we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 2 czerwca 2012

RAIRAAAWR!! episode 1


- Uśmiech! – Shinra przechylił się przez oparcie, klęcząc na siedzisku i wycelował obiektyw prosto w czubek nosa Shizuo.
- Tsk! Zabieraj to! – Blondyn machnął ręką, wytrącając mu aparat z dłoni.
- Spokojnie, Shizu-chan. – Zmrużone oko Izayi pojawiło się w szparze między fotelami. – Nie uszkodź naszego jedynego aparatu. Chcemy mieć pamiątki z tej wycieczki.
- Dokładnie! – Shinra przewiesił się przez oparcie tak, że stopami ledwie muskał swoje siedzisko. Głowę oparł na udach Shizuo, a rękoma miotał gdzieś w okolicach podłogi, próbując zlokalizować aparat.
- Prawda, Dotachin? – Izaya w końcu wyprostował się i wystawił głowę za oparcie, nie odrywając wzroku od poirytowanego Shizuo.
- Mhm… - Kadota ze słuchawkami w uszach głowę miał całkowicie odwróconą w stronę okna. Można było odnieść wrażenie, że chce się jak najbardziej odizolować od współpasażerów.
- Znalazłem! – Stłumiony głos Shinry dobiegł w okolicach ud Shizuo.
- Dobra robota, dostaniesz za to ciastko. – Izaya klepnął go w pośladki, uśmiechając się do blondyna kącikiem ust. Shizuo prychnął i przewrócił oczami.
- Po prostu się uśmiechnij! – Shinra wyprostował się gwałtownie, tak, że przekrzywiły mu się okulary. Izaya zacmokał z dezaprobatą i poprawił mu je, pieszczotliwie gładząc go po policzku. Tylko gdy odsunął rękę, Shinra wycelował w niego obiektyw i pstryknął. Uśmiech Izayi mógł być jednocześnie uśmiechem „przelecę cię” jak i „przeleć mnie”.
- I jak wyszedłem? – Przysunął się do Shinry, kładąc mu dłoń na ramieniu.
- Świetnie! – Kishitani nawet nie spojrzał na zdjęcie, zezował w kierunku Shizuo, kombinując, jak nakłonić go do zdjęcia.
- Shizu-chan… - Izaya przekrzywił głowę, widząc, nad czym główkuje samozwańczy doktorek. – Jeśli zapozujesz, dam ci ciastko.
Jakby na potwierdzenie swoich słów, wyciągnął z torby paczkę nie otwartych jeszcze ciasteczek i pomachał nimi zachęcająco.
- Nie chcę ciastka.
- Dam ci dwa.
- Nie chcę żadnych ciastek.
- To dam ci coś innego.
- Ja też! – dołączył się ochoczo Shinra, chyba nie bardzo wiedząc, o co chodzi.
- Ta podróż coraz bardziej mnie wnerwia. Gdy dojedziemy, uwolnię się od was na dobre.
***
- Powiedzcie mi, jakim, kurwa, cudem… - Shizuo bardzo ostrożnie postawił swoją torbę podróżną pod ścianą. – Jakim cudem… wylądowaliśmy w pokoju wszyscy razem?
Shinra, Kadota i Izaya zgodnie wzruszyli ramionami, chociaż ten ostatni uśmiechał się w podejrzanie zadowolony sposób.
- To musiało być przeznaczenie – powiedział, poruszając brwiami sugestywnie. Shizuo prychnął.
- A ty to już na pewno nie miałeś z tym nic wspólnego.
- Ależ skąd! – Brunet wzruszył ramionami. – A może to ty, Shizu-chan, burzysz się najbardziej, żeby zrzucić z siebie podejrzenia, a tak naprawdę sterroryzowałeś grono pedagogiczne i zapisałeś nas razem…
- I niby po co miałbym to robić?! – warknął Shizuo, zaciskając pięści – Żeby sobie umilić wycieczkę z tobą w jednym pokoju?
- Ohohoh, czyli przyznajesz, że chcesz sobie ze mną umilić wycieczkę?~
- Nooo, chłopcy, jakoś to będzie! – przerwał szybko Shinra, słusznie wietrząc awanturę – Przestańmy się nad tym zastanawiać i wybierzmy sobie łóżka.
Nie wiedział, że tymi słowami zrobi zamieszanie większe, niż to, któremu zapobiegł.
- Biorę to pod oknem – powiedział Kadota tonem nie znoszącym sprzeciwu.
- Tamto pod ścianą – mruknął Shizuo, rzucając torbę przez cały pokój. Jednak zanim upadła na pościel, zderzyła się w powietrzu z drugą, dużo większą.
- Ups. – Izaya wzruszył ramionami.
- No chyba sobie robisz jaja! – Shizuo tupnął nogą. – A poza tym co ty, całą szafę zapakowałeś?!
- Nie twój interes – obruszył się Izaya – Ale niech ci będzie. Mądrzejszy jak zwykle ustąpi, biorę to obok.
- Ja się dostosuję – zapewnił Shinra gorliwie.
- Moje jest to pod oknem – powtórzył Dotachin z naciskiem.
- Na to nie idę! – zawołał Shizuo – Nie będę spał obok tej mendy!
- Co, boisz się, że nie wytrzymasz i się do mnie prześliźniesz?
- Chciałbyś! Boję się, że mi w nocy poderżniesz gardło! Idę na to pod oknem.
- To pod oknem jest moje! – przypomniał Kadota.
- Może lepiej niech Shizuo idzie pod okno, będzie miał bliżej do balkonu… - zauważył Shinra, pamiętając o potrzebach każdego ze współlokatorów.
- Nie zgadzam się – wtrącił się Izaya – Koło tamtego stoi szafka nocna, jak się Shizu-chan wkurzy, to we mnie rzuci, nawet nie wstając!
- Nie będę niczym rzucał! – Shizuo już szedł w kierunku łóżka pod oknem.
- Przesuńmy szafkę – podsunął Shinra. Szybko chwycił Kadotę za nadgarstek, widząc, że tamten chce walczyć o miejsce pod oknem. – Daj spokój… - mruknął pod nosem.
- Dobra, to weźcie tą szafkę dajcie tutaj – westchnął Kadota, kapitulując.
- Szafę wtedy zablokujemy. – Izaya cofnął się o krok.
- Róbcie co chcecie! – Shizuo rzucił się na łóżko.
- No pewnie, tak najłatwiej! – Izaya wsparł dłonie na biodrach. – Wybrać sobie łóżko i mieć wszystko w dupie.
- Masz jakiś problem? Nikogo nie prosiłem o pokój z wami! – Shizuo wyprostował się, zezując w kierunku szafki, której nikt jeszcze nie przesunął.
- Uspokójcie się! – poprosił Shinra tonem podchodzącym pod zrozpaczony.
- To które łóżko w końcu jest moje? – zdenerwował się Kadota.
- Chociaż przesuń tą szafkę – mruknął Izaya – a potem łaskawie skocz z balkonu.
- Zaraz przesunę nią po twojej mordzie. – Shizuo podniósł się i strzelił kręgami szyjnymi, przekrzywiając głowę.
- Panowie…! – Shinra cofnął się o dwa kroki i uderzył piszczelem o kant łóżka. – KURWA!
Zapanowała cisza. Spojrzenia pozostałej trójki spoczęły na doktorku, który swoją reakcją był chyba równie, jeśli nie bardziej zaskoczony od nich. Po chwili jednak wyraz jego twarzy znów się zmienił; ściągnął brwi groźnie i zacisnął pięści.
- Nie mam zamiaru prowadzić tutaj wojen! – Położył torbę na łóżko, o które nikt się nie kłócił. – Idę… gdzieś! Gdziekolwiek, spędzić sobie ten pierwszy wieczór tutaj. A chciałem spędzić go wspólnie z wami! Chyba jednak nie da rady.
Odwrócił się na pięcie i wymaszerował z pokoju.
- Ja się nigdzie nie ruszam – mruknął Kadota, drapiąc się po głowie.
- Pff, a ja spadam. – Shizuo przeciągnął się i wetknął dłonie do kieszeni spodni. – Żaden z was ma za mną nie leźć.
- Bo tylko o tym marzymy – zadrwił Izaya, wywracając oczami. – Też idę, w przeciwnym kierunku niż Shizu-chan.
- Ja popilnuję pokoju – zaoferował się Kadota, ale drzwi już trzasnęły i został sam.

***

Z serii przychodzi idiota do lekarza, a lekarz też idiota:
Shinra składał właśnie jakieś bardzo ważne papiery, gdy drzwi do podziemnego, tajemnego gabinetu otworzyły się gwałtownie. Do środka wkroczył Izaya, z charakterystycznym dla siebie uśmieszkiem przyklejonym do twarzy. Doktor zerwał się z miejsca i spojrzał na niego pytająco. Izaya jednak nie odezwał się ani słowem; zamknął za sobą drzwi i, nie zmieniając wyrazu twarzy, rozpiął spodnie, po czym opuścił je po same kostki wraz z bokserkami. Shinra zamrugał kilkakrotnie, usiadł i poprawił się lekko w krześle. Przez dłuższą chwilę przyglądał się interesowi Izayi, po czym przeniósł wzrok na jego twarz.
- W… czym jest problem? – spytał po dłuższej chwili z uprzejmym zdziwieniem, poprawiając okulary. Izaya nie odpowiedział, wciąż uśmiechając się szeroko. – Boli cię?
- Nie – odparł Izaya, przekrzywiając głowę odrobinę. 
- Eee… - Shinra powolnym ruchem odsunął bardzo ważne papiery na bok. – Coś się z nim stało? Masz jakąś ranę?
- Nie. – Izaya bez najmniejszego śladu skrępowania pokręcił lekko biodrami.
- Chcesz… chcesz go powiększyć? – spróbował Shinra, marszcząc brwi odrobinę. Izaya zachichotał.
- Nie.
- …Zmniejszyć? – Doktor przygryzł wargę, wgapiając się w męskość Izayi jak sroka w gnat. 
- Nie. – Na policzki Izayi wstąpiły delikatne wypieki, ale wciąż uśmiechał się z zadowoleniem.
- To o co chodzi?! – Shinra załamał w końcu ręce.
- Fajny, co? 
Tego wieczoru doktor wziął sobie tygodniowy urlop.

4 komentarze:

  1. Przeróbka dowcipu boska. A opowiadanie wymiata, idę czytać dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahaha, od teraz to jest moje ulubione opowiadanie na tym blogu <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Izaya sterroryzowal grono pedagogiczne xD ja to wiem!
    Wojna o łóżko xD skąd ja to znam hahaha Kadota wyjebane na wszystko byle by mieć łóżko pod oknem. Doatchin tyle przegrać D:

    - Chociaż przesuń tą szafkę – mruknął Izaya – a potem łaskawie skocz z balkonu.
    - Zaraz przesunę nią po twojej mordzie.
    Leżę i nie wstaje xD dobry kabaret
    Shinra foch z przytupem i melodyjką xD teatralne wyjście

    Żart na końcu hahahaha umarłam [*]
    Dobre opo wycieczki szkolne są takie fajne :D a z nimi to już wgl istny cyrk xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakbym czytała o wycieczkach z moją klasą xD boskie, ja leżę na podłodze i nie mogę się podnieść xD te kłótnie takie życiowe :D
    ~Gwiazdka^^

    OdpowiedzUsuń