we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 2 czerwca 2012

oo3. Pojękiwałbym sobie pod spodem.


 Przejdźmy się gdzieś jeszcze, musimy przywyknąć do wspólnego spędzania czasu – powiedział Izaya, uśmiechając się kącikiem ust. – Co powiesz na wesołe miasteczko?
- Aż tak jeszcze nie zwariowałem – westchnął Shizuo. – Denerwujesz mnie tak, że pewnie trzepnąłbym tobą o ziemię i wrzucił do jakiejś nieużywanej kolejki.
- Ach, nie znasz mnie, Shizu-chan – zaśmiał się brunet, kopiąc jakiś średniej wielkości kamyczek. – Pozbierałbym się szybciej niż myślisz i ukrył przed tobą pod jakąś konstrukcją.
- Z połamanymi kośćmi? – Heiwajima przekręcił głowę tak, że strzeliły mu kręgi szyjne. Orihara wzruszył ramionami, ponownie kopiąc kamyczek.
- Najwyżej bym sobie pod spodem pojękiwał… - odpowiedział niedbale.
- O, tak. Uke zazwyczaj właśnie tak robią, prawda? – uśmiechnął się w pełni zadowolony po raz pierwszy od rana i ze śmiechem na ustach minął wbitego w ziemię tymi słowami bruneta.
- Szybko się uczysz, wspólniku. – Głos Izayi był trochę mniej zadowolony niż zazwyczaj. – Moja propozycja wciąż jest aktualna. Zadanie przed którym stoimy nie jest dla tchórzy.
- Co? – Shizuo spojrzał na niego groźnie znad swoich niebieskich okularów. – Sugerujesz, ty mały gadzie, że jestem tchórzem, bo nie chcę z tobą iść do jakiegoś gównianego miasteczka?
- Shizu-chan, agresja słowna boli bardziej niż ta fizyczna! – Izaya strzyknął palcami, a na jego twarzy widniał niezwykle upojny uśmiech. – Nie. W tym wędrownym lunaparku znajduje się jeden z najstraszniejszych domów strachów.
- Bujda. To nigdy nie jest straszne – sarknął blondyn, zerkając w kierunku majaczącego w oddali miasteczka i kręcącego się diabelskiego młyna.
- Namie Yagiri też tak myślała. Na własne oczy widziałem, jak wybiegła stamtąd z wrzaskiem. – Orihara wzruszył ramionami. – Myślę, że warto by się pofatygować. I zobaczyć, który z nas będzie trząsł portkami w trakcie misji.
Minął ułamek sekundy, a Shizuo już stał przed nim, trzymając pięść tuż przed jego twarzą i miażdżąc spojrzeniem.
- Jeszcze jedno słowo, a przestanie mnie obchodzić cała ta misja i samokontrola – warknął.
- Na to liczę, partnerze – Izaya uśmiechnął się diabolicznie.
W tym momencie Heiwajima postanowił, że nigdy nie da mu się doprowadzić do wybuchu wściekłości. I że cały ten dom strachów przejdzie luźnym krokiem.



Mikado zamarł w ławce, czując wibracje w kieszeni spodni. Rzucił zlęknione spojrzenie w kierunku nauczyciela, który zapisywał coś w dzienniku i ukradkiem wyciągnął telefon, po czym sprawdził wiadomość.
Czy moje ciuchy są grzeczne?
Westchnął boleśnie i wystukał krótką i niezbyt przyjazną odpowiedź.
Jest lekcja!
Już miał chować telefon, gdy ten znowu zawibrował. Szybko kliknął i utkwił wzrok w literkach.
Nie o to pytam.
Uśmiechnął się pod nosem i jeszcze raz spojrzał na nauczyciela. Chyba nie zauważy…
Są tylko trochę za duże. Ale nie pyskują ani nie gryzą.
Po minucie zauważył, że czeka na odpowiedź z niecierpliwością. A ta nadeszła szybko.
Jesteś za chudziutki. Wujek Masaomi musi się za ciebie wziąć. ;>
Mikado zaśmiał się pod nosem cicho. Wiadomości od Kidy zawsze poprawiały mu humor, a jego żarty, nawet gdy próbował być zirytowany, wywoływały uśmiech. Naprawdę lubił swojego przyjaciela i jego spontaniczność oraz wygadanie, których jemu brakowało.
Koniecznie. ^^
Po pięciu minutach oczekiwania zaczął tracić nadzieję, że Kida odpisze. Może powinien wysłać dłuższą wiadomość? Ale telefon zawibrował.
Twój entuzjazm mnie cieszy! Co ty na to, żeby zacząć dokarmianie po lekcjach u Simona? Buuuzi.
Ryugamine ze zdziwieniem położył dłoń na policzku. Był gorący.



- Powodzenia! Macie dodatkowe pary majtek? – spytała mumia, biorąc od nich pieniądze i wręczając im bilety.
- Myślę, że mi nie będą potrzebne – uśmiechnął się czarująco Orihara, a mumia zachichotała, chociaż wyglądało to nieco groteskowo. Shizuo wywrócił oczami.
- Mógłbyś przestać? Chodźmy – warknął i wyminął mumię nie obdarzając jej ani jednym spojrzeniem. Izaya podążył za nim.
- Jesteś zazdrosny, Shizu-chan? – powiedział miękko.
- Po prostu zwlekanie mnie irytuje – odparł blondyn niedbale, gniotąc bilecik w ręku. Postąpił krok i nawet nie zdążył się rozejrzeć, ani przyzwyczaić wzroku do ciemności, gdy coś rzuciło się na niego z góry z dzikim rykiem.
Odsunął się krok, a pluszowy tułów, wyglądający jak prawdziwe, rozczłonkowane ciało, upadł z cichym tąpnięciem i potoczył się po posadzce.
- Ładnie zaczynają – mruknął niewzruszony Izaya, trącając „maskotkę” butem. Heiwajima odwrócił się gwałtownie i złapał bruneta za ramię. Zanim ten zdążył jakkolwiek zareagować, położył dłoń na jego klatce piersiowej, nie spuszczając z niego czujnego wzroku. Orihara otworzył usta, ale nic nie powiedział.
- Hm – mruknął Shizuo i mocniej przytknął dłoń, po czym całkiem ją zabrał, odwrócił się bezceremonialnie i wetknął ręce w kieszenie. – Sprawdzałem, czy nie wali ci serce. Moje przez cały czas było spokojne, ani trochę się nie wystraszyłem.
Zrobił dwa spokojne kroki, po czym zatrzymał się i odwrócił ze złośliwym uśmiechem na twarzy.
- Miałeś minę, jakbyś się bał, że cię zgwałcę.
Izaya wciąż stał w tej samej pozycji, ale już ze swoim słynnym uśmieszkiem.
- Przeszło mi to przez głowę.
- Pewnie wystraszyłeś się tak, jak nigdy. – Poprawił okulary, rozbawiony.
- Nie, niezbyt – wymruczał Izaya i wyminął go powoli, trzymając dłonie w tylnych kieszeniach spodni. Shizuo uniósł brwi, ale nic nie odpowiedział i podążył za nim.
„Co to do cholery…?” –
Odchrząknął i skupił się. Pełna kontrola lęku. Nie może przegrać.



- Żałosne – mruknął Heiwajima, gdy podłoga tuż przed nim nagle się zapadła, odsłaniając ziejącą, czarną dziurę. – No nie, nie wierzę. – Zastukał butem o czarną powierzchnię, która okazała się szkłem.
- Takimi komentarzami dodajesz sobie odwagi, Shizu-chan? – spytał Izaya wymijając imitację węża, wijącą się na podłodze.
- Zamknij się – warknął Shizuo. – To ty idziesz ciągle pół kroku za mną, pasożycie.
- Korytarz jest wąski. – Orihara wzruszył ramionami. – Ale jeśli się boisz, mogę prowadzić.
- Zamknij się – powtórzył blondyn i po kilku metrach zatrzymał się. Ze ściany wystawała ręka, wyglądająca na sztuczną. Podszedł do niej i delikatnie wsunął w nią dłoń. Niespodziewanie ręka zacisnęła się, a towarzyszył temu znany z horrorów, gwałtowny odgłos.
– No, muszę przyznać, że się tego nie spodziewałem – powiedział z obojętnym zdziwieniem. – Wyglądała, jakby była gumowa.
Izaya stał tuż za nim i przyglądał drżącej dłoni z zainteresowaniem. Położył swoją dłoń na splecionych palcach blondyna i wystającego ze ściany kikuta.
- Ciężko będzie to wyciągnąć – powiedział udając zmartwionego, a Shizuo zauważył, że jest w nastroju psychola. – Może więc oderżnę to od ściany, żeby uwolnić przyjaciela w opałach? – wyciągnął scyzoryk ze świstem, ale w tym momencie ręka, zdecydowanie ludzka, puściła Heiwajimę i schowała się z powrotem w ścianie. Izaya wybuchnął szczerym śmiechem.
- Zabawne – pokręcił głową Shizuo. – Mają straszyć ciebie, a ty straszysz ich. A poza tym, nie jesteśmy przyjaciółmi.
Przeniósł wzrok na dłoń bruneta, która wciąż spoczywała na jego, opartej o ścianę, ręce. Ten zabrał ją bez słowa, jakby tak naprawdę nigdy tam nie leżała.
- Nudzi mi się tu, wspólniku – westchnął Orihara, a psychol wyparował z niego w jednej sekundzie. Zerknął w dziurę w ścianie z zaciekawieniem. – Gdy stąd wyjdziemy, znajdziemy coś dużo ciekawszego do roboty.
- Może wreszcie opowiesz mi cokolwiek o tym, co wiesz na temat głowy? – spróbował Shizuo, ale Izaya pokręcił głową.
- Cierpliwości, partnerze.
- Nie wiem ile mi jej jeszcze zostało…

3 komentarze:

  1. Ach, ja nie mogę po prostu. Kocham to!
    Kocham, kocham, kocham!

    OdpowiedzUsuń
  2. No, no widzę, że tu nie będzie tylko jeden paring, ale nawet dwa~! :D A to nawet dobrze, zawsze jest ciekawiej :) Rozdział fajny, jednym słowem uwielbiam. Uwielbiam to opowiadanie ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardziej perwersyjnego nagłówku to sie nie dało wymyślić ? XD
    Mission unlocked : FunPark *klik* challenge accepted
    Kida I Ryuugamine ostry flirt przez smsy na lekcji awww dwie pary? To rozumiem xD
    ;-; nigdy nie wejdę do domu strachu.
    Świetne to jest ~ maja takie prawdziwe charaktery *3*
    Lubię takie delikatne gesty jak np przykladanie dłoni do serca albo trzymanie za rękę, albo calusy w czoło awawawww

    OdpowiedzUsuń