we, fujoshis

yaoinfo

fanpejdż: ~klik~
mój numer gg: 37209209
mój kanał na youtube: ~klik~

sobota, 2 czerwca 2012

Doświadczenie


- Mogłabym przysiąc, że to był polski spirytus…
- Mówiłaś coś?
Yukio oderwał wzrok od uzupełnianych papierów i spojrzał na Shurę. Ta z kolei równie, jeśli nie bardziej zaintrygowanym wzrokiem mierzyła trzymaną w dłoni butelkę soku jabłkowego.
- Chyba, że… Och, cholera. – Kobieta wyglądała jak jedno wielkie nieszczęście. – Mamy problem.
Młodszy Okumura westchnął potężnie i teatralnie.
- Znowu? – Gdy przytaknęła, schował twarz w dłoniach. – Dobra, to znowu się tym zajmę. Następnym razem, proszę, sprawdź, komu dajesz jakie zakupy do zaniesienia.
- Tak, tak – mruknęła zakłopotana Shura – Tylko, że tym razem pomagali mi wszyscy.
- Wszyscy? Więc teraz ten spirytus może mieć każdy, mam rozumieć?
- Dokładnie. Zajmiesz się tym? – Posłała mu urocze spojrzenie i uśmiechnęła się. – Potem cię jakoś wynagrodzę.
- Tsk. – Yukio poczuł rumieniec wstępujący na policzki. – To nie będzie konieczne. Czuję się odpowiedzialny za moich uczniów, więc się tym zajmę, to tyle.
- Tere fere kuku – zachichotała kobieta, a biust zafalował jej pod skąpym skrawkiem materiału, który nazywała stanikiem – Jak chcesz. A ja tu się upiję moim sokiem jabłkowym.
Yukio odchrząknął, wstał i pospiesznym krokiem opuścił klasę, w której po godzinach pracowali. Jeśli tak kobieta nie przestanie go seksualnie podpuszczać, kiedyś nie wytrzyma i, pomimo różnicy wieku, coś zrobi.
- Hahaha, coś zrobisz? Chyba jej napyskujesz. Bo nie sądzę, żebyś miał odwagę choćby zbliżyć rękę do jej cycków.
Słowa brata bliźniaka dźwięczały mu w uszach. Zacisnął pięści i postanowił, że poszukiwania zacznie właśnie od niego – w dziewięćdziesięciu procentach przypadków, gdy przez roztrzepanie Shury w ręce któregoś z uczniów dostawał się alkohol, „poszkodowanym” był właśnie Rin. A jeśli tym razem będzie inaczej, to i tak powie mu coś do słuchu.
- Okumura-sensei? – usłyszał znajomy głos i odwrócił się jak burza. Kilka metrów za nim, w drzwiach jednej z klas, stał Ryuji Suguro. Grzywkę miał spiętą srebrną spinką, a w rękach trzymał stos książek.
- Suguro? – Yukio ochłonął nieco, widząc szeroko otwarte oczy chłopaka, który musiał wystraszyć się jego morderczego spojrzenia. – Co tu robisz o tej porze?
- Uczę się – powiedział Bon z niespecjalnie dobrze ukrywaną dumą – Postanowiłem, że przyłożę się jeszcze bardziej. A sensei gdzie o tej porze spaceruje?
- Szukam Rina – odparł Yukio krótko.
- Coś się stało? – W głosie chłopaka nagle pojawiło się napięcie.
- Nie, nic takiego… W sumie przydałaby mi się pomocna dłoń. Nie wiesz, gdzie może teraz być? Bo szczerze wątpię w to, żeby grzecznie siedział w pokoju.
- Hm, no… - Suguro potarł kark, zakłopotany. – Pewnie siedzi na dachu.
- Skąd wiesz? – chciał zapytać Yukio, ale w zamian za to powiedział – Dobrze, chodźmy sprawdzić.
***
Tak jak myślałem. – Yukio uśmiechnął się pod nosem. Rin siedział, a raczej półleżał na niewysokiej barierce, z Kuro-chanem na kolanach, próbującym skłonić go do zejścia na bezpieczniejszą powierzchnię. Wyraz twarzy miał błogi, a w dłoni trzymał w jednej czwartej jedynie opróżnioną butelkę polskiego spirytusu.
- Upił się? – Suguro przekrzywił głowę i zmarszczył brwi. – EJ, RIN!
Starszy Okumura czknął donośnie i, wystraszony nagłym krzykiem, sturlał się z barierki i spadł na niższy murek.
- Ssso? – Z trudem podniósł się na nogi i spojrzał w ich kierunku. – Yuki-channnn~?
- Braciszku. – Yukio poprawił okulary. – Zamiast oddać Shurze to, co dała ci przypadkiem, musiałeś się skończyć, prawda?
- A po ssso jej to? I tak juszsz saaduszo pije. Hik! – Zatoczył się i przeskoczył przez barierkę z zadziwiającą zwinnością. Gdy dotknął stopami ziemi, stracił całą dynamikę i upadł wprost w ramiona brata. Uniósł głowę i uśmiechnął się dziwnie, po czym chwycił go za nos. – Aaa, juszsz rossumiem! Jak to szło? Pije to jesst łatwiejszsza? Ssepsułem ci plany na fffieczór? Haha. Hahahaha!
- Skończ z tymi bzdurami i weź się w garść. – Yukio wyglądał na niewzruszonego, chociaż lekko zadrżała mu powieka.
- Ej, braciszku… - Rin przekrzywił głowę w zabawny sposób i wyszczerzył kły. – Kiedy ffkońcu pszejdzieszsz do rzeczy?
- A ty, braciszku? – Yukio podciął Rinowi nogi i wziął go na ręce. – Który z nas jest starszy? Ty, prawda? A kiedy ja jestem zajęty pracą, ty nic nie robisz. Nie mógłbyś, zamiast upijania się, w końcu „przejść do rzeczy”?
Rin zamrugał nieprzytomnie.
- A może, w przeciwieństwie do mnie, nie masz nawet żadnych opcji? Jakie to przykre. – Yukio wiedział, że nie powinien wyprowadzać pijanego brata z równowagi, ale nie mógł się powstrzymać.
- Ssamknij się! Mam ffięcej doświadczenia niszsz ty! Naffet sobie nie… nie ffyobrażasz! – czknął donośnie, a z końcówek jego palców i włosów trysnęły błękitne iskierki. Yukio nie odpowiedział, ale jego pobłażliwy uśmiech nie mógł być bardziej sugestywny.
- Suguro! – Sensei przekazał wmurowanemu w ziemię chłopakowi Rina, po czym podrzucił trzymaną w dłoni butelkę. – Zanieś go, jeśli łaska, do pokoju.
- A-ale…
- Ach, zapomniałem, mieszkamy w osobnym pawilonie. Mnie robota goni. Chyba nie masz wyjścia, jak tej nocy wziąć go do siebie. – Po chwili zastanowienia, Yukio włożył mu butelkę spirytusu za pazuchę. – To za fatygę.
- Okumura-se…! – Ale młodszego Okumury już nie było, a Suguro został na dachu sam z pijanym Rinem i butelką alkoholu uwierającą go w żebra.
- Eeee? – Rin wytężył wzrok. – Kto to? Jest tak cholernie ciemno… Nic nie ffidzę…
- Zamknij się – warknął Bon, odwracając głowę gwałtownie – Jak mogłeś się tak perfidnie skończyć? Wszyscy uczą się jak mogą, a ty masz to całkowicie w dupie.
- Suguro! – Rin nie brzmiał na urażonego, wręcz przeciwnie, ucieszył się. – A gdzie Yukio…? Pfff, ssresztą nieffażne! Głupi okularnik, ffieczny prafficzek, Yukio! Myśli, że wolno mu gadać takie… hik! … Głupoty… Idio… Idiota…
- Tak, tak, gada same głupoty – sarknął Suguro, przerzucając sobie Rina przez ramię i ostrożnie schodząc po drabinie do pomieszczenia, z którego jeszcze przed chwilą skorzystali wraz z Yukio, aby dostać się na dach. – Na pewno masz więcej doświadczenia od niego. Co ty, na głowę upadłeś?  Nikt nie uwierzy w takie bzdury.
- Ej, delikatniej trochę… - Rin wsunął dłonie w tylne kieszenie spodni Ryuji’ego.
- Gdzie ty pchasz te łapska…! – Bon zerwał się gwałtownie.
- Nie chcę spaść! – Rin wyciągnął kciuki na zewnątrz obu kieszeni i złapał się materiału. – A ty sso… Myślałeś, że cię macam? Hahahaha!
- Jesteś żałosny. – Suguro, starając się nie zwracać uwagi na zły dotyk, ruszył w kierunku głównego korytarza. – Gdybyś się nie upił, mógłbyś iść o własnych siłach. Nie wlókłbym cię jak szmaty.
- Nieładnie móffisz, Suguro… - wymamrotał Okumura – A possa tym… To ty teszsz  mnie trzymasz ssa tyłek, wiesz?
- Co ty… - żachnął się Bon, ale spojrzał na swoją lewą dłoń, która, rzeczywiście, spoczywała na pośladkach Rina – Ty…! Tak mi po prostu wygodniej…! Niosę cię, a ty marudzisz!
- Mi to… hik!... Nie przeszkadza… Ej, Suguro… Nie denerwuj się, nie bądź zły…
- Zamknij gębę.
- Nie idź tak szybko, Suguro… Bo jeszcze…
W tym momencie pędzący jak burza Suguro przydeptał sobie sznurówkę i runął jak długi na ziemię. Rin zdołał jedynie wyprostować nogi, ale jego dłonie wciąż były utkwione w kieszeniach chłopaka, więc upadł na niego.
- Uhh, miękkie lądowanie… - zachichotał i czknął – Móffiłem ci, szszebyś uważał… Żyjesz?
- Kurwa! – jęknął Bon – Zejdź ze mnie, kretynie!
- Juszz, bez nerwów… - Rin w końcu wyciągnął dłonie z jego kieszeni i odczołgał się odrobinę na bok – Coś ci się stało?
- Miałem się uczyć… - Obolały Bon podniósł się na czworaki i powoli podpełznął do ściany, po czym oparł się o nią ciężko i został tak, półleżąc. – Wykręciłem sobie nadgarstek.
- Mówiłem… Pokaż… - Przejęty Rin ze świecącymi, lekko zaczerwienionymi oczami zbliżył się do Ryuji’ego i nachylił nad nim.
- Śmierdzisz jak menel! Odsuń się! – warknął Suguro, ale ręka pulsowała takim bólem, że nie zdobył się na żaden gest.
- Suguro… Spróbuj… Poruszyć… - Rin klęczał tuż obok niego, nachylając się coraz niżej. – Porusz tym… nadgarstkiem…
Głos miał coraz głębszy i dziwniejszy, a usta rozchylił. Brzmiał nieco trzeźwiej niż przed chwilą. Suguro skamieniał i nie odrywał wzroku od zbliżającej się do niego twarzy Rina. Chłopak miał włosy rozwichrzone o wiele bardziej niż zwykle, spojówki jeszcze bardziej szkliste, a policzki zarumienione. Wargi raz po raz oblizywał i dyszał coraz ciężej. Oparł rękę o ścianę, a drugą delikatnie dotknął uszkodzonego nadgarstka Ryuji’ego.
- Suguro… - powiedział, przebijając się przez wypełniający głowę chłopaka odgłos dudniącego serca – Suguro… Niedobrze mi.
Po czym odwrócił się gwałtownie i zwymiotował na posadzkę.
***
- Żałosne… Naprawdę żałosne.
- Przestań już to powtarzać. – Rin, już w lepszym stanie, chociaż wciąż lekko zdezorientowany, wyciągnął głowę spod zimnego strumienia prysznica. – Ciesz się, że z ręką wszystko dobrze… Eech, słabo mi.
- Durny jesteś. To jest polski spirytus. Nie zdziwiłbym się, gdyby Shura kupiła go do polewania demonów, żeby je pozabijać.
- Ty też durny jesteś! Biec tak szybko i nawet nie popatrzeć, czy buty ma się zawiązane. Hahaha!
Suguro podniósł wzrok znad koca, który rozkładał na łóżku Shimy. Rin szczerzył się jak dziecko, trzęsąc głową w psi sposób, aby wysuszyć choć odrobinę mokre włosy. Na jego policzkach wciąż widniał delikatny rumieniec. Po chwili ściągnął koszulkę przez głowę i przeciągnął się leniwie. Przejechał mokrymi dłońmi po klatce piersiowej w dół, aby włożyć kciuki w szlufki i podziać gdzieś ręce. Nagle skierował wzrok na Ryuji’ego i przyłapał go na tym intensywnym spojrzeniu.
- Tsk. – Suguro wyprostował się gwałtownie i wyszedł z pokoju. – Zrobię herbaty, lepiej ci się zrobi. Shima jest na wyjeździe z Izumo i Konekomaru , masz szczęście i nie będziesz musiał spać na podłodze – mruknął na odchodnym.
- O-okej… - Rin odchrząknął.
Suguro starał się ignorować bijące jak werbel serce. Dlaczego takie rzeczy spotykają zawsze jego? Nawet, gdy ucieka od natrętnych myśli w naukę, one doganiają go i to w najgorszej postaci. W postaci półnagiego, mokrego Rina Okumury, który dopiero co wytrzeźwiał i ma spędzić w jego pokoju całą noc.
- Ryuji-kun? – usłyszał za plecami i omal nie dostał zawału. Odwrócił się gwałtownie.
Rin miał na sobie jego koszulkę. Bon dał mu ją, ponieważ ta, którą starszy Okumura nosił wcześniej, była pobrudzona wymiocinami i przesiąknięta zapachem alkoholu. Nie spodziewał się jednak, że widok Rina w jego bluzce będzie jeszcze bardziej niezręczny niż bez niczego.
- Co? – zapytał nieuprzejmie, błądząc wzrokiem po podłodze.
- Zrób mi mocną.
- C-co? – Ryuji przełknął ślinę i głos zaczął mu dygotać.
- Herbatę. Mocną. Taką lubię. – Bon w końcu spojrzał na chłopaka. Ku jego zdziwieniu, okazało się, że Okumura jest czerwony jak piwonia i też patrzy na wszystko, co tylko nie jest Ryujim.
- A, dobra. Jasne.
Odwrócił się. Zapanowała niezręczna cisza.
- To jest takie niesprawiedliwe – powiedział Rin w końcu – Śmieję się z Yukio, a bardzo dobrze wiem, jakie ma powodzenie u dziewczyn. Robię mu na złość, bo mnie to denerwuje. Przecież on jest taki nudny! Nie rozumiem tego!
- Powodzenie to jedno, a to całe… doświadczenie, to drugie. Akurat tego macie tyle samo, więc sensei też przesadza naśmiewając się z ciebie. – Suguro podał Rinowi zaparzającą się herbatę. Okumura spojrzał na niego ze zdziwieniem.
- No racja… Racja! – Rozpromienił się nagle. – Suguro…! – Tak samo nagle spoważniał. - Pomóż mi!
- Co? – Ryuji zamrugał i zamarł z ręką wyciągniętą po drugi kubek herbaty.
- Chcę chociaż w tym wyprzedzić Yukio! On jeszcze nigdy się nie całował! Problem w tym, że ja… No, ja też nie… - Zaczerwienił się nieznacznie, ale nie odrywał wzroku od Bona. – Pomożesz mi?
Rin odłożył kubek na blat stołu i chwycił Ryujiego za przód koszulki, potrząsając nim nieznacznie.
- Co ty… Zwariowałeś?! – Bon wyrwał się z jego uścisku i wycofał gwałtownie, wpadając na szafkę. Wiszące przybory kuchenne zadzwoniły, obijając się o siebie i dygocząc.
- Proszę, Suguro! Zrobię wszystko, naprawdę, tylko pomóż mi…!
Jak on może prosić mnie o coś takiego bez żadnego zażenowania…? – Suguro przełknął ślinę i zrobił krok w kierunku Okumury.
- Dobra. Pomogę ci – powiedział cicho.
- Tak! Zwycięstwo! Dzięku-
Ryuji chwycił Rina za podbródek i delikatnie uniósł jego głowę, po czym, zaciskając powieki, nachylił się nad nim. Czuł jego pachnący pastą do zębów oddech, na twarzy, na ustach, coraz bliżej. Już zetknęli się nosami, rzęsy bruneta już musnęły jego policzki. Rozchylił usta i poczuł szczupłe palce zaciskające się na jego nadgarstku. Otworzył oczy.
- Su-suguro… - Rin, z oczami wielkości talerzy, patrzył na niego jak na ducha. – Ja… Ty chciałeś… Mi chodziło o to…
Ryuji poczuł, jak robi mu się zimno. Już zrozumiał, jaki błąd popełnił.
- Chciałeś, żebym pomógł ci z jakąś dziewczyną, prawda? – powiedział, czując, jak robi mu się sucho w ustach.
- T-tak… - Rin nie odrywał od niego przerażonego spojrzenia.
- Źle… źle cię zrozumiałem, przepraszam. Zapomnijmy o tym – Ryuji stracił czucie w kończynach, odwrócił się na pięcie i wymaszerował z kuchni. W głowie mu wirowało, serce trzepotało mu gdzieś w okolicach gardła, a obraz rozmazywał się przed oczami. Jeszcze nigdy nie czuł się tak, jakby został wyciągnięty z jakiegoś dziwnego snu i balansował na granicy koszmaru. Zachwiał się i chwycił framugi.
- Suguro…!
Ktoś z głosem pełnym rozpaczy i dziwnej determinacji wyprzedził go, okrążył, obrócił w swoim kierunku i mocno chwycił za ramiona.
- Co…
Ale twarz Rina zniknęła, teraz to były już tylko jego rzęsy na policzkach i jego zimne, wilgotne włosy na twarzy. Suguro wciąż trzymał się framugi drzwi i z szeroko otwartymi oczami wpatrywał się w przestrzeń za głową Okumury, który trzymał dłonie na jego ramionach i niewprawnie, mocno przycisnął wargi do jego ust.
Trwali w takiej krępującej, nieruchomej pozie przez kilka sekund, po czym Rin odsunął się od Ryuji’ego o krok i stanął wyprostowany jak kołek. Minę miał taką, jakby sam nie dowierzał w to, co zrobił. Bon, z opadniętą szczęką, wciąż trzymając się framugi, mrugał zdezorientowany. Przez długą chwilę panowała grobowa cisza.
- I… j-jak mi poszło? – powiedział w końcu Rin drżącym głosem, aby przerwać to milczenie. Suguro oderwał dłoń od framugi i przejechał nią po twarzy, chcąc ukryć rumieniec i trochę zahamować śmiech. Spojrzał na bruneta spomiędzy palców.
- Jesteś jak drewno – mruknął w końcu, uśmiechając się nieznacznie. Rin, który chyba spodziewał się innej odpowiedzi, zaczerwienił się jeszcze mocniej i prychnął z oburzeniem.
- Dzięki! No to jest po prostu świetna motywacja… - Skrzyżował ręce na piersiach, odwracając wzrok. Palce zaciśnięte na ramionach dygotały mu lekko. Ryuji przyglądał mu się przez chwilę, po czym westchnął i zbliżył się do niego o krok. Pomimo tego, że bawiło go zawstydzenie Okumury, sam był spięty i serce waliło mu jak młotem.
- Musisz się rozluźnić. – Niepewnie położył dłonie na jego ramionach i potrząsnął nim lekko. – Nie jestem jakimś ekspertem, ale uwierz mi na słowo.
Rin nie był w stanie nic powiedzieć. Uniósł wzrok, zatrzymał go na twarzy Sugury i rozchylił usta, ale nie wydobył się z niego żaden głos. Ryuji przełknął ślinę i pokonał ten niewielki dystans między nimi. Przytknął usta do warg Rina zdecydowanie delikatniej, niż tamten zrobił to wcześniej. Przez chwilę tylko lekko je muskał, nie chcąc przerazić bruneta gwałtownością. Chwycił jego dolną wargę pomiędzy swoje. Czuł się tak, jakby przyspieszony puls miał mu rozsadzić skronie. Kolana mu zmiękły, stracił czucie w palcach i jedyną rzeczą, o której był w stanie myśleć, było to, że Rin wciąż pozostaje zupełnie bierny.
Chciał odsunąć się od niego na chwilę, żeby mu o tym powiedzieć, ale Okumura go uprzedził. Nie wiadomo kiedy jego szczupłe dłonie splotły się na karku Ryuji’ego, a on sam rozchylił usta i zaczął odwzajemniać tą delikatną pieszczotę. Suguro poczuł, jak na policzki wstępuje mu gorąco. Delikatnie ocierali się o siebie ustami, czasami przylegając odrobinę intensywniej. Bon coraz częściej zaciskał usta na wargach Rina, ssąc je delikatnie. Dreszcze przechodziły mu przez kręgosłup potężnymi falami, gdy brunet nieświadomie i nieznacznie poruszał chłodnymi palcami, splecionymi w okolicach jego karku. Nie wiedział kiedy jego własne dłonie, do tej pory grzecznie spoczywające na ramionach Okumury, prześlizgnęły się sprytnie na jego plecy, po czym zjechały delikatnie i spoczęły na biodrach Rina. Przysunął go do siebie automatycznie, nie przerywając subtelnego pocałunku, i lekko przekrzywił głowę. Teraz nie tylko ich usta przylegały do siebie, ale także ich ciała.
Czując, że Rin odwzajemnia się coraz wprawniej i śmielej, Ryuji pozwolił sobie posunąć się dalej. Delikatnie wysunął język i musnął nim górną wargę bruneta. Pomimo szalejących emocji, próbował zachować zdrowy rozsądek „nauczyciela”. Nie chciał od razu iść na całość, żeby nie przestraszyć i nie zrazić Okumury. Obawiał się też, że podążając za swoimi pragnieniami, zabierze mu powietrze i zwyczajnie go poddusi. Użył języka w ten sposób jeszcze kilkakrotnie, za każdym razem przesuwając nim po ustach Rina coraz dłużej. Gdy zrobił to po raz kolejny, serce w nim zamarło. Tym razem, zamiast na ciepłe, miękkie wargi, natrafił językiem na coś mokrego. Zanim uświadomił sobie, że to Rin wziął z niego przykład, brunet wsunął język do jego ust i zupełnie niespodziewanie potarł jego czubkiem o podniebienie Sugury.
W wyniku tego samokontrola Ryuji’ego doznała znacznego uszczerbku. Zacisnął wargi na języku Rina i possał go delikatnie. Czując to, wciąż onieśmielony, ale zdeterminowany, żeby nie być „drewnem” Rin jęknął mimowolnie. Suguro wpił się w niego jeszcze mocniej. Gwałtownie wtargnął językiem do jego ust i potarł nim o wnętrze jego policzków. Rin, czego można się było spodziewać, po dłuższej chwili zaczął tracić oddech. Za nic w świecie jednak nie miał zamiaru przerywać. Z determinacją zacisnął palce na karku Sugury i rozchylił usta tak szeroko, żeby umożliwić mu wszystko, na co miał ochotę. Pod powiekami tańczyły mu kolorowe, błyskające plamy.
W momencie, w którym po brodzie Sugury spłynęła strużka śliny, Rina przerósł ten długi bezdech i ugięły się pod nim kolana. Osunął się w ramionach Ryuji’ego.
- Oi! – Bon szybko przesunął dłonie wyżej i zacisnął je w okolicach żeber Okumury, aby uchronić go przed całkowitym upadkiem. Rin głęboko zaczerpnął powietrza i, łapiąc się koszulki Sugury, jakoś stanął na nogi.
Suguro, oddychając szybciej niż zwykle, z dziwnie zamglonym wzrokiem, odgarnął grzywkę z czoła bruneta. Tamten spojrzał na niego nieco nieprzytomnie, ale z niemym pytaniem.
- Dużo lepiej – wysapał Suguro. Rin uśmiechnął się szeroko, dysząc trochę z wyczerpania, trochę z podniecenia, i uniósł dłoń do twarzy Ryuji’ego, kciukiem ścierając ślinę z jego brody. Po chwili wahania nieco niezdarnie pogłaskał go po policzku.
Chłopak zmieszał się odrobinę na ten czuły gest. Uśmiechnął się nieznacznie, przełknął ślinę i odsunął o krok. Zupełnie nie wiedział, co powiedzieć, nie chciał też kontynuować – a raczej chciał aż za bardzo i bał się o konsekwencje. Już kiedyś to robił, ale tylko raz i to z dziewczyną. Niezbyt miło wspominał to zbliżenie. Znał teorię jeśli chodzi o seks z mężczyzną, ale zdawał sobie sprawę, że pomiędzy praktyką a teorią jest wielka przepaść.
- Ymm… - Rin, chyba przytłoczony którąś już z kolei tego wieczoru, przydługą ciszą, zaczął niepewnie.
 W tym momencie Sugoro przypomniał sobie, że przecież tylko się całowali i zganił się w myślach za to, że rozważał wiadome tematy.
- Późno już, chodźmy spać.
Nie patrzył na twarz bruneta, wyminął go niespiesznym krokiem i podszedł do łóżka.
- Dobrze…  Tylko jeszcze pójdę do łazienki – powiedział Rin cicho. Suguro, odchrząkując co chwila, próbował jakoś ochłonąć. Szybko położył się do łóżka, nakrył się kołdrą i postanowił, że będzie udawał, że śpi jak zabity.
Po kilku minutach usłyszał kroki.
- Ryuji-kun?
Nie odpowiedział, zaciskając zęby. Wyobraził sobie Rina stojącego w ciemnym pokoju, w jego koszulce, z ledwie wyschniętymi włosami, jeszcze odrobinę zaczerwienionymi policzkami… i kolejna fala gorąca uderzyła mu do twarzy, kolejny dreszcz przebiegł przez jego kręgosłup. Wzdrygnął się tak mocno, że aż skrzypnęło łóżko. A tak mu się przynajmniej wydawało. Dopiero po sekundzie czy dwóch zorientował się, że nie jego ruch był powodem skrzypienia, a fakt, że ktoś wsunął się pod kołdrę tuż obok niego.
- Co robisz? – wyrwało mu się automatycznie, gdy otworzył oczy i tuż przed swoją twarzą zobaczył twarz Okumury.
- A jednak nie śpisz! – Rin wyszczerzył ząbki, moszcząc się na jednoosobowym łóżku. Bon próbował nie zwracać uwagi na to, że są tak cholernie blisko i ich nogi są ze sobą prawie splecione, a oddech Rina czuje na własnej twarzy.
- Bo mnie obudziłeś… - Odchylił głowę odrobinę, zastanawiając się, czy ten idiota w ogóle wie, do czego go prowokuje. Nie przypuszczał, że brunet kusi go z pełną premedytacją. Na takie posunięcia był raczej za bardzo bezmyślny.
- Przepraszam. – Rin w końcu przestał się wiercić i oparł czoło gdzieś w okolicach jego obojczyka. – Dobranoc.
- Mhm… - Suguro, szykując się na długą, nieprzespaną noc, zamknął oczy. Po kilkunastu sekundach jednak znów je otworzył. – C-co ty robisz…?
Rin ledwie wyczuwalnie, subtelnie muskał nosem i ustami jego szyję i obojczyk. Ręce podkulił tak, że oparł je na ramionach Sugury i delikatnie pieścił jego skórę, przesuwając po niej językiem i wargami. Robił to odrobinę nieporadnie, ale wystarczająco poradnie, aby Bon poczuł, jak poziom jego samokontroli gwałtownie opada.
- Śpij – mruknął Rin, nie przerywając.
- Jak mam spać, gdy… - Suguro przygryzł wargę, czując, że nie wytrzyma dłużej tej bierności. Bez żadnych planów czy przemyśleń, przeniósł dłonie w okolice talii Rina i przycisnął go do siebie jeszcze mocniej. Po chwili poczuł jego zimne palce w okolicach swojego podbrzusza. Brunet wsunął dłonie pod jego koszulkę, prawdopodobnie również całkiem nieprzemyślanie improwizując, i przejechał nimi wzdłuż jego klatki piersiowej. Pod jedną kołdrą było im coraz bardziej gorąco, ale nic z tym nie robili.
Suguro nie był zaskoczony, czując, że nagle ma w spodniach jakoś mniej miejsca. Zdziwiło go jednak to, że coś twardego dotyka jego uda od strony Rina. Brunet, którego usta i język wciąż były zajęte, oddychał zdecydowanie coraz szybciej. Bon nie był w stanie powiedzieć, czy Okumura planował to sobie od początku, ale przypuszczał, że nie.
Cały pulsował. Nie mogąc dłużej znieść tego uczucia, zaczął delikatnie poruszać biodrami, ocierając się o Rina. Brunet jęknął, zupełnie się tego nie spodziewając. Bon jedną dłoń wsunął za jego gumkę od spodni i zsunął je odrobinę, po czym zaczął go umiarkowanie pieścić przez bokserki. Szczupłe ciało Rina zadrżało w jego ramionach. Z ust chłopaka wydobyło się kolejne jęknięcie, gdy ich męskości otarły się o siebie wyjątkowo intensywnie. Ryuji przechylił głowę, spoglądając na Okumurę. Serce zabiło mu szybciej i poczuł przyjemne mrowienie w okolicach podbrzusza; widział go takiego po raz pierwszy w życiu. Chociaż w pokoju było ciemno i miał ograniczone pole widzenia, bo byli naprawdę blisko, twarz Rina bez wątpienia była mocno zarumieniona, jego powieki przymknięte w rozkoszy, a wilgotne usta rozchylone. Suguro, widząc takie oblicze bruneta, zsunął jego spodnie wraz z bokserkami. Wyjątkowo wyraźnie poczuł twardą męskość chłopaka przylegającą do jego własnej, skrytej jeszcze za cienkim materiałem bielizny. Dłonie Rina wciąż spoczywały na jego klatce piersiowej, drżąc z przyjemności. Chłopak poruszał biodrami tak intensywnie i zapalczywie, że przesunął się cały odrobinę wyżej i teraz oddychali sobie prosto w usta, nieustannie pieszcząc się nawzajem. Bon niecierpliwym ruchem zsunął z siebie bokserki. W tym momencie nawzajem poczuli swoje ciepło, swoją skórę, twardość i podniecenie. Suguro jeszcze nigdy nie doświadczył czegoś takiego, nawet nie wyobrażał sobie, jakie to mogłoby być uczucie.
Było im gorąco i ciasno. Oboje mieli oczy zamknięte, oddechy i pulsy maksymalnie przyspieszone. Ocierali się o siebie o wiele mniej rytmicznie i delikatnie niż wcześniej, odnajdując w tym dotyku coś enigmatycznego, przyjemnego w jakiś zakazany, podniecający sposób. Suguro pocierał o męskość Rina dłonią, drugą niezbyt fortunnie próbując zaspokajać siebie. Może to demoniczny instynkt, a może Rin po prostu też miał ochotę sprawić mu przyjemność, bo jedną z rąk wysunął spod koszulki Ryuji’ego i przeniósł na jego członka i zaczął go pieścić. Nie przestawali poruszać biodrami, coraz szybciej przesuwali dłońmi, doprowadzając się wzajemnie do wrzenia. Zanim Suguro zdołał pomyśleć o tym, czym to się zapewne skończy, Rin zachłysnął się powietrzem, wygiął w łuk i niespodziewanie wpił w jego usta. Był to mokry, gwałtowny i jakby rozpaczliwy pocałunek. Brunet wciąż drżał w ramionach Ryuji’ego, gdy tamten poczuł na swojej dłoni coś mokrego. Dopiero wtedy, sam zaślepiony swoją przyjemnością, zorientował się, że demon doszedł. Pomimo tego nie przestawał pieścić go ręką. Suguro widział przed oczami błyskające plamy, uszy wypełnił mu odgłos dudniącego serca. W tym momencie nie liczyło się dla niego nic, poza chłodnymi, szczupłymi palcami zaciśniętymi na jego męskości, dotykiem doprowadzającym go do rozkoszy. Po jego ciele rozszedł się spazm przyjemności, a zaraz po nim cudowne rozluźnienie. Dysząc ciężko, wyciągnął rękę spod kołdry, dopiero w tym momencie w pełni zdając sobie sprawę, jak jest gorąco, i zarzucił ją na Rina, przyciągając go do siebie w posesywny sposób.
- Dzięki za lekcję – powiedział Rin po jakichś paru minutach – Suguro-sensei.
- Cicho bądź… - Ryuji zaczerwienił się gwałtownie, zabierając rękę. – Trzeba zmienić pościel-
Nie zdążył do końca wypowiedzieć ostatniego wyrazu, bo Rin chwycił jego twarz w obie dłonie i mocno pocałował go w usta.

17 komentarzy:

  1. Yay, to było urocze!
    Przyjemnie się czytało, nie mogę przestać się uśmiechać.
    Rin wyszedł Ci naprawdę słodko. Podziwiam go, tyle spirytusu i wciąż być przytomnym...
    Całość bardzo mi się podobała, oby więcej takich!

    Pozdrawiam:
    Ayamari

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie znalazłam tego bloga i powiem szczerze, że już mi się on podoba :) Zaraz zabiorę się za resztę opowiadań i shotów :D
    Co do "Doświadczenia" to przyznam się szczerze, że bardzo mi przypadło do gustu :) Poza tym podoba mi się twój styl pisania i w ogóle to nie mam nic do zarzucenia w kwestii błędów, bo takowych się nie dopatrzyłam. I to chyba tyle co chciałam tu napisać :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam, to już chyba trzeci raz. Strasznie mi się podoba :) Szkoda tylko, że pisząc zapomniałaś o ogonie Rina. Byłoby wtedy jeszcze ciekawiej. To było słodkie ^^ mogłabyś napisać coś jeszcze z Ao no exorcist, bo świetnie ci to wyszło

    OdpowiedzUsuń
  4. Kyaaaaa~
    dzięki tobie pokochałam ten paring ^^
    nie mogę przestać się uśmichać ;3 to po prostu jest genialne
    nie mogę się doczekać następnej notki o tym paringu sempai
    domo arigatou :D

    pozdrawiam serdecznie i życzę ci bardzo duuuuużo weny
    ~ Toshiko

    OdpowiedzUsuń
  5. He he he... moja ulubiona para z Ao no Exorcist...

    OdpowiedzUsuń
  6. Zajebiaszcza notka, napisz jeszcze jakąś Bon x Rin, PLIS~!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetnie się czytało, chociaż trochę szkoda, że Rin nie zrobił użytku z ogona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wątpię w bycie przytomnym po spożyciu spirytusu. Jeszcze polskiego... No ale poza tym ok. Spirytusu nierozcienczonego sie nie pije.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale wiesz Rin to syn szatana, kto wie jaką oni tam mają tolerancję na alkohol xd

      Usuń
  9. Nyaaa~ ! Znalazłam, przeczytałam i zapytuję: czemu nie ma tego więcej? To znaczy więcej tego paringu, albo w ogóle więcej Ao no Exorcist, bo z tego co widzę notek jest więcej i zaraz biorę się za czytanie. Trudno mi się wypowiadać po jednej notce, ale jeśli reszta jest na podobnym poziomie, to blog jest moim zdaniem świetny.
    Jedyna uwaga ode mnie... Przez to że jest tak mało z AnE, no to jest po prostu zbrodnia. Zło. I nawet nie zło tylko ZUO. Nawet nie wiesz jaki to ból i to nie jest taki zwykły ból, tyko BUL, bo to jest genialne, ja chcę więcej ;____;

    OdpowiedzUsuń
  10. Blog jest świetny ale szkoda że nie doszło do czegoś więcej, no ale czekam na dalsze rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
  11. WINCYJ Z BONEM I RINEM, WINCYJ! :V
    Poprostu uwielbiam to i gdyby zrobili z tą parą hentai, to by doszedł do mojego fap - folderu. xD
    Proszę Cię, jeśli napiszesz więcej opowiadań z tą dwójką, to pokocham ten bolg jak nigdy. :3

    OdpowiedzUsuń
  12. O MÓJ SZATANIE.
    Cholera, dziewczyno, napisałaś to cudownie, naprawdę. Niedawno skończyłam oglądać Ao No Exorcist i oczywiście jako, że jestem zapaloną yaoistką to nie mogłam pozbawić siebie pikanterii z Rinem! I oto co natrafiłam.
    Więcej, więcej, więcej! Szkoda, że nie było bardziej "pchającej" wersji, ale taka też mi się podoba!

    Napotkałam Twojego bloga dzisiaj i nie żałuję. Obserwuję i idę czytać kolejne notki! :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Kobieto *.* Ty jesteś tak dobra w pisaniu seksów a ja się zastanawiam, czemu ich zwykle unikasz i przerywasz w najlepszych momentach! To było gorące max. Raju, oby mi się to śniło! Perwersyjnie genialne:D! Częściej takie coś wplataj! *ładnie prosi* Rin w moich myślach wił się tak cudnie, że ja o rany umarłam na wykrwawienie *czyści monitor*

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne! Świetnie napisane, już podoba mi się Twój blog :D zostanę tu na dłużej ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. KAWAII!!! Właśnie takiego opowiadania szukałam, dużo namiętności, zabawne też było, bohaterowie bardzo blisko siebie, kurde, czuje niedosyt, moglabys rozwinąć to bardziej, bo serio sie wkrecilam ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Boskie! Uwielbiam takie opowiadania, pobudzają wyobraźnię!

    OdpowiedzUsuń