 – Nnnoo bo… - Znów pomachał swoimi bezużytecznymi dłońmi, po czym skierował znaczące spojrzenie w kierunku pokaźnego (co nie przeszkadzało mu w ciągłym powiększaniu się) wybrzuszenia na spodniach. - Że możesz mi z tym pomóc…?
Shinra przez chwilę siedział jak wmurowany w krzesełko, poruszając ustami niczym złota rybka wyjęta z akwarium.
Cały woreczek…
Na jego twarzy powoli wykwitł rumieniec. Westchnął, wstał i zakasał rękawy.
Wizyta pacjenta przeciągnęła się do godzin późno nocnych, więc gabinet zamknięto.
_______________


19 komentarzy:

  1. Yaaaay~! nowy rozdział xD Naczekałam się trochę,ale warto było xD ale w sumie dla mnie nawet jeden dzień to już jest udręka, za dużo czekania iwg koszmar..xD Oficjalnie jestem największą fanką tego opowiadania, nie wiem, czemu nie czytałam wcześniej pierwszego rozdziału xD Mimo wszystko ten rozdział powalił mnie najbardziej, z Dotachina taka cicha woda, ja od początku to wiedziałam, ale nie chciałam psuć czytelnikom niespodzianki, naprawdę xD dodatki do opowiadania są epickie, ta z pierwszego rozdziału mnie rozwaliła, skopiuję ją sobie na worda i będę ją czytać jak nie będę mieć internetu ,zobaczysz xDDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. łaaaa dziękuję! uwielbiam czytać Twoje komentarze, tęcza z ekranu <3 szybko przejrzałaś Kadotę, a tak się starał biedaczek. XD

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahaha, genialne :D
    Kyohei, ciekawe co w nim tak naprawdę siedzi :D Niby taki grzeczny, nieśmiały, spokojny, a tu proszę, jaka bombka-nieskodzianka :D

    Ale nie powiem, wystraszyłaś mnie wiadomością na gadu. Już myślałam ze nie będziesz dalej pisać. ale uff, widzę że jednak pomysły dopisują (;

    Czekam na następne części. Niesamowicie poprawiasz mi humor ^^

    Tak swoją drogą, kuroi z tej strony (; kurcze, że też tu nie można wpisać nicku z klawy... no ale trudno xD albo ja czegoś po prostu nie ogarnęłam :D

    OdpowiedzUsuń
  4. no właśnie, coś mnie wczoraj wzięło na trolling i napisałam każdemu dość dwuznaczną wiadomość na gadu :D
    cieszę się, mój zły humor także znika, gdy piszę śmieszne rzeczy, a jeśli i Twój się poprawił, to dwie pieczenie na jednym ogniu i mam satysfakcję. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. I znowu, kolejny genialny rozdział do kolekcji ;D Uśmiałam się do łez, jak przy każdej części tego opowiadania.
    Fajny ten nomy blog. I przynajmniej nie będzie żadnych problemów z komentowaniem i pisaniem. Yaaay! ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ogarnę wszystko, co związane z blogspotem, będzie jeszcze fajniej. dziękuję!
      (właśnie ogarnęłam jak dodawać odpowiedzi do konkretnych komentarzy, zawsze coś ^^")

      Usuń
  6. o jezu, slodkie, cudowne, zabawne - i like it!!!

    kunoichi-
    www.slodkiswiatyoi.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. Słodkie. Nie spodziewałam się czegoś takiego po Kodotcie . Dobrze że przeniosłaś bolga bo onet jakieś cyrki odwala. Gdybyś mogła powiadamiaj mnie o notkach na naomi.xd77@gmail.com.

    OdpowiedzUsuń
  8. Yeey * o *.
    Początek totalnie mnie zszokował x D. Zastanawiałam się nawet czy to nie jeden z jakichś głupich snów Izayi, a tu prooszę * o *. Cóż, czeekam na więcej. ~

    OdpowiedzUsuń
  9. Czy mogę prosić o paring Tadakuni i Yoshitake z Danshi Koukousei no Nichijou? *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ohhgawd, a ja tak uwielbiam Yoshitake/Hidenori D: hahaha, no ale oczywiście, napiszę coś :DDD nie jestem pewna na kiedy mi się uda, ale napiszę :)

      Usuń
  10. Oh My Satan *-* Kocham Twój styl pisania. Po prostu kocham. A dzisiaj podczas czytania Twojego profilu o mało co na zawał nie zeszłam @~@ Jesteś pierwszą blogerką, która oglądała T&B. Przynajmniej z tego co widziałam :D Więc..Może napisałabyś jakiegoś one-shota Barnaby x Kotetsu? Jakoś nie widzę Tygryska w roli seme :3
    Sama zamierzam prowadzić bloga, ale wolałabym najpierw zobaczyć jak to jest tutaj >.> z góry dzięki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. every wish will be granted. Też lubię ten pairing, więc to będzie sama przyjemność. Oczywiście nie przyrzekam, że one-shota wstawię teraz, zaraz, ale na pewno takowy się pojawi. :3
      Kiedy tylko stworzysz bloga, podeślij adres. Polecam, bo naprawdę fajna sprawa. Naprawdę, naprawdę.~
      I dziękuję <3

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  11. Ano, wczoraj założyłam :D jeszcze dziś zamierzam wstawić pierwszy part ^^ Och, jak miło. Widzę, że nie tylko ja jestem takiego zdania.

    http://koisuru-heroine-yaoi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Haha to jest genialne. Naprawdę nigdy się tak nie śmiałam czytając jakiekolwiek opowiadanie. Jesteś geniuszem kobito~! Wielbie Cię!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesteś w porządku kurwa!
    Ty tez kurwa! Hahahah jakie wyznanie xD pełne miłości. Widać ze z głębi serca
    Pierwszy dzień a oni już pijani xD gimbaza sie bawi
    Kadota xDD aż nie wiem co napisać
    Zmienili grę w butelkę w gej-party lol
    Czytam i czytam i mam zaciesz przez cały tekst xD kabarety to ja po prostu kocham a takiego dobrego, z Drrr zwłaszcza, do dawno nie czytałam xD tylko jeden był taki z którego szczałam pod siebie ale autorka zawiesiła D:
    Ale ten jest zarąbisty aż ci walnę serduszko ♥

    Hahaha ciężka dola lekarza co Shinra? Umarłam po raz drugi [*]

    P.s wyłącz weryfikację obrazkową :3 dzięki z góry

    OdpowiedzUsuń
  14. "– Jak ja cię uwielbiam, Shizu-channn…
    - Izaya – załkał Shizuo, klepiąc go po plecach – Ja ciebie też… Jesteś w porządku, kurwa!
    - Ty też, kurwa!" = Reakcja: " Hahahahaha, co? xD"
    Gejparty... Dotachin... Striptizer... Ja pizgam, mózgu żyj!
    Aha, dobra, śpią na korytażu. Kej, przynajmniej ich nie zgwałcą.
    Grają w butejkę, to się skończy asowym gwałtem, albo przynajmniej seksem grupowym, tak czuję.
    O! I nawet już jednego rozbierają! xD
    PFFFHAHAHAHAHAHAHAHA O KURWA xD Ale tego po Dotachinie to bym sie w życiu nie spodziewała!

    Żart rozłośył mnie znowu *leży turlając się ze śmiechu*
    Popierdzielam czytać dalej!

    OdpowiedzUsuń