we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 2 czerwca 2012

oo2. (Nie)delikatne aluzje.


Mieszkanie Dracona było, jak on sam zaznaczył, niewielkie, bogate i bardzo tymczasowe.
Harry’emu naprawdę bardzo się spodobało. Była tylko jedna, jedyna rzecz, która go zaniepokoiła.
- Będę spał na kanapie przez te kilka nocy? – spytał, gdy skończyli zwiedzać. Harry nienawidził spać na kanapach z jednego powodu: zawsze, bez wyjątku następnego dnia budził się obolały jak diabli.
- Możesz spać pod kanapą. – Malfoy znalazł się tuż za nim nie wiadomo kiedy – Albo za kanapą. Jedna kanapa, tyle możliwości.
- To nie jest śmieszne – powiedział Harry, odwracając się do niego, wciąż nie mogąc się przyzwyczaić do jego obecności – Mam nadzieję, że znasz jakieś czary na… materac, czy coś.
Draco przez dłuższą chwilę przypatrywał mu się spod przymkniętych powiek. Harry’emu na ten widok dreszcz przebiegł po plecach.
- Zawsze zostaje moja sypialnia – powiedział w końcu Malfoy, nie spuszczając z Pottera badawczego wzroku. Harry wybałuszył oczy i zaniemówił.
- Nie, nie – wydusił w końcu – To twoje mieszkanie, jestem tylko gościem. Nie będziesz z mojego powodu męczył się na kanapie.
Draco mrugnął kilkakrotnie.
- Och.
- Poza tym… Nie spodziewałbym się tego po tobie – Harry przekrzywił głowę nieco zaintrygowany – Miły gest. Ale nie. Przeżyję kanapę.
- Och – powtórzył Malfoy – Okej.
Usiedli. Harry wciąż rozglądał się po pokoju, szukając jakiegokolwiek śladu rodzinnych zdjęć, a Draco, zamyślony, wbił wzrok w podłogę.
- Hm, Malfoy – mruknął Harry po chwili niezręcznej ciszy, a Malfoy poderwał głowę do góry jak na zawołanie – Masz jakieś plany na jutro?
- A co, chcesz się umówić, Potter? – odparł obojętnie blondyn, świdrując drugiego mężczyznę wzrokiem.
- Przecież wiesz, że mi nie wolno – westchnął Harry – Przynajmniej nie teraz.
- Co? – Draco wybałuszył oczy. – Dlaczego?
- Ech… - Harry westchnął, mierząc blondyna pobłażliwym spojrzeniem. – Nie mogę się z nikim umawiać, dopóki ochraniam ciebie. Muszę ci ciągle towarzyszyć.
- Och. – Malfoy wyglądał, jakby chciał powiedzieć coś jeszcze, ale po chwili zastanowienia zaniechał. – Okej.
- Więc pytam, czy masz jutro jakieś plany? Będziemy gdzieś wychodzić?
- Jeszcze nie wiem, Potter – sarknął Draco – Jestem spontanicznym człowiekiem. Wiesz, co to znaczy? Jeśli mam ochotę gdzieś wyjść, to wychodzę. Jeśli mam ochotę wrócić do domu- wracam. Jeśli mam ochotę uprawiać seks, robię to. Rozumiesz?
Harry patrzył na Malfoya z wyrazem delikatnego zmieszania na twarzy.
- Mógłbym skorzystać z prysznica? – spytał w końcu o pierwsze, co przyszło mu do głowy, a chciał powiedzieć cokolwiek.
Malfoyowi zaświeciły się oczy i uśmiechnął się, jeden kącik ust unosząc wyżej. Dłonią sięgnął do paska.
- Ależ oczywiście, Potter. Przodem, wiesz przecież, gdzie jest łazienka.
Harry uśmiechnął się do niego, wstając, po czym ruszył w kierunku ozdobnych, drewnianych drzwi z dużą, złotą klamką. Położył na niej dłoń i ułamek sekundy potem poczuł czyjś oddech na karku. Biorąc pod uwagę fakt, że w mieszkaniu znajdowały się, łącznie z nim, tylko dwie osoby i żadnych zwierząt, nietrudno było odgadnąć, kto dyszy mu do ucha.
- Chcesz coś z łazienki? – Harry uchylił drzwi i zrobił krok w tył. Draco zamrugał kilkakrotnie, po czym, po raz kolejny już tego wieczoru, zaniemówił.
- Och… Tak, moment.
Minął Harry’ego  powolnym, nieco sztywnym krokiem, sięgnął po coś położonego na szklanej półeczce i, jakby na coś czekając, bardzo powoli począł odwracać się w kierunku wyjścia.
- Potrzebowałeś… lakieru do włosów? – Potter uniósł brew.
- Lakier do włosów ma wiele różnych funkcji – warknął Malfoy, nagle przyspieszając kroku – Ale nie oczekuję od ciebie ich znajomości, skoro nawet nie znasz tej podstawowej.
Draco wyglądał na nieco sfrustrowanego. Harry natomiast ze zdziwieniem rejestrował tą nagłą zmianę w nastroju blondyna.
- Chodzi ci o moje włosy? – Potter przekrzywił nieco głowę.
- Poprawna odpowiedź – ironizował Malfoy, po czym, widocznie nie mogąc się powstrzymać, szybkim ruchem zmierzwił ciemne włosy na głowie Pottera wprawiając go tym samym w osłupienie. W jeszcze większe osłupienie wprawił go, gdy posłał mu rozbawiony uśmiech.
- Hm. – Harry poczuł wielką ochotę, żeby w końcu zamknąć się w łazience i wziąć chłodny prysznic.
- Weź sobie zimny prysznic, Potter – Draco jakby czytał w jego myślach – Zaczerwieniłeś się trochę.
***
Tej nocy Harry nie spał zbyt dobrze. Mimo to, że kanapa w mieszkaniu Malfoya była najwygodniejszą, na jakiej do tej pory spał, to ciężko było mu zapaść w sen na dłużej niż kilka minut. Obudziwszy się z kolejnej takiej drzemki, Harry uznał, że musi odwiedzić toaletę. Z nadzieją, że po wizycie w łazience będzie mu łatwiej zasnąć, wstał i na palcach podążył w kierunku właściwych drzwi.
Będąc już prawie u celu zdał sobie sprawę, że w przedpokoju jest podejrzanie jasno. Zaciekawiony zerknął w kierunku, z którego padało światło. Zastanawiał się, co Malfoy może robić o tak późnej porze?
Ale Malfoy spał. Z jedną ręką zwieszoną z łóżka, nieładem na głowie, nieco rozchylonymi ustami i policzkiem śmiesznie przyciśniętym do poduszki, spał głębokim snem. Lampka stojąca na małej, drewnianej szafce obok jego łóżka była włączona. Na kołdrze leżała otwarta książka, odwrócona grzbietem do góry. Harry, wiedziony może jakimś instynktem rodzicielskim, na paluszkach podszedł do łóżka blondyna i zamknął książkę, zerkając przy okazji na jej grzbiet. „Historia Hogwartu, czasy najnowsze”. Uniósł brwi, zaskoczony faktem, że pięć lat po ukończeniu szkoły, Malfoya interesują takie sprawy i odłożył ją na szafkę, po czym zgasił lampkę.
Starając się poruszać jak najciszej poszedł do łazienki, załatwił swoje potrzeby i wrócił na kanapę. Z pustym pęcherzem i świadomością, że Malfoy śpi teraz w komfortowych warunkach, zasnął. Niestety i tym razem snem nie przyszło mu się cieszyć długo. Obudziły go ciosy w głowę i nerwowe szepty, a także uczucie, że coś ciężkiego i ruchliwego wdrapuje się na kanapę.
- Potter, ktoś jest w domu! Obudź się! Potter, obudź się…!
- Co? – Harry przez chwilę nie pamiętał gdzie się znajduje, więc widok Dracona Malfoya w wydaniu nocnym, i to w dodatku próbującego na nim usiąść, mocno go zaskoczył.
- Lampka! – Malfoy szarpał Harry’ego za koszulkę – Była zapalona. Ktoś ją zgasił. Ktoś tu jest. Wstawaj, Potter, wyciągaj różdżkę i przeszukaj dom.
Harry, gdy w końcu skojarzył fakty, miał ochotę wybuchnąć śmiechem. Przyjrzał się jednak blondynowi – był on autentycznie przestraszony. Nic dziwnego, Harry dobrze wiedział, jak w niepewnych sytuacjach czuje się czarodziej pozbawiony różdżki. Bezbronny, słaby, wystawiony na pastwę przeciwnika jak deser na talerzu.
- Malfoy, uspokój się – Harry nieco niemrawo próbował przejść z pozycji leżącej do siedzącej. – Przestań się tak…
- Jak możesz być taki spokojny! – Malfoy prawie przycisnął swoją twarz do jego twarzy. – Szybko, Potter, szybko…
W tym momencie Harry pomyślał, że to jednak coś więcej niż zwyczajne poczucie zagrożenia wywołane brakiem różdżki. Malfoy widocznie nie ukrywał się przez te pięć lat przed Ministerstwem i jego formalnościami.
- Nikogo tu nie ma! – Harry’emu w końcu udało się usiąść, wciąż z Draconem szarpiącym go za przód koszulki. Ten jednak pozostawał głuchy na jego słowa i wciąż na zmianę szarpał i okładał Pottera. Temu z ledwością udało się sięgnąć za poduszkę i założyć okulary.
W końcu, nie widząc innego wyjścia, złapał Malfoya mocno za nadgarstki i potrząsnął nim. Draco zamilkł i spojrzał Potterowi prosto w oczy; jasne włosy luźnymi kosmykami opadły mu na twarz, stalowoszare oczy błyszczały nienaturalnie, a na bladej twarzy pojawił się rumieniec przerażenia.
- To ja zgasiłem lampkę. Myślałem, że zasnąłeś podczas czytania.
Wyraz twarzy Malfoya zmienił się momentalnie.
- Zajmuj się sobą, Potter! – warknął, wyrywając ręce z uścisku Harry’ego – Nie potrzebuję, żebyś mnie niańczył.
W tym momencie oboje zdali sobie sprawę z pozycji, w jakiej się znajdują. Jeden siedział na drugim okrakiem, a ich nogi dzielił tylko cienki koc. Wyraz twarzy Malfoya zmienił się diametralnie po raz trzeci.
- Chyba możemy iść już spać – mruknął Harry, zastanawiając się, kiedy Draco krzyknie z odrazą i z niego zeskoczy.
- Tsk, chyba coś mi się należy za ten stres, Potter – Malfoy uniósł jedną brew, wiercąc się nieznacznie na kolanach bruneta, co ten uznał, ku własnemu przerażeniu, za dosyć pobudzające.
- Rozumiem. – Harry zupełnie zapomniał o rzeczy oczywistej.
- Naprawdę? – Draco przez chwilę wyglądał na zaskoczonego, ale sekundę potem już uśmiechał się w ten charakterystyczny dla siebie, zawadiacki sposób. – Naprawdę? – Wyciągnął przed siebie ręce i delikatnym ruchem zdjął Harry’emu okulary. Potter zamrugał zdezorientowany.
- No tak. Przepraszam.
- Hm? – Malfoy przez chwilę wyglądał, jakby miał zamiar pochylić się ku Harry’emu, ale tylko drgnął nieznacznie.
- Należą ci się przeprosiny za cały ten stres – westchnął Harry i poklepał osłupiałego Malfoya po ramieniu – Nie powinienem się dotykać do twoich rzeczy.
Draco powoli zsunął się z kanapy i stanął na nogi.
- Wstawaj, Potter i zrób mi herbatę. W ramach wynagrodzenia.
- Mhm – Harry, wciąż mając przed oczami przerażoną twarz blondyna, pełen wyrzutów sumienia, zsunął z siebie koc i przeciągnął się.
- Sobie też możesz zrobić – mruknął tamten po chwili. Potter uśmiechnął się.
Przeszło mu przez głowę, że może wcale nie będzie aż tak źle mieszkało mu się z Draconem.

7 komentarzy:

  1. Ale Drako dostał pietra, to było BOSKIE.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jezu.... To było takie słodkie :3

    OdpowiedzUsuń
  3. Potter genialnie niekumaty XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Ech, szkoda mi Dracona. Jak tu wytrzymać z takim nieogarniętym gryfiakiem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Huh, koniec następnej części... To było świetne. Mogę to skomentować tylko w jeden sposób:
    Potter, tempa szczałooo~ >.<

    OdpowiedzUsuń
  6. Biedny Draco ;_; a tak sie staral pobudzic Harry'usia :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy to Twój drugi blog? http://yaoimadness.blog.onet.pl/2012/02/02/drarry-oo2-niedelikatne-aluzje/

    OdpowiedzUsuń